Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pŁotka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pŁotka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 lutego 2012

Naloty policyjne na augustowskich internautów.

  Większą cześć tego posta, należy raczej rozpatrywać w kategorii pŁotki, a resztę ku przestrodze, by nie popaść w zbytnie konflikty z "prawem". Otóż jakoś tak niedawno rozeszła się wieść, że w Augustowie policjanci zrobili naloty na 20 lub 30 internatów (różni ludzie różnie mówią). Osoby te miały ponoć udostępniać za pomocą protokołu BitTorrent w sieci utwory zespołów disco polo (za to karę płacić co za ironia) ze stajni Green Star z Białegostoku. Wytwórnię reprezentuje firma Pro Bono. Warto poczytać w sieci o ich praktykach, raczej z prawem i etyką nie mają one nic wspólnego. I również warto się zastanowić czy w Augustowie policjanci działali zgodnie z prawem.
  Otóż ze słuchów chodzących po mieście to dane dostarczyło Pro Bono, policja zrobiła nalot i zarekwirowała komputery oraz przeszukiwała mieszkania nie tylko pod kątem nośników danych (wynoszenie fajek z BAT - u się kłania). Powiedzmy sobie jasno, adresy IP są danymi osobowymi i mogą je zbierać tylko odpowiednie instytucje po decyzji sądu. Prywatne firmy robią to BEZPRAWNIE, szczególnie jeżeli chodzi o protokoły p2p. Jeżeli to co ludzie mówią jest prawdą, to dane zostały zebrane bez zgody sądu, dane od Twojego ISP, też dostępne są TYLKO po decyzji sądu, a jej chyba nie było. Aha jeżeli dostaliście jakieś przedprocesowe pisma, w których firma reprezentująca wytwórnię chce się z Wami ułożyć po wpłaceniu na ich konto jakieś sumy to radzę zasięgnąć najpierw wiadomości u prawnika i po prostu olać pismo. Takowe żadnej mocy prawnej nie zawiera. Co z tego, że zapłacisz firmie, prokuratora to raczej obchodzić nie będzie. Tylko przeciągnięcie takiej sprawy przez sąd polubowny może dać odpowiedni wynik. Takie działania są obliczone na zastraszenie ewentualnego sprawcy, który dla świętego spokoju zapłaci w takim wypadku jakby nie patrzeć haraczu. Nie ważne czy jest winny, czy nie.
  Czemu policja bierze udział w tej domniemanej farsie? Otóż, moi drodzy są takie stowarzyszenia które mogą legalnie korumpować policjantów. Za wyłapywanie "groźnych przestępców internetowych" od np. Koalicji Antypirackiej, panowie władza, dostają tzw. złote blachy oraz nagrody pieniężne, które mają ich zmotywować do dalszej "walki z tym niebezpiecznym elementem". Czemu policjanci rekwirują komputery? Otóż samo IP nie jest dowodem samym w sobie, trzeba udowodnić, że to właśnie Jan Kowalski go użył do popełnienia niecnego występku. Generalnie potrzebny jest tylko sam dysk twardy, ale policjanci lubią zabrać wszystko, być może dla tego, że często sprzęt ulega przepadkowi albo dziwnym trafem znika z magazynu, a dziecko policjanta się cieszy z nowego komputera. Po jego sprawdzeniu powinni Ci go oddać, no chyba, że trzymałeś na dysku coś nielegalnego, można również wystąpić o wydanie komputera bez dysku oraz pisać zapytanie o status danego sprzętu. Policja podczas zabezpieczania komputera, przepatruje dysk pod kątek nielegalnego oprogramowania, za pomocą specjalnego pendrive'a od Microsoftu zbiera logi z całego systemu.

Oto zdjęcie z wręczania "złotych blach". Myślę, że to fake, bo nie wierzę, że ktoś mógłby ściągać wytwory Patrycji Markowskiej z netu.
  Co więc zrobić, by być legalnym? Po pierwsze to przestańcie słuchać disco polo i się przeżucie na coś normalnego, a nie tę muzykę użytkową. Po drugie musicie być świadomi co Wam wolno, a co nie.

