Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świat. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 grudnia 2010

Ech, święta, święta...

Jak ja nienawidzę świąt. Jak ja zazdroszczę ludziom, którzy prawdziwie wierzą i przeżywają duchowo Święta. Dla takich osób, cała ta komercyjna otoczka świąt musi być tylko pewnego rodzaju wisienką na torcie. Pewnie ich nie drażni ten cały komercyjny chłam, bo wiedzą co obchodzą, a mi niestety gula skacze jak zawsze. Znowu od Wszystkich Świętych, wszystkie telewizornie, gazety, radia, internety i inne takie tam, brandzlują się nad "niepowtarzalnym klimatem świąt". Znowu MUSZĘ, czuć te święta i znowu KAŻDY powinien je przeżywać, najlepiej rozpakowując prezenty od Mikołaja made in Coca - Cola Corp. i popijając rzeczony tradycyjny napitek, oglądając Kevina Samego w Nowym Jorku na Polsacie. Noż kurczaczki, dobrze, że jest tych Wszystkich Świętych, bo inaczej to chyba od lata by mi o tym trąbili. Najgorzej, że nijak nie da się od tej szopki uciec. Telewizji można nie oglądać, radia nie słuchać, w necie AdBlockiem, zablokować co trzeba, ale kurde te mikołaje, renifery i "świąteczny klimat" jest wszędzie. Po ulicy spokojnie nie przejdziesz, do lodówki strach zajrzeć i do kibla też. Nawet papier toaletowy w wersji świątecznej jest. Jako, że święto strasznie się skomercjalizowało i zlaicyzowało, spece od marketingu musieli czymś zastąpić sferę sacrum. W świecie kapitalistycznym zastąpiono ją konsumpcją ponad wszelką miarę. Ba obchodzenie tradycyjnie świąt, jest wśród tych bardziej "postępowych" i o ironio ateistów, jako wiejące zaściankiem. W Polsce jest jeszcze ciekawiej, bo fasadowa wiara zderzyła się z amerykańską wizją świąt i dzięki temu powstał ciekawy twór. Ludzie nie wiedzą o co chodzi w Świętach, znają pewne obyczaje, które bezmyślnie powtarzają, tworząc z religii swoisty rytuał. Fajnym obrazkiem, jest pewien tekst ze świątecznej wersji The Simpsons. Kiedy cała rodzina przyjeżdża do domu, okazuje się, że został on okradziony ze wszystkiego. Wszyscy rozpaczają, bo nie będzie w tym roku świąt. Ale Bart mówi, że nie ma czym się martwić, a trzeba się weselić, ponieważ dzisiaj jest wesoły dzień, narodzin Św. Mikołaja. Tak więc mamy teraz okres przedświąteczny. Wszyscy latają jak koty z pęcherzem, bo trzeba pogodzić święta z pracą, zrobić te cholerne dwanaście potraw, kupić prezenty i być miłym. Wziąć kredyt na to wszystko, zgodnie z zasadą zastaw się, a postaw się, wciąć wreszcie te potrawy popijając suto alkoholem i zalec przed telewizorem. Jak ma się już sporo w czubie idzie się na pasterkę, pokazać się, i popatrzeć jak się Nowakowa ubrała, albo Kowalski z jaką raszplą przyszedł. W sklepach też panuje świąteczna atmosfera. Każdy na każdego jest w*urwiony, ekspedientki mają obóz pracy, stare baby w śmierdzących futrach kłócą się i wszystko wiedzą lepiej. Nawet po bułki nie wyskoczysz, szybciej samemu je upiec można. Najgorzej, że człowiek, czy chce, czy nie, musi w tej dorocznej szopce uczestniczyć. Jest ona wszechobecna. Marketingowcy sprytnie podkreślają, że jest to święto dla wszystkich, licząc na świadomość zbiorową ludzi. Najgorzej, że osoba nie uczestnicząca, jest społecznie stygmatyzowana, bo obecnie jest to niereligijnie święto, więc każdy może (musi) je obchodzić.
wredny_pismak

poniedziałek, 20 września 2010

Kali pisac z daleka.

Cieśc wredny i redakcja.
Tu Kali ja dawno nie pisiac, ale teraz nadrobic. Ja pisiac bo czytac, że u Was bogato i dobrze drogi robic. Ja u sibie w Burkina Faso tez drogi robić. To mi taka myśl że może robić u Was Polska. Ja lubic Polska i kobieta i amciu amciu. A drogi robic dobra. Mi podobac się u Was płacić czy robi czy nie. Jak nie robi nawet wiencej. Ja tak może budować i Wam ta obwodnica zbudować jak chceta. Albo te miliony wzionsc, że nie trzeba. Ja Wam zrobic droga, na dwa słonia, że one minonć się. Taka udeptana, dobra, że dobrze mułem, słoniem, osłem i furmankom Wy przejedzie. Bedzie jak trzeba i deszczy wytrzyma. Ja słyszec, że u Was trza dary starszyźnie plemienia GDDKiA złożyc by muc budowac, u Was to tradycja składania ofiary "posmarowania" zalatwiania zwie sie. Ja ma na zalatwienie, tszy świni, muła i dwa kobieta. Starczy?
My niedlugo przyjechac. Wy nas czekac, my zrobic dobra droga.
Kali

poniedziałek, 26 lipca 2010

WTF?

