sobota, 10 stycznia 2009

Święto morsów.

Ciekawa impreza przed nami, a mianowicie święto morsów. 17 stycznia o godzinie 16:00 przy Hotelu Karmel odbędzie się ów zajście. Na plakacie stoi jak wół, że na plaży przy hotelu (no nie wiem czy betonowe nadbrzeże można nazwać plażą, ale niech organizatorom będzie) można dołączyć do morsów pokąpać się w blasku pochodni, a jeżeli nie, jak zapewniają organizatorzy dobrze się pobawić przy muzyce i ciepłej herbatce. Następnego dnia o 11:00 odbędzie się pokaz Służb Ratowniczych, godzinę później główna kąpiel i ognisko.
wredny_pismak

WOŚP w Augustowie.


W Augustowie również odbędzie się finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na plakacie jest tylko godzina rozpoczęcia a mianowicie 15:50 oraz o której będzie światełko do nieba (21:30). Tyle jeżeli chodzi o źródła oficjalne, bardzo lakoniczne w tym roku. Od siebie dodam, że na pewno jednym z punktów imprezy będzie występ zespołu Jabberwocky (jak nie oni to kto?) ale o której to nie wiem.
wredny_pismak

piątek, 9 stycznia 2009

Śniegu kapka.

Z trzy lata nie było u nas porządnego śniegu. Nie było ludzie narzekali, jest też narzekają, taka to nasza natura. Z racji tego, że trochę go spadło pługi odśnieżające na poboczach dróg robią nasypy śnieżne, bandy, górki czy inne kupki. Wiadomo o co chodzi. I tu zaczyna się problem, ponieważ taki nasyp z śniegu leży na poboczu na całej długości ulicy. Jak ma się dom jednorodzinny z podwórkiem, to by wyjechać trzeba sobie taką górkę śniegu przerzucić gdzie indziej, no bo zagradza wyjazd z podwórka. Przerzucają tylko jak to dzisiaj zaobserwowałem często z powrotem na drogę. Zauważyłem to jadąc z kolegą samochodem, kiedy jakaś miła pani właśnie wywalała śnieg na ulicę wprost pod koła samochodu przed nami. Samochód oczywiście z lekka zarzuciło na pobocze. I jakoś tak nagle po takim zdarzeniu człowiek zaczął zauważać, że nie jest to przypadek odosobniony i nawet pan Dyczewski koło ATWA z parkingu śnieg na drogę wywala.
wredny_pismak

czwartek, 8 stycznia 2009

A czy Ty się po(d)piszesz?

W Augustowie łamane są prawa człowieka. Tak twierdzi "obywatelski komitet od obwodnic" i Urząd Miejski. Dlatego w naszym pięknym mieście po raz kolejny będziemy jednoczyć się w walce przeciwko ZŁEMU i zbierać podpisy pod wnioskiem do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Jak stwierdził już redaktor wredny_pismak, tym razem pozywamy naszą Matkę-Polskę, bo łaskawie raczyła wypiąć na nas swój kaczy kuper.

Abstrahując od kwestii - czy podpisywać, czy nie - policzył ktoś może, który to już raz zbieramy podpisy? Pamiętam, jak dawno temu w podstawówce dyrektorka prosiła nas (kilkunastoletnie dzieciaki) o chodzenie po domach. Tak. Dostaliśmy specjale kartki, na których sąsiedzi podpisywali się pod poparciem dla obwodnicy. Pamiętam jak potem w szkole robiliśmy konkurs, kto zebrał najwięcej. Najlepsi dostali szóstki z biologii...

Było to jakieś 13 lat temu, ale w kwestii obwodnicy przez ten czas nie zmieniło się właściwie nic. Obwodnicy nie ma, a my ciągle zbieramy podpisy. Ciągle bezskutecznie. Dlaczego?

Być może niedorzeczne są postulaty, pod którymi się podpisujemy. Przykładem niech będzie zbiórka podpisów bodajże sprzed trzech lat, kiedy to "chcieliśmy", żeby Gazeta Wyborcza przestała nas nękać swoimi nieprzychylnymi artykułami.