Co wolno:
- pobierać muzykę i filmy z serwisów hostujących piki jak RapidShare, Chomik itp.,
- robić zapasową kopię materiałów które kupiłeś,
- pożyczać muzykę i filmy znajomym,
- oglądać seriale i filmy na np. takim iitv.info,
- JESZCZE możesz zamieszczać linki np. na fb, do plików, które najprawdopodobniej są objęte copyrightem.
Nie możesz:
- udostępniać plików muzycznych, filmowych ani programów, ACHTUNG, jeżeli ściągasz za pomocą torrenta np. plik muzyczny to jednocześnie go udostępniasz więc łamiesz prawo,
- pobierać programów komputerowych oraz gier objętych prawami autorskimi,
- pożyczać znajomym gier komputerowych (zależy jeszcze od licencji) oraz programów komputerowych (też dużo zależy od licencji), ale najczęściej pożyczone do pogrania czy zainstalowania systemu staje się nielegalne,
- modyfikować systemu Windows, udostępniać go osobom trzecim, modyfikować konsol do gier i wgrywać w nie nielicencjonowanego oprogramowania to samo tyczy się wielu nowoczesnych telefonów komórkowych. Wiele programów, konsole i programy na telefonach NIE SĄ TWOJĄ WŁASNOŚCIĄ, a jedynie wykupujesz licencję na ich użytkowanie.

  Podkreślam jeszcze raz, posiadanie spiratowanych gier i oprogramowania jest nielegalne nie ważne w jaki sposób weszliście w ich posiadanie. Dla tego namawiam Was gorąco do szukania legalnych, darmowych zamienników.
  Sytem operacyjny: tutaj szału nie ma albo wybieracie coś oparte o Linuksa lub BSD, albo płacicie za Windowsa. Systemy spod znaku pingwina stają się coraz prostsze w obsłudze, ale na nich w najnowsze gry raczej nie pograsz, poza tym używanie Windowsa wielu upośledza, a nawyki ciężko zmienić. Jeżeli już MUSISZ działać na pirackim systemie Microsoftu, to zainstaluj jakąś podstawową wersję HOME, a nie PROFESSIONAL czy ULTIMATE. Różnica w cenie jest znaczna, a i tak 99% z Was nie wykorzysta możliwości bardziej rozbudowanej opcji.
  Programy graficzne: tutaj również panuje typowe polactwo, trzeba do redukcji efektu czerwonych oczu i zmienienia kolorku na sepię czy czarno - biały w naszych zdjęciach z komórki w pełni profesjonalnego oprogramowania. Dla tego na komputerach u naszych rodaków króluje Adobe Photoshop. Dla większości w pełni wystarczy przeglądarka plików, która ma zaimplementowane proste opcje jak IrfanView, XnView czy Picasa. Do grafiki wektorowej jak i rastrowej są darmowe programy jak GIMP i Inkscape. Nie takie super hiper jak komercyjne odpowiedniki ale za darmo i do domowych zastosowań raczej w pełni wystarczające.
  Pakiety biurowe: to samo co wyżej, trzeba posiadać najnowszego Microsoft Office w wersji PRO, mimo, że większość użytkowników nie potrafi nawet sformatować tekstu inaczej niż twardą spacją i tabem. Darmowe pakiety, OpenOffice, LibreOffice, Lotus.
  Archiwizator plików: zamiast WinRara zainstalujcie 7 - zipa lub Paezipa.
  Antywirus i firewall: Comodo Internet Security, Avast, AVG, Zone Alarm.
  Odtwarzacz płyt DVD i Blue - Ray: BlazeDVD, VLC.
  Nagrywanie płyt: zamiast Nero, Ashampoo Burning Studio, DeepBurner czy ImgBurn.
Szukajcie w necie zamienników jest ich sporo często bardzo dobrych. Nie rozumiem jak nawet programy do nagrywania płyt ludzie piratują, mimo, że zdecydowanej większości wystarczałoby to co oferuje mu jego system operacyjny.
  No dobra, a co jeżeli nie widzi Ci się dzielić się swoimi plikami z policją i chcesz je zabezpieczyć przed osobami trzecimi? Najprostszym sposobem jest kupno zewnętrznego dysku twardego, na którym będziesz trzymał "wrażliwe" dane i zaszyfrowanie go programem specjalnie do tego przeznaczonym np. TrueCrypt. Dzięki temu cacku możesz zaszyfrować, cały dysk, jego cześć, tworzyć wirtualne dyski, ustawiać opcje tak, że przy wpisywaniu np. złego hasła do przeglądnięcia osoba niepowołana będzie miała tylko to co sam jej wcześniej wskażesz. Korzystanie jest zgodne z prawem, a dobrze zabezpieczony dysk jest praktycznie nie do złamania dla zwykłego i tego mniej zwykłego zjadacza chleba. By utrudnić jeszcze mieszanie w naszym komputerze takiej np. policji, warto przesiąść się na jakiegoś Linuksa. Policyjni technicy, ze względu, że są policyjnymi technikami mają niemałe problemy z uzyskaniem logów spod pingwina. Zaszyfrowany dysk, który posiada inny system plików niż te używane w Windowsie również nastręcza wielu trudności. Dla totalnych paranoików proponujemy używania systemu w opcji live - usb plus zewnętrzny zaszyfrowany dysk. Kiedy smutni panowie zapukają do Twoich drzwi, wystarczy, że wyciągniesz usb, a smutni panowie będą mieli tylko 7 sekund na zanurzenie Twoich kości ram w ciekłym azocie inaczej logi zostaną bezpowrotnie stracone.
mc_m, w_p, dr_b