Takie coś nasunęło mi się po obejrzeniu dzisiejszych Faktów. No może nie do końca w takiej formie, bardziej po polsku, swojsko ale wydźwięk podobny. Ostatnio informowaliśmy o tym, że Kanał Augustowski dosłownie o krok jest od wpisania go na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Podobno, wszystkie kontrole przeszedł pozytywnie, został zaopiniowany i nic nie zostało tylko czekac i zacierać ręce. Myślało tak sporo osób, burmistrz, myślał Eugeniusz Ławreniuk z Podlaskiej Izby Turystyki i ludzie z branży turystycznej. I co? Według dziennikarzy Faktów jak zwykle klops. Otóż okazało się, że decyzja została podjęta już wcześniej. A Kanał Augustowski nie zostanie wpisany na listę. Ba według Anny Marconi - Betki z Krajowego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków nasz Kanał, w ocenie ekspertów międzynarodowych, niczym szczególnym się nie wyróżnia na tle innych tego typu budowli wpisanych na listę UNESCO, nie posiada uniwersalnej wartości (!?) i wpisany nie będzie. Tak więc urząd wiedział, nie powiedział, a Copacabana i Brazylia, żegna ozięble.
Materiał z Faktów o tym tutaj.
wredny_pismak

sobota, 10 lipca 2010

Kanał Augustowski blisko UNESCO.

Podczas tegorocznej sesji (przełom lipca i sierpnia) komitet UNESCO będzie rozpatrywał projekt polsko - białoruski o wpisanie Kanału Augustowskiego na listę dziedzictwa narodowego. Mnie taka decyzja bardzo cieszy, wiadomo darmowa reklama, większy prestiż i oczywiście więcej turystów. I tak Kanał Augustowski to jedyna atrakcja, która się sama "broni". Jedyne co może zakłócić ten sielski, anielski obrazek to nasze polskie realia. Po stronie Białoruskiej remonty dobiegły końca, wódz dał rozkaz to i wyremontowano. U nas urzędasy przekładają papierki między sobą, wymyślają sami sobie jakieś kłody formalne, które później dzięki odpowiednio przez siebie stworzonym procedurom i wyprodukowaniu jeszcze większej ilości papierków pokonują, do tego robotnikom u nas płaci się nie za dobrze wykonaną pracę, czy za akord, a chyba na godziny, bo tempo prac jest iście zabójcze. W związku z tym, po naszej stronie granicy, Kanał jeszcze nie jest w 100% sprawny i żeglowny.

wtorek, 27 kwietnia 2010

Zakazane wiadomości.

Oto fajny link do ciekawej strony z tematami 25 wiadomości, o których media jakoś mało mówiły. Ciekawe do poduszki.
(Nie bójcie się nie rozwali Wam komputerów)

niedziela, 25 kwietnia 2010

Wielkie promo.