Jeśli chodzi o "łamanie praw człowieka w Augustowie" powiem tylko, że jest w tym co nieco prawdy. Łamane - owszem są - ale zasady dobrego smaku w kwestii pomysłów na postulaty i roszczenia.

środa, 7 stycznia 2009

Rozbili gang - czy aby na długo?

Jak poinformowały lokalne media policja rozbiła w Augustowie gang handlujący narkotykami. W stan oskarżenia postawiono bagatela 17 osób. 15 z nich to mieszkańcy Augustowa, pozostała dwójka, to Warszawiacy. Jak ustalili śledczy, wśród zatrzymanych znajduje się dwóch przywódców grupy: Patryk A. i Karol B.

Handel narkotykami w Augustowie to przysłowiowa, "tajemnica poliszynela". Wszyscy wiedzą, że istnieje, a nawet potrafią z imienia i nazwiska wskazać osoby, które się nim zajmują, lecz na jakieś radykalne kroki przychodzi czekać kilka lat.

Jak działali przestępcy?

Towar sprowadzany był z Warszawy pociągiem bezpośrednio przez członka grupy lub autobusem PKS, w ramach przesyłki. Dilerzy rozprowadzali go następnie w szkołach, dyskotekach, pubach i innych tego typu miejscach.

Przywódca gangu usłyszał zarzuty sprzedaży 30 kg marihuany, 30 kg amfetaminy, a także kilku tysięcy tabletek extasy w ciągu ostatniego roku.

Większość zatrzymanych przyznała się do winy i wystąpiła z wnioskiem o dobrowolne poddanie się karze (co ciągnie za sobą złagodzenie jej wymiaru), na co zgodził się zarówno oskarżyciel (prokuratura w Suwałkach), jak i sąd.

Całe zajście to moim zdaniem naprawdę duży sukces. Jeśli wierzyć "wieści gminnej", która twierdzi, iż część starszego pokolenia dilerów (niezwiązanych być może bezpośrednio z tymi zatrzymanymi w ostatnim czasie) odsiaduje już swoje wyroki, narkotykowy biznes w Augustowie dostał bolesnego kopa prosto w krocze.

Nie osiadajmy jednak na laurach. Jakoś pod skórą czuję, że to nie koniec narkotyków w Augustowie. Jeśli jeden poważny gracz schodzi ze sceny, do głosu w krótkim czasie mogą dojść pionki. Poza tym - dla inteligentnego przestępcy kaucja w wysokości 300 tys. PLN  to żadna bariera. Handlarzom życzę więc zaćmienia umysłowego. A wysokiemu sądowi - powtórnego przemyślenia, czy akurat w tym przypadku warto przystawać na złagodzony wymiar kary.

poniedziałek, 5 stycznia 2009

Zamarzł człowiek.

Mróz trochę ścisnął i po trzech latach praktycznie bez zimy ludzie trochę odwykli od prawdziwych mrozów. Na tragedię nie trzeba było długo czekać, jak podają chyba wszystkie serwisy informacyjne w Polsce, dzisiaj w Augustowie zamarzł 71 letni mężczyzna. Mieszkał on na poddaszu domu jednorodzinnego na Borkach, zaś parter zajmuje jego brat z żoną. Ciało znalazła pracownica socjalna. Nie będę komentował tego faktu, bo widać od razu że w "rodzinie" za różowo to nie było. Natomiast naszła mnie pewna myśl, czy w Augustowie znajduje się jakaś noclegownia dla bezdomnych? Hym... pomyślałem, pomyślałem i nic nie wymyśliłem. Poszperałem w internecie i jedyne co znalazłem, to na stronie Urzędu Miejskiego informacje o Stowarzyszeniu na Rzecz Pomocy Społecznej w Augustowie, mieszczącego się przy ulicy Wojska polskiego 1. No dobrze oni prowadzą stołówkę i chwała im za to, ale słowa nie ma nic o noclegowni. Pomyślałem w swej naiwności, może Caritas coś prowadzi, wszak stać było księży na nowe plebanie, a i kościół na Wypustach ładny się buduje to pewnie coś tam zorganizowali. Niestety księża też nie są zaintersowani pomocą. Tak więc bezdomnym pozostaje tylko chować się po piwnicach lub ogródkach działkowych, a kto za słaby niech zamarza. Skandal.
wredny_pismak

niedziela, 4 stycznia 2009

pŁotka#11: Szpital jak koń, jaki jest każdy widzi.