Autorzy są całkowicie przeciwko jakiemukolwiek piractwu, ręce by nam uschły, jakby jakiś artysta przypadkiem stracił na naszych działaniach :P Wyżej podane rozwiązania są tylko przykładami. Osoby nielegalnie udostępniające pliki w większości i tak wiedzą jak się chociaż w podstawowy sposób zabezpieczyć, przed wizytą policji.

Uwaga, nie jesteśmy prawnikami, tekst jest napisany na podstawie własnych doświadczeń i zebranych materiałów, jeżeli gdzieś występują nieścisłości, przekłamania, prosimy o sprostowanie.
Zdjęcie z kozaczek.pl :P

środa, 1 lutego 2012

II Kulig na Byle Czym: zawsze jest źle.

  Taka to nasza narodowa cecha, że zawsze jest źle i trza sobie pojęczeć bo inaczej dzień prawdziwego Polaka - kartoflaka jest stracony. Na naszych terenach, gdzie dominuje wschodnia kultura widać to jak na dłoni. Wystarczy wejść na jakiś lokalny portal informacyjny, a tam same zlewy i szambo od rana do wieczora, w komentarzach. Sami generalnie nie jesteśmy wiele lepsi, ale chociaż staramy się uzasadnić co nam się nie podoba, poza tym czasami i za coś pochwalimy, jak jest za co.
  Dzisiaj zajmiemy się Kuligiem na Byle Czym. Otóż dobrze, że powstał jakikolwiek pomysł, który później został przekuty w faktyczną organizację imprezy. Do tego pomysłodawcami i współautorami całego przedsięwzięcia są prywaciarze. Wreszcie się ktoś z nich ruszył. Brakuje u nas imprez zimowych różnego kalibru i autoramentu i tych sportowych, masowych jak i bardziej "kulturalnych". Może dzięki temu coś się ruszy w zimę i miasto nie będzie się tak całkowicie hibernować aż do początku czerwca. Dobrze, że przedsiębiorcy zaczęli się łączyć i razem coś organizować. Chociaż ich akcje są trochę takie mało "rozgarnięte" jak na razie. Przykładem może być weekend za pół ceny w Augustowie. Ale zawsze lepszy cyc niż nic.
  Krótko, co się nam podobało:
- że coś się dzieje,
- że impuls wyszedł od prywaciarzy,
- że całkiem fajna atmosfera była,
- oprócz samego kuligu, były dodatkowe atrakcje,
- I Bieg Narciarski i promocja sportów zimowych w mieście,
- że udało się "sprzedać" imprezę w mediach (TVP Białystok, Teleexpres, śniadaniówka),
- zajebista herbatka z kuchni polowej :),
- ogniska i chodzenie po rozżarzonych węglach.
  Co się nie podobało:
- ogólny burdel organizacyjny,
- za długa,
- brak kibelków (mimo mrozu i tak by się przydały),
- zmiany planów*.
  Według nas impreza powinna być bardziej "skoncentrowana", nikt nie wytrzyma tylu godzin na mrozie, poza tym, żal organizatorów, co muszą trzymać od rana do nocy na chłodzie i głodzie. A tak dużo by się działo, impreza miałaby duże tempo i ludzie by się nie nudzili, w każdej chwili można by było zawiesić na czymś oko lub się czymś zając. Teraz uwaga co do ostatniego punktu, bo ludzie mocno się rzucali, że planowo o 19:00 powinny być fajerwerki i się na nie wybierali, a tutaj zaskoczenie bo były wcześniej. Oczywiście to niedopatrzenie organizatorów. Ale na usprawiedliwienie trzeba przyznać, że robiło się coraz chłodniej i coraz więcej osób szło do domu. Organizator wykazał się elastycznością, ale powinna być to nauczka na następny raz, żeby sztucznie nie przedłużać imprezy.
  Aha, oczywiście wielu ludziom (w większości tym co nawet się nie pojawili) impreza się nie podobała, bo głupia, pewno droga, następne coś na byle czym itp. Mam więc takie pytanko małe. Jak tę imprezę masową stworzyć, by była nowym i świeżym pomysłem, do tego odpowiednio "mądra" i "elytarna", niedroga, odporna na kapryśne pogody, dawała wszystkim dużo kasiorki i żeby na pierwszą edycję przyjechało od razu z 10 000 turystów?
  I jeszcze jedno. Organizatorzy już mają małe piekiełko za plecami, bo wszelkiej maści jadłodajnie, hotelarze i inne siedzące na dupie nieroby mają za złe, że tutaj się miasto dokłada, a oni nic z tego nie mają, bo mimo imprezy ruch słaby, a pewnie tamci co tyłki ruszyli to wzięli i podkradli fundusze. Wot i augustowskie klimaty.
mc_m, w_p