Podczas żałoby życzyłem sobie jak i Wam drodzy czytelnicy, aby nad tą trumną było jak najciszej. Niestety nie bylibyśmy sobą, gdyby nawet podczas tak smutnego okresu się nie pokłócić i nie pokazać kto jest kto. Solennie sobie obiecałem, że nie zamieszczę o tej sprawie żadnego posta w czasie żałoby. A korciło mnie strasznie, bo oglądając telewizję, czytając gazety miałem wrażenie, że przeniosło mnie do jakiegoś równoległego świata. Z jednej strony media, które atakowały i wyśmiewały, często niezasłużenie nagle stały się najgorętszymi orędownikami śp. Kaczyńskiego. Można by pomyśleć, że sumienie ich ruszyło, ale gdzie tam, po prostu coś takiego dobrze się sprzedaje. Również zwolennicy ba zeloci zmarłego prezydenta nie wykazali się taktem. Z jednej strony krzyczeli, żeby pochylić się nad trumną zmarłego i nie używać tej katastrofy do własnych celów, a za chwilę właśnie to robili. Tak więc od razu mieliśmy promocję zakłamanych ryjów w telewizji, którzy wychwalali zmarłego pod niebiosa i podkreślali, że zawsze stali za Lechem. Ziemkiewicze, Semki i inne prawicowe "yteligenckie" oszołomy oraz pretorianie z Salonu24 atakowali wszystkich po kolei, w myśl zasady kto nie z Mieciem, tego zmieciem. Można było bezkarnie już od dnia katastrofy poatakować media, wszystkie inne kluby parlamentarne i ludzi, którzy uważali inaczej niż oni. Wiadomo, że o zmarłym źle mówić nie wypada tak więc, prawica przeistoczyła tę katastrofę w swego rodzaju mit. Najwspanialszy prezydent, wielki Polak, patriota, oddał życie, złożył ofiarę (?!) by sprawiedliwości stało się zadość. No ludzie, ja nie wiem jakim trzeba być debilem by w coś takiego uwierzyć. Do tego mitologizowanie jakiegoś wydarzenia jest bardzo niebezpieczne, o czym nagle zapomniała pani Staniszkis, zwykle bystra obserwatorka życia codziennego. Również sam Lechu stał się jak pomnik z brązu, najlepszym, umiłowanym, najwspanialszym politykiem, prezydentem i obywatelem jakiego kiedykolwiek nosiła Przenajświętsza Rzeczypospolita. No przepraszam, ale śmierć tragiczna nagle mi nie zaćmiła pamięci, i jakoś nie pamiętam jego wspaniałości jeżeli chodzi o politykę. Wycofany, mierny, podległy (jak to młodszy bliźniak) swojemu bratu. Prezydent wszystkich Polaków popierających PiS. Mający burdel w kancelarii i w ramach kończenia z polityką bizantyjską Kwaśniewskiego zwiększający wydatki i otaczający się przydupasami z partyjnego rozdania - idiotami. Nagle media zapomniały "spieprzaj dziadu" i "małpę w czerwonym", wychwalając jego nieistniejące cnoty. Kaczyński skromny? Może jako człowiek i tak, jako polityk nigdy. Mam nadzieję, że za jakiś czas zacznie się odbrązawianie tego pomnika. Również cała akcja z Wawelem i protestami była wielce niesmaczna. Zacząłem mieć dziwne wrażenie, że oto kiedy kraj jest na świeczniku rozpoczęła się wielka promocja, partii politycznych, naszego światopoglądu, który jest jedyny i prawdziwy oraz miast, w szczególności Krakowa. I tak oto, wielka tragedia przegrała z polityką, finansami i turystyką. Księża prześcigali się kto zorganizuje większą mszę, wiadomo im więcej osób tym większe datki. Można było zaobserwować konkurencyjne pochody i msze w tym samym czasie. Sam sarkofag, również jest ciekawym tematem. Z racji wykorzystanego materiału, który jest złoty i jakby świetlisty. Złoto i świetlistość już od starożytnej Grecji była symbolem podkreślenia boskości. Słynne rzymskie posągi Oktawiana Augusta, który uważał się za boga były polichromowane, złote i błyszczące. Artysta, plastyk, który zaprojektował, wybrał materiał i wykonał sarkofag na pewno o tym wiedział. Również wielkim obrzydzeniem napawało mnie podniecanie się kto o nas pisze. Robiono zestawienia, jakie gazety i media z jakich krajów i co. Przyznacie, że w takiej chwili cieszenie się, że kupa zagranicznych mediów mówi o polakach jest trochę nienormalne. Tak samo wielki foch, kiedy to nie przybyło wiele delegacji, do STRATEGICZNEGO partnera, brata itp. Media przez cały tydzień serwowały to co ludzie chcieli usłyszeć. Mianowicie, że cały świat o nas mówi, że jesteśmy ważni, każdy się z nami liczy itp. To tak miło koiło lęki i narodowe frustracje. Ale prawda jest brutalna, większość nacji ma nad w dupie. Ci którzy przybyli to im chwała, a nie było co się bulwersować z powodu tego, że Obamy nie było, nie przyleciał, bo nie chciał i tyle. Nie musiał, świadczy to o nim źle ale przymusu tutaj nie ma. Niestety ciężko to zrozumieć, dla nas Winkelriedów, pępków świata. Jakie szczęście, że cała ta akcja kończy się powoli, bo ciężko było wytrzymać przez ostatnie dwa tygodnie. Ostatnio za sprawą śp. Kurtyki, którego to nagle media przeistoczyły z partyjnego aparatczyka i przydupasa, traktującego wybiórczo historię w wielkiego wojownika o prawdę. No i nie mogę patrzeć jak cały PiS ślini się na myśl, żeby to Jaro wystartował, w wyborach. Wywieranie na niego wpływu, bo teraz dzięki trupowi brata wygra, bo ludzie zagłosują nie głową, a sercem, doprowadza mnie do odruchów wymiotnych. Jakiś "artysta" jak z koziej dupy kamień filozoficzny, napisał wiersz do Jarka by startował bo ojczyzna w anarchii (sprawdź debilu co te słowo oznacza), osamotniona i upadająca. Jacyś "ynteligenci" list wystosowali. Mimo, że nie lubię Jarka, to jednak aż krzyczeć się chce ZOSTAWCIE GO DEBILE, NIE WIDZICIE ŻE BRATA STRACIŁ KURWY? Czy tak mało w nich ludzkich odruchów i empatii? Ach byle do maja.
wredny_pismak
Przepraszam, za wulgaryzmy, ale rzeczy trzeba czasami nazwać po imieniu.

sobota, 23 maja 2009

Mazury cud natury?