Sławomir Kosidło, który przez blisko 4 lata zarządzał augustowskim szpitalem złożył wymówienie. Oficjalna wersja ważne względy osobiste, ale ludzie swoje wiedzą i jak zwykle nowa fama rozeszła się po mieście. Mianowice chodzi o to, że niby były już pan dyrektor nie wytrzymał ataków na jego osobę. Ataki te mieli przeprowadzać lokalni politycy PiS-u. Szpital za czasów Kosidły zaczął wychodzić na prostą, długi spłacać i tak dalej. Jednak politycy PiS-u okazali się prawdziwymi konserwatystami, którzy nie lubią postępu i woleli żeby wszystko było po staremu. Do czerwoności wzburzył ich pomysł by w szpitalu powstał oddział kardiologii inwazyjnej, bo po co, do tego jak to jest możliwe żeby prywatna spółka dzierżawiła pomieszczenia szpitalne. I tutaj docieramy do drugiego dna, bo na rynku przekupki szepcą, że to wszystko przez znanego polityka PiS-u ale z Suwałk, który nie życzy sobie, by w Augustowie działał lepszy szpital niż ten w Suwałkach. Szpital w tym zacnym mieście jest jak koń, każdy widzi że to nędzna wyliniała szkapa i każdy kto da radę jedzie do Augustowa lub Białegostoku.

W Nowy Rok weszliśmy o północy czasu Buzona.

Tak powiedziała moja mama jak wróciła z zabawy, która odbyła się na Rynku. Pisałem wcześniej o tym, że fajnie jak coś się dzieje. Nie tak jak rok temu, kiedy nie było nic. Oczywiście nie spodziewałem się jakieś wielkie pompy, ale noworoczny optymizm już powoli ze mnie wyparowuje i czas wylać trochę żółci i skomentować całe zajście. Augustów zrobił imprezę na własne możliwości, czyli bardzo skromnie. Jak wcześniej wspomniałem dobrze, że zrobił to największy plus. Wynajął zespół zawodowo grający do kotleta i innych surówek, dzięki czemu dostaliśmy poprawnie zagrane i zaśpiewane przeboje różnych wykonawców. Swoją pracę wykonali tak jak powinni. Jak dla mnie lepsze to niż wielkomiejskie pojękiwania "gwiazd" Goś Andrzejewicz, Stachurskich, dajmond biczów czy o ironio losu, Boysów. Gorsze nastąpiło przed samą godziną 24:00. Wyszedł wtedy pan Buzon, który wszystko poprowadzi nawet łunochoda jak zajdzie taka potrzeba i z lekka zachrypionym głosem (no co zimno było) zacząć coś pluć do mikrofonu. Za chwile poprosił burmistrza Kożuchowskiego i tak zaczęli sobie gawędzić o mieście do północy, że się zagapili i nie skumali, że to już trza szampana otwierać. Wszyscy zaczęli strzelać, wznosić toasty składać sobie życzenia, zegar na CIT-ie wskazywał 00:02, kiedy prowadzący zaczął odliczać dzielące już tylko Go (znaczy się prowadzącego) sekundy do Nowego Roku. Większość ludzi i tak już w szczytach ekstazy olała Buzona i tak oto Augustów wszedł w Nowy Rok zgodnie z czasem pana Buzona. Pokaz fajerwerków, był jakiś taki krótki i mizerny, ktoś z początku Baraków zrobił lepszy. W tym punkcie to miasto może się uczyć od organizatorów festiwalu Rock Szanty w Serwach. Teraz kilka uwag technicznych. Impreza ma charakter masowy i powinno uczestniczyć w jej zabezpieczaniu więcej funkcjonariuszy i ochroniarzy, teraz nie jest za bezpiecznie, alkohol i petardy to zabójcze połączenie. Trzeba by było rozwiązać jakoś ten problem, bo co roku ludzie muszą uważać na swoje plecy by jakąś wystrzeloną "rakietką" nie dostać. Oczywiście ja liczę na więcej zespołów i lepszą oprawę następnym razem i do jasnej ciasnej, weźcie jakiegoś innego wodzireja bo nasz stary niestety już się zdeptał.
wredny_pismak