czwartek, 21 października 2010

pŁotka#25: Stan zapalny.

Dzisiaj prawdziwa bomba. Chodzi oczywiście o ostatnie doniesienia dotyczące działalności PSP w naszym mieście. Oczywiście słyszało się to i owo, ale o tym, o czym można przeczytać, na forum Augustów24 oraz strażackim forum, to się największym fizjonomom nie śniło. W telegraficznym skrócie: komendanci lubią chodzić na bani i grac w siatkówkę zamiast gasić pożary, wykorzystywać swoich podwładnych w prywatnych celach, rozbijać się służbowym samochodem oraz łodzią motorową (o czym swego czasu pisało NIE). Pokoje CZK, są wykorzystywane jako "pokoje hotelowe", więc właściciel, starosta, powinien coś o tym wiedzieć, a może i nie. Dodatkowo mętnie są wypłacane dodatki do pensji, funkcjonuje coś takiego jak wytyk służbowy oraz oszczędności na każdym kroku (obecnie związane z sezonem grzewczym). No, no,warto zapoznać się z treścią forów. Ciekawe jak sprawa się rozwinie, bo podobno strażacy zaczęli walczyć z "górą" i ile z tego jest prawdą. Zabawa jak w remizie.
forum strażaków: http://www.strazak.pl/forum/index.php/topic,15676.0.html
forum Augustów24: http://augustow24.pl/forum/viewtopic.php?t=636 EDYCJA: topika już nie ma admin wywalił, co prawda Augustów24 zawsze miał dobrych ludzi od forum, jednak tym razem chyba im nie wyszło http://augustow24.pl/forum/viewtopic.php?t=644, ale za to jest cache strony
artykuł z NIE: http://www.nie.com.pl/art7754.htm

czwartek, 9 września 2010

pŁotka#24: Nie tędy droga znaczy się...