Na stronie www.new7wonders.com trwa głosowanie na siedem najwspanialszych miejsc na ziemi. W tym plebiscycie biorą udział (jeżeli tak to można nazwać) Mazurskie Jeziora oraz uwaga, uwaga Puszcza Białowieska. Tak oprócz jezior, również i puszcza jest zgłoszona do konkursu warto o tym pamiętać. Chodzi o to, że we wszystkich mediach zaczęli grzmieć o tym, że warto by zagłosować na jeziora, bo to takie fajne jest i tak dalej. Chciałbym w tym momencie sprostować kilka nieścisłości:
po pierwsze: Augustów nie leży na Mazurach!!!, ludzie wbijcie sobie to wreszcie do swoich tępych baniaków, ba nawet niektórzy "rdzenni" mieszkańcy naszego miasta uważają, że tu to już mazury są, no załamka totalna,
po drugie: skoro odpada kwestia tego, że my to jednak nie Mazury, więc i musu głosowania "na swoje" nie ma, ba już bliżej i administracyjnie poprawnie jest jak by mieszkańcy Augustowa zagłosowali na Puszcze Białowieską,
po następne: jak już tak się podniecacie tymi jeziorami to szybko na nie głosujcie bo Wam wyschnął niedługo i jedyne co się ostanie do śmierdzące bagienko (i bynajmniej nie chodzi o smrodek bagienka a ludzkich ekskrementów jakie co roku w ilościach hurtowych ze swych luksusowych jachtów spuszczają nielegalnie kapitanowie ów łodzi),
po piąte przez dziesiąte: jak chcecie zagłosować na Puszcze Białowieską to też się spieszcie póki ruskie nie wybudowali tam magazynów na paliwo i Cimoszewicz się nie wyprowadził wraz z żubrami,
po ostatnie: nie lubię taniej i nachalnej propagandy, więc jeszcze raz powtórzę w konkursie tym jest zgłoszona Puszcza Białowieska jak i Wielkie Jeziora Mazurskie, więc głosujcie na co Wam się podoba, pod spodem linki:
http://www.bialowiezaforest.eu/ - strona promująca Puszcze Białowieską
http://www.mazurycudnatury.pl/ - strona promująca Wielkie Jeziora Mazurskie
http://www.new7wonders.com/ - strona konkursu
wredny_pismak

czwartek, 14 maja 2009

Wybory do PE tuż, tuż.

Przychodzi taki czas, najczęściej co cztery lata, że człowiek staje przed wyborem. I wszystko było by pięknie, ładnie gdyby nie to, że większość z nas ma na temat wyborów niezbyt duże mniemanie, z resztą się nie dziwię, i jest tak zniesmaczona że nawet nie fatyguje się by na tego czy innego świniopasa zagłosować. Ludziska myślą, że jak nie zagłosują to będzie to oznaczało jakiś protest czy wyrażało niezadowolenie. Nic bardziej mylnego. Nasz super demokratyczny system jest tak skonstruowany, że nie głosując również oddajesz niejako głos na partię akurat przeciwną. Spytasz się jak to jest możliwe? A no tak to. Najczęściej osobami niegłosującymi są te ze średnim lub wyższym wykształceniem (chociaż co dziwne one również najbardziej potępiają ów zachowanie, ach ta polska mentalność) ze średnich i dużych miast. Tak zwane twarde elektoraty mają najczęściej partie populistyczne i skrajne w swych poglądach. Więc im mniej osób pójdzie do wyborów, tym większa szansa, że jakieś w dosłownym tego słowa znaczeniu oszołomy dostaną się do "waadzy" i bieda murowana. Najlepszym przykładem były wybory, które wygrał PiS. I teraz jeżeli nie jesteś skrajnym prawicowcem lub lewicowcem i codziennie nie latasz do kościoła to wiedz, że jeżeli nie pójdziesz zagłosować to tylko poprawisz sytuację partii, których nie lubisz. Oczywiście najlepiej jak by w Polsce obowiązywały okręgi jednomandatowe co wedłóg mnie jest podstawą demokracji, jednak nie zgodzą się na to partie chłopskie i PiS, ponieważ najbardziej udeży to właśnie w nie. Poza tym nasi "miliusińscy" musieliby zacząć pracować i udzielać się w terenie, a nie mieć swoich wyborców w przysłowiowej dupie. Tak wię LUDZISKA IDŹCIE NA WYBORY inaczej wybiorą za Was i trzeba będzie się wstydzić później. Sam się sobie trochę dziwie, że coś takiego piszę ale taka jest prawda. Niestety żyjemy w takim chorym kraju, że tak czy siak trzeba zagłosować bo system trzyma nas niezależnie od tego czy głosowałeś czy nie. Jeżeli głosujesz to tak naprawdę, wykorzytują Ciebie tylko raz, bo na kogoś zagłosowałeś, a on i tak wypią się na Ciebie. Jak nie zagłosujesz to dwa razy Ciebie wykorzystają, bo po pierwsze wypinają się na Ciebie, a po drugie w siłę rośnie oszołomstwo. Poza tym można pełnoprawnie ponażekać. Ja sam nie lubię żadnego polityka i każdego uważam tak jak śpiewa Kazik za "świnie czarną" dla tego też wybieram tych, na których widok najmniej mi się robi źle. Tyle jeżeli chodzi ogólnie o wybory. Teraz chwila o tych do PE. Otóż jest to szczyt szczytów jeżeli chodzi o biurokrację i regulowanie wszystkiego co popadnie. Wiadomo pracę musi tam sobie znaleźć każdy. Samo PE jest mało transparentne i podatne na naciski lobbystów. Dla zwykłego zjadacza chleba dostęp do danych na jakich zasadach i jak działa ów coś jest wielce ograniczony. Do tego jest to najdziwniej działający parlament na świecie z trzema siedzibami, w którym zasiadają oderwani od rzeczywistości politycy z tzw. trzeciego garnituru. Wybory są wielce zamotane, a i co najważniejsze w naszym przypadku połączono nas wraz z Warmią i Mazurami, co daje wielki teren, a można wybrać maksymalnie trzy osoby. Dla tego dużo "polityków" jest dla podlasia czy mazur zupełnie nieznana. Mimo wszystko trzeba zagłosować i co najważniejsze zwiększać swoją świadomość dotyczącą tego co się dzieje dookoła nas, by nie dać się łatwo wydymać. Warto również zaglądać na stronę Nasz-Parlament.pl, gdzie są najświeższe nowinki i pełnia lista kandydatów.
wredny_pismak