środa, 31 grudnia 2008

Skrzydła Albatrosa A.D. 2008

Nowy Rok za pasem, dzisiaj ostatni dzień starego warto by podsumować odchodzący 2008.
Jako, że nawet najbardziej syfiaste kolorowe pisemka i brukowce rozdają własne nagordu lub podsumowują rok, tak więc i my nie możemy być gorsi i wymyśliliśmy naszą własną wielce prestiżową nagrodę.
Przyznawana, będzię Tym, którzy się w danym roku w odpowiedni sposób wyróżnili. Nagroda ta przyznawana jest osobom, instytucjom i wszystkiemu co sobie zasądzimy, że jest warte tego prestiżowego wyróżnienia :P
A więc, drogie Pani i drodzy Panowie, nagroda "Skrzydeł Albatrosa" z dopiskiem "Gdyby głupota potrafiła latać..." dla:

- pana Chmielewskiego - za jego walkę z wiatrakami i kurami,
- pana naszego burmistrza cudnego Kożuchowskiego, za wycinkę drzew, słabe lobbowanie przy ustalaniu trasy Rail Baltica i wydanie pozwolenia na Necko Endurance,
- pani Lisek - za zamieszanie z gimnazjum, zbijanie kapitału politycznego na szkole (organizacja obowiązkowych, szkolnych pikiet w obronie obwodnicy) oraz jej wypowiedzi jako polityka (chociażby ostatnia o tzw. domu Turka),
- APK - za organizację wielu imprez i bardzo dobry "pomysł na wizerunek kulturalny miasta" (aczkolwiek należy nadmienić, że i tak jest lepiej niż rok temu, widać poprawę, ale często imprezy ich charakter i poziom jest nieadekwatny i bardzo niski),
- dla naszego kochanego posła na sejm RP Leszka Cieślika, za godne reprezentowanie miasta oraz spełnianie obietnic wyborczych i specjalne wyróżnienie złote usta za... milczenie, które jak wiemy jest złotem,
- dla policji - za ich zaangażowanie w walce z chuliganami i ich starania, by na ulicach było bezpiecznie,
- dla pana wielkie W. - za przetrzymywanie wypłat swoich pracowników,
- dla pana redaktora największego Buzona - za zrobienie z "Przeglądu Augustowskiego" Po-wskiej tuby propagandowej, bezpardonowe ataki za pomocą w/w przeglądu na kandydata Kożuchowskiego (wytykał mu działalność w SLD i SDPL, czego prawicowy Augustów nie mógł zdzierżyć i tuszowanie wad pana Szlaszyńskiego, czyli antysemickich wypowiedzi kilka lat wcześniej) oraz mistrzostwa w podlizywaniu się każdej władzy oby tylko utrzymać stołek,
- wreszcie dla wielkiego przegranego pana Szkiłądzia Dariusza - w kategorii hipokryta roku, za to, że o problemie obwodnicy przypomniał sobie dopiero po tym jak PiS przegrał w wyborach, oraz pojawienie się na jednej z blokad, z transparentem "Chcemy obwodnice a nie PO-obietnice. z dopiskiem PiS", jakby zapomniał, że to Jarosław Kaczyński wstrzymał budowę,
- dla każdego rządu polskiego od 1993 roku - za wielkie starania poczynione by obwodnica powstała jak najszybciej,
- wreszcie specjalna nagroda super skrzydła dla GDDKiA - za zrobienie sobie drogiego bo wartego 100 mln złotych polskich placu zabaw i bawienie się w drogowców.