Wybory samorządowe coraz bliżej. Każdy urzędujący próbuje pokazać się z jak najlepszej strony przed samymi wyborami. Wiadomo ludziska pamięć krótką mają, więc układa się terminarz tak by długofalowe projekty kończyły się przed wyborami, albo zaczynały z wielkim hukiem. Więcej jest też wszelakiego rodzaju imprez i innych spędów igrzyska łatwiej zorganizować niż chleb. Ten czas to najlepsze co może spotkać wszelakiego rodzaju organizacje pozarządowe i stowarzyszenia. Miłościwe nam panujący są wtedy bardziej skorzy do wysłuchania racji prostego ludu i rzucenia jakiegoś pieniążka. Nie inaczej jest z naszym burmistrzem Kaziem. A to nowy wóz strażacki dla OSP na Lipowcu, a to więcej imprez w tym roku i taki ukłon w stronę młodzieży na festiwalu muzyki reggae, że za rok będzie, a to hala sportowo - widowiskowa, amfiteatr, projekty turystyczne, wsparcie CIT - u. Niestety ten pokaz nie jest pełny i taki full wypas, jakby to sobie burmistrz mógł życzyć. Otóż wiele projektów poniósł pies na ogonie, a wykorzystanie środków z funduszy UE, czym szczycił się Cieślik, teraz wedle statystyk wygląda mizernie. I tutaj mieszkańcy naszego miasta mają dwie różne wizje tego, czemu to, ach czemu projekty są odrzucane. Przypomnijmy tylko, że ostatnio Podlaski Urząd Marszałkowski przesunął na lata 2011 - 2015 realizację projektu budowy Centrum Rekreacyjno - Sportowego. Jedni, wśród nich były burmistrz jak i jego zastępca uważają, że Kazio jest bierny i mierny i nie potrafi pozyskać kasiorki. Czas panowania Kożuchowskiego to czas stracony i powinno się go wymienić na nowszy model. Najlepiej kogoś z PO, bo jak sam Cieślik twierdzi z obecnym burmistrzem nie może się dogadać. Jest też druga strona, która uważa że nieprzyznawanie pieniążków jest politycznym zagraniem. Otóż marszałek województwa jak i wojewoda to ludzie PO, a Ci chcą mieć swoich na ważnych stanowiskach. Kazimierz swoim nie jest, bo kiedyś to w SLD i SDPL był, a teraz bezpartyjny to w ogóle najgorsze co się trafić mogło. Tak więc swoje partyjne interesy mają przedkładać nad państwowe, a wiadomo kto w województwie kasą rządzi. W związku z tym projekty nie są złe, tylko władza niechętna naszemu głównodowodzącemu. Przesłanką ma być to, że z innych źródeł pieniądze są pozyskiwane i podobno inne miasta, gdzie burmistrz też nie jest z PO, mają podobne problemy. Tak więc byle do wyborów i się zobaczy co z tego wyniknie.

czwartek, 8 lipca 2010

pŁotka#23: Franio Wiśniewski padł?

Nasz żelazny Franio, starosta, stanie przed sądem oskarżony o fałszowanie pozwolenia na budowę. Przypomnijmy, że ta budowa dotyczyła pewnego pensjonatu w Bryzglu, który budowały córki lokalnego posła Jana Kamińskiego. W efekcie powstał większy budynek gospodarczy (o większym gabarycie) niż wynikało by to z planów. Tak więc pan Wiśniewski podobno pomógł zalegalizować tę samowolę podrabiając w dokumencie dane dotyczące gabarytów budynku. Całą sprawę teraz wyjaśni sąd. Córki już się przyznały, a Franio cały czas utrzymuje, że jest niewinny, dla tego pozwolił by publikowano jego nazwisko. Mówi, że nigdy nie naraził by dobrego imienia starostwa (!?) i swojej własnej kariery. Oczywiście od dłuższego czasu słychać różnego rodzaju plotki w mieście, jak i osoby z okolicznych wsi jak przyjeżdżają do Augustowa, często mają coś do powiedzenia na temat naszego starosty. Podobno to nie pierwsza taka akcja, tylko tym razem się nie udało. Oczywiście pozostaje to wszystko w sferze plotek, niczego nie sugeruję, po prostu "aura" wokół naszego starosty nie jest zbyt dobra.

czwartek, 13 maja 2010

A co dalej z Pub Babem ?

Smutne wieści doszły naszego informatora. Ludzie na mieście gadają, że zbliża się wielkimi krokami koniec, według wielu, najlepszego Pubu w mieście. Mianowicie chodzi o Pub Bab któremu dzierżawa lokalu kończy się z końcem maja. Właściciel lokalu ponoć zażądał warunków które były nie do spełnienia przez właścicielki Pubu. Co tam będzie teraz w takim razie? Nie wiemy. To czas pokaże, miejmy nadzieję jednak, że nie kolejny ciuchacz...

Tymczasem jednak Pub Bab jeszcze "nie umarł" i zaprasza na koncert który odbędzie się 22 maja a zagra na nim FLESH CREEP.

Zapraszamy

czwartek, 29 kwietnia 2010

pŁotka#21: Za mało wszystkiego.