poniedziałek, 4 maja 2009

Szwynska guypa.

Handlarze strachu nie odpuszczają i cały czas tylko wymyślają co i rusz nowe "informacje" by nas wstrząsnąć, przestraszyć i tak dalej. Różni ludzie, różnie uważają. Jedni mówią, że jest to robione w celu manipulacji masami ludzi, inni że takie informacje przyciągają ludziska dając pismakom kaskę. Tak czy owak wszyscy i co jest istnym paradoksem same pismaki, powtarzają jak mantrę, że ludzie mają prawo do rzetelnej informacji. Oczywiście chodzi mi dzisiaj o tzw. świńską grypę, która już od jakiś dwóch tygodni elektryzuje cały świat. I wszystko było by cacy, gdyby nie fakt, że ów pismaki robią wszystko by wzbudzić w nas jak największy strach. Oczywiście nie mówię, że nie jest to poważna sprawa ale warto o niej mieć rzetelne informacje. A w mediach ciągle, strasznie groźny wirus, tysiące choruje, setki umarły ect, ect. Zaraz, zaraz, jakie tysiące, jakie setki? Nie wiem skąd ludziska biorą dane, ale niechybnie z własnego palca wysysają. Otóż od stycznia, kiedy zaczęto notować przypadki zachorowań, zapadło na to straszne cuś 902 osoby, zmarły 22. W samej Polsce w długi weekend majowy na drogach zginęło 59 osób. Do tego wirus ma mały potencjał pandemiczny, więc nie ma co trząść portkami. Oczywiście polskie media tak krakały i stękały, że wręcz przeżyły orgazm kiedy okazało się, że i u nas JEDNA osoba okazała się zarażona. Zaczęto snuć mroczne przypuszczenia, co to z nami będzie. Dzienniki aspirujące do roli poważnych i opiniotwórczych zaczęły się zastanawiać, czy nie zabraknie rąk do kopania grobów!? Noż motyla noga, chciało by się zaklnąć, czy Ci ludzie ocipiali czy co? Oczywiście teraz wszystkie medialne oczy są zwrócone w stronę tej chorej kobiety i czemu mam takie dziwne wrażenie, że co poniektóre osoby życzą jej śmierci. Ponoć najlepiej się ona sprzedaje.
wredny_pismak

piątek, 24 kwietnia 2009

Klub Podróżnika po raz kolejny.

Serdecznie zapraszamy na kolejne spotkanie z państwem Renatą Doliwą i Grzegorzem Janikiem którzy tym razem opowiedzą nam swoję wrażenia z wyprawy po Peru, Meksyku, Kubie i Stanach Zjednoczonych. Spotkanie odbędzie się 25 kwietnia (sobota) o godzinie 19.oo w Miejskim Domu Kultury.

"Po Brazylii udaliśmy się do Peru. Ten kraj przyciągnął nas swoją tajemniczością wierzeń,
archeologicznym bogactwem i niespotykaną dotąd ferią barw.
Byliśmy również pełni obaw dotyczących przebywania na dużych wysokościach, oryginalnych kulinariów i kradzieży.
Jednak Andy przyjęły nas otwartością 5-ciu tysięcy metrów a Indianie z plemienia Keczua herbatą z liści koki.
Jeśli do tego dodamy Piramidy słońca i księżyca w Meksyku, hawański rum i mojito, kasyna Las Vegas,
smak ostryg w San Francisco i zieleń Central Parku, to będziemy, mieli chyba słuszny powód do wspólnego spotkania.
Razem odwiedzimy Peru, Meksyk, Kubę i Stany Zjednoczone."

wtorek, 21 kwietnia 2009

Wolny dostęp do internetu zagrożony?