To wszystkie nagrody jakie przydzieliło nasze kolegium ReAkcyjne. Została jeszcze jedna nagroda, a mianowicie Nagroda Czytelnika, można głosować na wyżej wymienione persony lub dodać nowe w komentarzach. Zapraszamy.
(przepraszamy za brak zdjęć i tego jak wygląda nasza nagroda, ale Piłaś się nie wyrobił i będzie po Nowym Roku).

A i jeszcze jedno, że tak powiem orędzie noworoczne do kobiet. Kobiety zacznijcie się ubierać według własnego gustu, bo ja nie wiem kto wpadł na taką modę by nosić śmieszne kozaki i do tego krótkie spódniczki lub spodenki z rajstopami toż to brzydkie i oczy od tego pękają. Jak modne będzie noszenie deski klozetowej na głowie to też będziecie nosić? Bądźcie sobą i dobrego Nowego Roku.
Zespół ReAkcyjny i wsie inne.

wtorek, 30 grudnia 2008

Sylwester na Rynku Zygmunta.


Od 22:00 zacznie się zabawa sylwestrowa na Rynku Zygmunta Augusta. Przygrywać będzie zespół Knockout ( nie mam pojęcia co to za zespół), o północy odbędzie się pokaz sztucznych ogni. Fajnie, że będzie jakaś oprawa nie tak jak rok temu. Wszyscy i tak tradycyjnie przyjdą, ale milej zawsze jak coś przygrywa i się dzieje na Rynku. Prowadzić imprezę będzie niezastąpiony bo jedyny pan Buzon. Tak więc do zobaczenia o północy.
wredny_pismak

Niewierni, Matkę Polkę pozwą.

Dzisiaj z rana koło 14 usłyszałem w "radiowej trójce" o tym, że władze Augustowa mają zamiar zaskarżyć rząd do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Oczywiście chodzi o obwodnicę, a raczej o to, że ma jej nie być. To znaczy niby ma być, ale gdzie indziej niż planowali, i to co planowali muszą teraz odkręcić ale ciężko, bo asfaltu już położonego nie zwiną, a i wiaduktu nie teleportują w inne miejsce. Kto daje i odbiera ten się w piekle poniewiera. Mieszkańcom Augustowa została dana nadzieja, rozpoczęto budowę a tu nagle taki śmierdzący bąk. Przyszła kryska na Matyska i burmistrz wreszcie zachował się jak prawdziwy facet i wziął się w garść. Oczywiście, każda matka ponoć kocha swoje dzieci, ale nas chyba nie za bardzo, skoro przez 15 lat, głupiej obwodnicy nie potrafi zbudować. Tak więc teraz jak te wyrodne dzieci, będziemy pozywać naszą Matkę Polkę do Trybunału, bo ile to można czekać. Jak dla mnie powinni wszystkich ministrów odpowiedzialnych za infrastrukturę do sądu pociągnąć, ponieważ tak jak pisałem wcześniej, każdy dotychczasowy rząd odpowiada za to co się teraz dzieje. Mnie nie obchodzi, jaki przebieg będzie miała obwodnica, oby była zbudowana zgodnie z prawem i poszanowaniem zasad ekonomii.
Info dostępne w serwisie "trójki"
wredny_pismak

W Sylwestra nie jedz pasztetu

Jak poinformował Główny Inspektorat Weterynarii do sklepów w całej Polsce, w tym również na Podlasiu trafił skażony dioksynami pasztet firmy Profi SA. Dioksyny wykryto w pasztetach drobiowych: z papryką, z czosnkiem i we wszystkich pasztetach z indyka (całe szczęście nie wykryto ich w Pasztecie Podlaskim - przyp. red.).

Skażony pasztet to kolejna, po skażonym smalcu, żywność produkowana na bazie feralnej partii irlandzkiej wieprzowiny, która trafiła do naszych sklepów. Swoją drogą wątpliwości wzbudzić może fakt - skąd w pasztecie drobiowym irlandzka wieprzowina? W smalcu - to jeszcze rozumiem...

poniedziałek, 29 grudnia 2008

Człowiek z pasją.