Żałoby Narodowe, to taki dziwny czas, kiedy to wszyscy obywatele powinni w jakiś sposób wyrażać ból po jakieś wielkiej tragedii. Tym razem nie było inaczej, tylko z tym wyrażaniem i samym byciem w żałobie jako stanie ducha było różnie. Różnego rodzaju dewotki i inni dewoci zaczęli narzekać, że augustowianie za słabo czują klimat żałoby. Jednym z głównych wyznaczników była ilość zniczy, niewystarczająca off korz, do tego by pokazać, że ludzie łączą się w bólu. Taki ktoś oglądał telewizor, a tam może ludzi zasmuconych i tysiące zniczy, a tutaj? Ktoś tam do kościoła pójdzie, ktoś postawi znicz, ale bez jakiś pielgrzymek. Ajajaj jakie bezbożne, pozbawione empatii i poczucia wstydu te nasze miasto. Tylko gdzie Rzym, gdzie Krym? Kto porównuje nas, do Warszawy, czy Krakowa, gdzie ludzie specjalnie przyjeżdżali, wielu by prawdziwe przeżyć to co się stało, ale wielu z samej ciekawości, poczucia stawania się historii na naszych oczach i uczestnictwa w niej, zadziałała również zwykła dynamika tłumu. Tak samo mszy było za mało, ludzie za słabo żałowali, wedle mniemania co poniektórych. Zapomnieli, że najważniejsze jest to, co każdy sam odczuwa, a nie jak się z tym obnosi. Tak samo sprawa się ma z flagami, inne miasta całe biało - czerwone, a u nas każdy patrzy czy sąsiad wywiesił czy nie wywiesił i jaką. Nadmienię tylko, że chodzą słuchy o tym, że te które wywiesiło miasto, na ulicach, budynkach miejskich itp., jakimś dziwnym trafem zaczęły znikać. Brzydko to świadczy o takich osobach, które kradną po to by sami podkreślać, za pomocą skradzionej flagi swój patriotyzm i tak dalej. Trochę to chore. Pointując, wszystkiego w naszym mieście, by odczuwać tę żałobę w sposób pełny, było za mało. Za mało zniczy, za mało mszy, procesji, pochodów i flag, tylko jazgoczących dewotów była odpowiednia liczba.

piątek, 15 stycznia 2010

pŁotka#20: Odpowiedni grunt.

Na nic zdało się zaklinanie Nowego Roku i pisanie na początek optymistycznych postów, wszyscy doskonale o tym wiedzą, że od naprawdę długiego czasu źle się dzieje w naszym mieście, a teraz zaczęto "zbierać pokłosie" wielu lat nieudacznego zarządzania. Nie lubię obecnego burmistrza i wiem, że jest mało ruchliwy, ale propaganda jaka się ukazuje na różnych portalach woła o pomstę do nieba. Otóż wszystko co obecnie się złego stało to wina burmistrza. Ja się pytam jakim cudem. Zawsze myślałem, że skoro jest ta cała dupokracja, przez niektórych nazywana błędnie demokracją to najważniejsze są te całe rady, sejmiki i te inne duperele. Przecież burmistrz nie jest jakimś tam tyranem, który posiada władzę absolutną. Zgodnie z zasadą, że złodziej najgłośniej krzyczy o tym, że kogoś obrabowali, tak samo postępuję augustowskie PO, zapominając że maja większość i realny wpływ na losy miasta. Plotki głoszą, że Cieślik chce wrócić na stołeczek burmistrza, w związku z tym struktury miejskie przygotowują grunt pod stołeczek. Dla tego moi drodzy czytelnicy, nie zapominajcie kto nami rządzi i odpowiednio "wynagrodźcie" najaktywniejszych. Bardzo to smutne i w wielu przypadkach mocno denerwująca rzecz, że garstka kolesi, którzy tylko się przetasowują na stanowiskach od lat, zrobi wszystko w imię prywaty i kolesiostwa by ich kandydat, ich guru sprawował władzę. Oczywiście im gorzej się będzie działo w mieście tym dla nich lepiej, wtedy większe szanse naszego posła. A wtedy będą mieli jak pączuś w masełku.

środa, 30 grudnia 2009

pŁotka#19: Budżet ważna sprawa.