Nasi Wybrańcy Narodu i Włodarze UE i Świata, cały czas myślą o tym, jak by tu ocenzurować i kontrolować internet. Pod przykrywką walki z terroryzmem, pornografią i piractwem pragną wprowadzić przepisy ograniczające swobodę w internecie. Dzisiaj o jednej z takich akcji, którą przeprowadza PE. Dokładnie o co chodzi możecie przeczytać tutaj; http://www.partiapiratow.org.pl/node/37
Ja tylko z lekka streszczę, jak dla kogoś się wyda za długi tekst w odnośniku. Mianowicie europarlamentarzyści chcą przyjąć przepisy w których dostawcy internetu będą mogli legalnie ograniczać liczbę stron jakie można przeglądać. Chcą by internet był sprzedawany w "pakietach" jak w kablówce. W zależności od tego jaki pakiet opłacisz i jaki operator Ci się trafi, będziesz mógł przeglądać mniej lub więcej wybranych przez operatora stron. Jeżeli jakaś strona nie będzie figurowała na liście, niestety ale będziesz musiał obejść się smakiem. Miłego przeglądania stron życzę.
wredny_pismak

czwartek, 12 marca 2009

Kolejne spotkanie Klubu Podróżnika

Po raz kolejny będziemy mieli okazję zobaczyć i poznać trochę świata nie ruszając się z Augustowa. Tym razem na spotkaniu będziemy mieli okazję posłuchać Renaty Doliwy i Grzegorza Janika którzy zabiorą nas do Ameryki Południowej. To nie wszystko. Ewa Burakiewicz, której zdjęcia mieliśmy już okazję zobaczyć, pokaże nam pokaz slajdów i opowie o Chinach. Będzie to jej rozgrzewka przed Spotkaniem Podróżników, Himalaistów i Żegalarzy " KOLOSY".

Wszystko odbędzie się w Miejskim Domu Kultury w sobotę 14 marca o godzinie 18.00. Wstęp Wolny.
Do zobaczenia

niedziela, 8 marca 2009

Dzień Kobiet.


Dziś obchodzimy Dzień Kobiet i w tym miejscu powinny być normalnie życzenia, ale by iść zgodnie z duchem "zachodniej cywilizacji" nie chcemy obrazić żadnej mniejszości seksualnej czy innej i nie chcemy później być pozwanymi przez feministki, lesbijki, transseksualistów, szowinistów, wszystkich tych którzy źle się czują z własnych gender, Kazie Szczukę i panią Środę, dla tego życzeń nie będzie. Pamiętajcie chłopy, jak kochacie swoje wybranki serca, to one powinny mieć takie święto 365 dni w roku.
grono Re_Akcyjne

czwartek, 12 lutego 2009

Pokojowe demonstracje?



Oto przebieg jednej z "pokojowych demonstracji" jaka miała miejsce w Anglii, a dotyczyła sprawy Palestyńskiej i płaczu nad tym, że Hamasowcy nie mogą już bezkarnie wysadzać się w żydowskich autobusach z dziećmi czy w przedszkolach oraz strzelać sobie rakietami w stronę żydowskich osiedli, bo im Żydki tyłek odstrzeliwują. Wiadomo każdy sobie z moździerza postrzelać lubi.

piątek, 19 grudnia 2008

Potęga informacji.