Bardzo miło było mi, kiedy przeczytałem artykuł w Gazecie Współczesnej o panu Wojciechu Waluliku, który jest dyrektorem 2LO w Augustowie. Co prawda nigdy się w tej szkole nie uczyłem i za dużo o talencie pedagogicznym pana Wojtka nie słyszałem, ale trzeba przyznać, że jeżeli chodzi o osobowość to się wybija spośród innych dyrektorów. O żadnym raczej dużo nie słychać, no może pani Lisek jest wyjątkiem, ale niechlubnym. Jeżeli coś o niej słychac to najczęściej w negatywnym kontekście, a to zbijanie kapitału politycznego za pomocą szkoły, kontrowersje zwiazane z gimnazjum, czy jej wypowiedzi jako lokalnego polityka, co jedna to mądrzejsza. Ale wracając do pana Walulika, okazało się, że jest to człowiek kochający kajakarstwo. Należał do narodowej reprezentacji juniorów i zdobył wiele tytułów i mistrzostwo Polski. Jego marzeniem było przepłyniecie Wisły z Krakowa do Gdańska. W tym roku postanowił zrealizować swój plan, ale niestety zła pogoda pozwoliło mu dopłynąć tylko do Warszawy. Sam kajakiem przebył ponad 500 kilometrów. Miło czyta się o człowieku, który będąc na "stanowisku" zamiast nadmiernie się nadymać pozostaje sobą i realizuje się również pozazawodowo.
wredny_pismak

sobota, 27 grudnia 2008

Białystok - gejowe miasto?


Jak grom z jasnego nieba, spadła na nas informacja o tym, że oficjalne logo Białegostoku jest bardzo podobne do logo organizacji "The Lesbian, Gay and Transgender Community Center" działającej w Nowym Jorku od 1983 r. Autorem tegoż oto loga jest warszawsko - krakowska agencja Grupa Eskadra. Za samo logo zgarnęła 300 tysiaczków do tego 60 za hasło i kolejne 3 miliony za poprowadzenie kampanii w całym kraju. Jeżeli chcecie zacząć jakąś kampanię to unikajce w/w firmy. A Białystok niech teraz odkręca całą akcję, jak się wstydzili własnego herbu to teraz mają.
wredny_pismak

piątek, 26 grudnia 2008

Rzeczy nieskończone.

Masz Ci los, zamiast przeżywać "ducha" świąt, to człowiek jak wyjdzie na ulicę tylko się zbulwersuje. I nie będzie dzisiaj o dresikach i żulach spod klubu pana Dycia, którzy czekają tylko upojeni duchem świętym (też spiryt) aby komuś złożyć świąteczne życzenia. A o czym będzie? Właśnie na dzień przed świętami doszła mnie wiadomość, że jakieś bliżej niezidentyfikowane osobniki zniszczyły parę grobów na cmentarzu, jako że zajęty byłem i nie chciałem sobie psuć nastroju więc zostawiłem ten temat na dzisiaj. Wczoraj byłem na cmentarzu, jak większość mieszkańców zresztą, i widziałem co i jak. Niestety ale doczekaliśmy czasów kiedy nawet groby przodków nie są szanowane. Oczywiście zaraz ludzie zaczną mówić o jakiś satanistach czy innych sektach, profanujących miejscową nekropolię. Niestety prawda jest... hym gorsza, bo to po prostu zwykłe żule pod wpływem alkoholu, znając życie. Wiadomo omamione wódą wyrostki, z mózgiem, którego waga porównywalna jest do masy mięsa zawartego w świątecznej kiełbasie. Fakt wielce bulwersujący, że Ci pewnie młodzi i wrażliwi, do tego pewnie kochający swą ojczyznę, chrześcijanie z dobrych domów mogli zrobić coś takiego. Niezły prezent zafundowali rodzinom, którym zniszczyli groby przodków. Oczywiście nie jest to pierwszyzna i nie dziwi fakt, że policja nie reaguje. W tym miejscu chciałbym przypomnieć, że niszczenie grobów nie dotyczy tylko i wyłącznie "naszej" części cmentarza. Ja wychodzę z założenia, że nie ważne jaka religia, takie miesjca trzeba szanować i już. Dla tego nerw mnie szarpie jak jakieś mroczne emo i niegdysiejszy fani pikaczu piją na cmentarzu rosyjskich żołnierzy, a później śpią na mogiłach. No chociaż mają tyle "trzeźwości" umysłu, że na "swoich" mogiłach tego nie robią. Również bulwersuje mnie to, że jacyś skończeni idioci, na żydowskich nagrobkach różowym sprayem sobie malują co raz swastyki, celty i inne takie tam numerki i cyferki (nota bene pochodzące z żydowskiej numerologii, ale o tym idioci już raczej nie wiedzą). Uwielbienie dla pana Adolfa H. i koloru różowego zdardza ich poziom umysłowy oraz to, że ich fanką musi być Tola z Blog27. No nic, tacy ludzie pókają w dno od spodu i ich kalectwo umysłowe wytłumacza aboslutnie to w jaki sposób można wielbić zabójców swoich przodków. Einstein powiedział kiedyś, że "kosmos i głupota ludzka jest nieskończona", z tym drugim ja się w 100% zgadzam.
wredny_pismak