To zadziwiające jak w dzisiejszych czasach za pomocą środków masowego przekazu w łatwy sposób można modelować ludzkie zachowania i kreować własną rzeczywistość. Co najdziwniejsze, żyjemy w globalnej wiosce więc takie kreacje mają globalny zasięg. Dzisiaj o kreowaniu kryzysu trochę i o tym jak on się przeniósł na nasz augustowski grunt. Pisałem swego czasu o wielkiej "niedoli banków", wtedy też napisałem, że jest to kryzys spowodowany sztucznie i łapy swe w tym maczali spekulanci, ale zapomniałem dodać o tym, że biorą w tym udział również politycy. Co jak co, ale politycy mają nosa do spraw na których można się dorobić, a kryzys jest wspaniałą okazją. To oni ustalają, które banki, firmy dostaną "zapomogę", i to oni wymyślają i wprowadzają "pakiety antykryzysowe". Tam gdzie pieniądz się obraca, tam można uszczknąć coś dla siebie, dla tego oto moi mili stoimy przed wirtualnym kryzysem. Mała promocja w środkach masowego przekazu i jak w Biblii, słowo ciałem się stało i nastał prawdziwy kryzys. Dzień wcześniej wskaźniki szły w górę, wszyscy się bogacili, kupowali i co nie tylko, a na następny dzień nagle jak grom z jasnego nieba spadł kryzys. Oczywiście jako, że mamy globalny efekt odbiło się również na naszej augustowskiej społeczności. Z tego jak nam donoszą OZI można wywnioskować, że sytuacja jest bardzo poważna. W POM-ie zwolniono 30 osób, a reszta pracuje na jednej zmianie. Dyciu zwolnił prawie wszystkich, a Ci co zostali też za dużo roboty nie mają. Demex podobnie, cicho i ciemno. U naszego ulubionego wytwórcy łódek pana W. też nie lepiej. Zwolniono kilkanaście osób, a reszta pracowników poszła lub zaraz pójdzie na urlopy. Pół biedy, mieli Ci którzy pracowali przy SeaRayach (czy jak to się pisze), ale i oni wykonali plan aż do lutego i dupa blada. Trzeba przyznac, że cały biznes "łódkowy" przechodzi poważny kryzys. "Podziękować" należy naszym kochanym politykom, którzy jak mantra powtarzali, że Polski to nie dotyczy. Jak widać nie dotyczy nas to jak cholera. Na szczególne wyrazy uznania zasługuje PiS, za to że za czasów dobrej koniunktury (nie ich to zasługa) zamiast reformować i przygotowywać się na gorsze czasy, zajmowano się jakimiś pierdołami i przeżarto cały wzrost. Ale oni się nie martwią, ich to nie dotyczy.
wredny_pismak

piątek, 12 grudnia 2008

Poprawność musi być c.d.

Polityczna poprawność i chęć zrobienia wszystkim dobrze, ostatnimi czasy przybiera rozmiary wręcz piramidalnej głupoty. Widać to dobrze przed i tak już skomercjalizowanymi do granic możliwości Świętami Bożego narodzenia. Próby zrobienia z nich świąt dla każdego, gdzie tylko daje się prezenty jest wyjątkową perfidią, a wtórują im politycy z różnych krajów w imię poprawności. Dzisiaj dwa przykłady z kraju europejskiego, który podąża tą samą ścieżką skretynienia totalnego co USA. Chodzi o Wielką Brytanię, gdzie włodarze miasta Oxford, by nie urazić nikogo zmienili nazwę Świąt Bożego narodzenia na po prostu święta. Cóż bardzo trywialnie, ale tłumaczyli się tym, że nie chcą by ktoś poczuł się urażony, poza tym nadali świętom uniwersalny charakter. Drugi przykład pochodzi z miasta Corringham, gdzie odbywa się doroczny festiwal zimowy. Jak zwykle chór dziecięcy miał zaprezentować kolędy, jednak przed samym koncertem organizatorzy stwierdzili, że Cicha Noc i inne zbyt religijne pieśni mogą urazić czyjeś uczucia i zrezygnowali z tego punktu imprezy. Organizatorzy stwierdzili, że impreza powinna mieć świecki charakter, mimo to, że chrześcijanie stanowią 75% populacji miasta, a druga największa grupa wyznaniowa czyli muzułmanie, aż 1% , stwierdzili, że w żaden sposób ich to nie obraża. Toż kurde kiedy mają śpiewać te kolędy, żeby nikogo nie obrazić, jak nie w okresie przed świątecznym?
wredny_pismak

niedziela, 12 października 2008

Na ulicy bankowej...

Mamy kryzys, wszyscy o tym wiedzą, wszędzie go ponoć czuć, jest w każdej gazecie i sam z jakieś dwa miesiące temu pisałem o tym, że on przyjdzie (ciut nie Nostradamuś :P). Ale mało już kto, mówi o tym, że jest to kryzys sterowany, wywołany sztucznie przez spekulantów. Kto na tym zarobi? A no banki, które niby mają upaść, ale nie upadną. Oczywiście najsłabsze, czy najmniej sprytne upadną, ale jako że rynek nie lubi próźni ich miejsce zajmą te większe powiększając swój zasięg. Tak czy siak dobrze się trzymają, a jeszcze dostaną kasę od "państwa", czyli nas wszystkich, czysty zysk. Przykładem może, być francusko - włoski bank Dexia na, którego ratowanie zrzuciły się trzy państwa (Belgia, Francja i Luksemburg). Z okazji otwarcie filii Dexii w księstwie Monaco została zorganizowana kolacja, na 200 osób, w Sali Imperialnej ekskluzywnego Hotel de Paris. Jest to najdroższy hotel w Monaco. Z resztą nie trzeba sięgać tak daleko wystarczy "nasze podwórko". Nie tak dawno "Gazeta Koszerna" (GW) robiła akcje pod tytułem zmieniamy nazwy ulic na Bankowe w tych miejscach, gdzie zagęszczenie banków jest duże i które wygryzły inne sklepy. W Białymstoku taką ulicą jest Lipowa, w Augustowie jak by nie patrzeć, ulica 3-go Maja z przyległościami w postaci Mostowej. Z tej biedy i kryzysu, co raz więcej banków i różnych instytucji finansowych buduje swoje filie w ścisłym centrum wielu miast.
wredny_pismak

piątek, 8 sierpnia 2008

Obłuda, hipokryzja, wyzysk i pieniądze.