wtorek, 23 grudnia 2008

pŁotka#10: Zamykają Rock'n'Rolla

Dawno nie było mnie w Augustowie. Powroty "na święta" to za każdym razem okazja do refleksji i spotkań ze starymi znajomymi w dobrze znanych augustowskich knajpach. Traf chciał, że wczoraj właśnie po kilku latach odwiedziłem "Hades", znany dziś jako "Rock and Roll". Radość była wielka - bo mury znajome, malowidła na ścianach, z głośników płynie stary dobry Kult...

Tymczasem z tego, co wieść gminna i powiatowa niesie, od przyszłego roku Rock and Roll kończy działalność. W tym dość legendarnym, przynajmniej z mojej perspektywy, miejscu powstanie kolejny - o zgrozo - ciucholand.

To retoryczne pytanie, ale - czy w tym mieście naprawdę korzystniej jest sprzedawać używane szmaty niż prowadzić dobrą knajpę?

Nowemu ciucholandowi nie wróżę długiego żywota. Nieopodal w piwnicy jeszcze przed rokiem też działał ciucholand, lecz splajtował z kretesem. Co będzie następne? Ja obstawiałbym aptekę, kwiaciarnię, albo fryzjera.

poniedziałek, 22 grudnia 2008

I co? Łyso...

Ostatnimi czasy można łatwo zaobserwować dziwny i na pierwszy rzut oka niezrozumiały trend władz do wycinania drzew położonych na terenach miejskich. Augustów "łysieje" na potęgę, mieszkańcom się to nie podoba,w szczególności duży nie używany parking przy plaży miejskiej. Zdaje się miasto uzdrowiskowe, "turystyczna perła", "letnia stolica", to władze powinny starać się o to by było jak najwięcej zieleni, o to by powstawały jakieś skwery itp. A tu tym czasem taki dysonans, zamiast dużo zieleni to widzimy powiększającą się betonową pustynię. Tak nielubiany przez większość mieszkańców miasta Białystok, może być stawiany za wzór jeżeli chodzi o ilość zieleni w mieście. Tak więc zapytacie "O co tu chodzi?", jeżeli nie wiadomo o co chodzi to na pewno o pieniążki. Nie inaczej jest tym razem, i nie dawajcie wiary, że są to wycinki chorych drzew, bo to bzdura. Tak naprawdę zmieniły się przepisy, dotyczące zieleni miejskiej. Kiedyś pan leśniczy musiał stwierdzić czy się drzewo nadaje czy nie, nawet na terenie miejskim, według nowych przepisów takiego obowiązku nie ma. W różnego rodzaju miastach, większych i tych mniejszych odnotowano, wzrost wycinki drzew, cena w LP spadła, bo te miejskie drewno było tańsze. Widać czarno na białym, że nasi włodarze mają za nic estetykę miasta, czy dobroczynne działanie drzew liczy się nabicie własnej kabzy kilkoma srebrnikami. A i jeszcze jedna ważna sprawa, zabierania terenów zielonych jako takich i wciskania bloków gdzie popadnie, ale na dziś dość wynurzeń, tym zajmę się po świętach.
wredny_pismak

Koncert Jabberwocky.

27 grudnia o 21:oo w pubie Rock and Roll odbędzie się koncert zespołu Jabberwocky, wstęp jak zawsze 5 nowych złotych polskich.
wredny_pismak

piątek, 19 grudnia 2008

Potęga informacji.

To zadziwiające jak w dzisiejszych czasach za pomocą środków masowego przekazu w łatwy sposób można modelować ludzkie zachowania i kreować własną rzeczywistość. Co najdziwniejsze, żyjemy w globalnej wiosce więc takie kreacje mają globalny zasięg. Dzisiaj o kreowaniu kryzysu trochę i o tym jak on się przeniósł na nasz augustowski grunt. Pisałem swego czasu o wielkiej "niedoli banków", wtedy też napisałem, że jest to kryzys spowodowany sztucznie i łapy swe w tym maczali spekulanci, ale zapomniałem dodać o tym, że biorą w tym udział również politycy. Co jak co, ale politycy mają nosa do spraw na których można się dorobić, a kryzys jest wspaniałą okazją. To oni ustalają, które banki, firmy dostaną "zapomogę", i to oni wymyślają i wprowadzają "pakiety antykryzysowe". Tam gdzie pieniądz się obraca, tam można uszczknąć coś dla siebie, dla tego oto moi mili stoimy przed wirtualnym kryzysem. Mała promocja w środkach masowego przekazu i jak w Biblii, słowo ciałem się stało i nastał prawdziwy kryzys. Dzień wcześniej wskaźniki szły w górę, wszyscy się bogacili, kupowali i co nie tylko, a na następny dzień nagle jak grom z jasnego nieba spadł kryzys. Oczywiście jako, że mamy globalny efekt odbiło się również na naszej augustowskiej społeczności. Z tego jak nam donoszą OZI można wywnioskować, że sytuacja jest bardzo poważna. W POM-ie zwolniono 30 osób, a reszta pracuje na jednej zmianie. Dyciu zwolnił prawie wszystkich, a Ci co zostali też za dużo roboty nie mają. Demex podobnie, cicho i ciemno. U naszego ulubionego wytwórcy łódek pana W. też nie lepiej. Zwolniono kilkanaście osób, a reszta pracowników poszła lub zaraz pójdzie na urlopy. Pół biedy, mieli Ci którzy pracowali przy SeaRayach (czy jak to się pisze), ale i oni wykonali plan aż do lutego i dupa blada. Trzeba przyznac, że cały biznes "łódkowy" przechodzi poważny kryzys. "Podziękować" należy naszym kochanym politykom, którzy jak mantra powtarzali, że Polski to nie dotyczy. Jak widać nie dotyczy nas to jak cholera. Na szczególne wyrazy uznania zasługuje PiS, za to że za czasów dobrej koniunktury (nie ich to zasługa) zamiast reformować i przygotowywać się na gorsze czasy, zajmowano się jakimiś pierdołami i przeżarto cały wzrost. Ale oni się nie martwią, ich to nie dotyczy.
wredny_pismak

czwartek, 18 grudnia 2008

Fotografia Szymona Gryko w kalendarzu Amnesty International


Lokalne media przemilczały sprawę dużego, moim zdaniem, sukcesu augustowskiego fotografa Szymona Gryko. Zdjęcie jego autorstwa przedstawiające życie codzienne wrocławskiego bezdomnego trafiło do prestiżowego kalendarza Amnesty International. Poniżej prezentujemy informację na temat kalendarza (wystarczy kliknąć, aby powiększyć):


Zdjęcie będzie można oglądać również podczas wystawy w Warszawskiej galerii Kordegarda, której wernisaż planowany jest na 25 lutego przyszłego roku.

A poniżej prezentujemy nagrodzone zdjęcie:


Kongratulejszon!