Letnie Igrzyska Olimpijskie już dzisiaj i życzę wszystkim polskim sportowcom jak najlepszych wyników. Jednak nie można odejść od tematu gdzie i jak zostały zorganizowane te igrzyska. Bowiem sportowcom nic do tego, oni uprawiają sport ale GDZIE to już jest sprawa tzw. działaczy. Historia kołem się toczy i często daje prztyczka w nos. W 1936 roku Pierre de Cubertin wziął łapówkę, by zgodzić się na to by zawody odbywały się w Berlinie co było zwykłą farsą. Ciekawe ile wzięli działacze MKOL-u w 2001 roku? Zawsze gdy zaczyna się ten temat, podnoszą się głosy, że nie można mieszać polityki z "Ideami?!" igrzysk? No jeżeli dla kogoś polityką jest stwierdzenie, że w Chinach łamane są prawa człowieka, ludzi się zabija itp. no to gratuluje. Smutnym faktem jest to, że inauguracja sztafety odbyła się na placu Tian' Anmen przy mauzoleum Mao Zedonga (największego zbrodniarza świata, wedle różnych szacunków od 68 do 200 milionów ofiar), znowu chichot historii? Już pominę całą sztafetę, jak się przygotowywali do tego Chińczycy i z jakim nastawieniem, sprawę Tybetu i Darfuru, bo to każdy wie z telewizji. Kilka uwag. W ramach przygotowań zesłano do obozów koncentracyjnych 200 tyś. ludzi w tym matek z małymi dziećmi. W sumie jak na Chiny to całe nic można by rzec. Ale czy ludzie są świadomi tego, że jeszcze do niedawna stadiony sportowe to wcale nie służyły tym miłującym pokój i niosącym idee olimpijską "ludziom?" do uprawiania sportu. Na nich odbywały się publiczne egzekucje, teraz robią to poza miastem, ale nie ze względu na humanitaryzm czy ze względu na inne trudne słowo, ot względy czysto praktyczne. Na tych egzekucjach najczęściej nie giną ludzie skazani, za coś, tylko Ci którzy mają zgodność tkankową z biorcą danego narządu. Tak, tak ludzi zabija się tam dla narządów, typuje się ofiary do złapania i zabicia. Często jeszcze "dychającym" wycina sie co potrzeba. Z resztą Chiny same przyznały się, że rocznie TYLKO w celu pobrania narządów zabija się około 10 tyś. ludzi rocznie. No jeżeli oni są wierni ideom olimpijskim to ja jestem fizykiem jądrowym. Nie od dziś wiadomo, że wschodnia mentalność jest zupełnie inna od zachodniej, a życie ludzkie i człowiek znaczy tam tyle co splunąć za siebie. Tak czy siak oglądającym to "widowisko" życzę niezapomnianych wrażeń.
wredny_pismak

piątek, 4 lipca 2008

Poprawność musi być.

Nasza nowoczesna demokracja ma wiele minusów ujemnych, a jednym z nich jest przesadna poprawność. Tak się otworzyła na wszystko i wszystkich i tak się stara wszystkim dogodzić, że sama sobie prędzej czy później strzeli w stopę. W imię walki z nierównością i nietolerancją sama staje się nietolerancyjna i w czasie gdy walczy z "uciskaniem" mniejszości uciska większość.
Przykłady? proszę bardzo:
- w Hiszpanii jest zakaz używania w administracji publicznej, szkołach ect. zwrotów mamo i tato, ponieważ "dyskryminuje" to związki homoseksualne posiadające dzieci (!?), preferowany jest opiekun i inne zwroty w ten deseń,
- bodajże w Belgii czy w podobnym kraju, był konkurs na nową bajkę dzięki, której dzieci będą w przedszkolu uczyć się czytać i tak dalej, murowanym kandydatem była bajka o trzech świnkach jednak w ostatecznym głosowaniu odpadła, zaprotestowali muzułmanie, których miała ona obrażać,
- z podobnej beczki, policjanci z regionu Tayside w Szkocji sfotografowali psiaka w czapce policyjnej z leżącym obok telefonem, miał on informować mieszkańców o nowym numerze policyjnej infolinii, jednak zaprotestował Mohammed Asif, radny i przedstawiciel społeczności muzułmańskiej w Dundee mówiąc iż psiak to w Islamie stworzenie nieczyste i może obrażać ich uczucia religijne,
- w Birmingham w 2006 r. władze zabroniły dekoracji świątecznych w ratuszu, by nie urazić uczuć religijnych muzułmanów, hinduistów i ateistów,
- co do świąt, w megaultra wolnych Stanach Zjednoczonych nie używa się już określenia Marry Christmas, jest za to Holy Day, z przyczyn jak powyżej plus mega komercja.
wredny_pismak