Notki miało nie być z powodu śliskości sprawy, a to nie jest jakaś gazeta, że skandale odkrywa i kreuje, ale skoro sam burmistrz o tym wspomniał więc myślę, że można. Otóż chodzi o budżet miasta na przyszły rok, który został nieuchwalony w dniu dzisiejszym, głosami PO i PiS. Powiecie, a cóż skłoniło ich do współpracy? Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę. Całe miasto huczało już jakiś czas od plotek, że radni z tych partii nie są zadowoleni z obrotu sytuacji. Znaczy się mają być prowadzone inwestycje, z których ani PiS ani PO nie mogą nic dla siebie uszczknąć. Jaskółką całej sprawy była ta z przed pół roku, kiedy to PO pokłóciło się z burmistrzem o budowę nowego amfiteatru. PO woli za tą kasę wybudować kładkę z Borek. Pikanterii całej sprawie dodawała plotka, mówiąca o tym, że ktoś z otoczenia ów partii chciał przejąc BPiS. Tak więc sprawdza się scenariusz zarysowany przed wyborami przez pana redaktora Buzona, który pisał, że skoro burmistrz będzie niezależny to powstanie problem z większością w radzie. Oficjalny powód odrzucenia budżetu, to uwaga, uwaga, zbytni rozmach inwestycyjny (!?). No tak lepiej nic nie robić, tylko dać swoim zarobić, a miasto niech marnieje. Walulik mówił coś o drogach, to prawda przydały by się, ale i inne inwestycje są ważne. A może szanowny radny postanowił postawić sobie gdzieś dom, gdzie droga asfaltowa nie dochodzi i tak jak jego szanowni poprzednicy załatwić sobie jej budowę? Więc teraz dochodzimy do sedna plotki. Otóż sam burmistrz potwierdził, że zarówno radni z PO jak i z PiS, naciskali go, by w zamian za poparcie budżetu, wpuścił ich ludzi do placówek podlegających miastu. Jednym słowem wstyd i hańba, a do tego niezła afera. Szkoda, że Warszawą nie jesteśmy, bo by się największe media nią zajęły.

sobota, 10 października 2009

pŁotka#18: Roman, Roman co z Ciebie wyrośnie?

Nasz ukochany przewodniczący rady powiatu augustowskiego oraz "wybitne" ciało pedagogiczne, Romcio został pobity dzisiejszej nocy i oddelegowany do szpitala. Całe zamieszanie miało miejsce na Borkach, gdzie nasz bohater najprawdopodobniej w sklepie spożywczym chciał sobie kupić flachę. Z tego co przekupki na rynku mówiły, ponoć to Roman sprowokował dwóch jegomościów i wynikła z tego bójka. Nadmienię tylko, że cała trójka była pod wpływem alkoholu. Nie wiadomo, czemu się pokłócili, tą sprawą zajmuje się nasza dzielna policja. Teraz niech nasz przewodniczący zgłosi się do Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, pan Dariusz wybitny specjalista w tej dziedzinie na pewno mu pomoże.
EDYCJA: Jak podaje Onet.pl jednym ze sprawców pobicia jest niejaki Grzegorz K, który ma być jednym z ważniejszych urzędników Ministerstwa Skarbu Państwa.

piątek, 2 października 2009

Co wolno wojewodzie to nie Tobie smrodzie.

Stare, piękne Polskie przysłowie, a jakie nadal aktualne. W tym chyba drzemie jego moc, że jest ponad czasowe i za ileś tam setek lat również będzie prawdziwe. Ale do rzeczy. Pisaliśmy już o panu Dariuszu Szkiłądziu, który jeździł pijany po bulwarach. Tego pana nie trzeba nikomu przedstawić wszak to ważna persona augustowska. Radny powiatu, człowiek PRAWY I SPRAWIEDLIWY z klubu PiSu, do tego dyrektor szkoły, który ma dawać dobry przykład i wychowywać do świadomego, życia w trzeźwości do tego o zgrozo członek Komisji do Spraw Rozwiązywania Problemów Alkoholowych! No przyznam sam Bareja pewnie lepiej by tego nie wymyślił. Normalny człowiek by dostał szybko wyrok i wiedział by za co, natomiast nasz milusiński prawicowy i konserwatywny "polityk" postanowił za wszelką cenę się od PRAWA i SPRAWIEDLIWOŚCI wymigać. Plotka głosi, że zastraszył nauczycieli, by Ci podpisali haniebne pismo popierające Dariusza. Znaczy się nauczyciele popierają, że pan Szkiłądź może po pijaku jeździć po bulwarach, ciekawe. Nasz burmistrz Kazio zamiast od razu go wywalić na zbity pysk ze wszystkich stołków zdał się na wyrok sądu, a każdy wie, że w sądzie ZAWSZE wygrywa silniejszy i ten co ma plecy. Postanowienie prokuratury o umorzeniu sprawy jasno to pokazuje, jak i potwierdza moją ogólną tezę, o tym, że prawo jest tylko narzędziem dla rządzących by usankcjonować i usprawiedliwić każde, za przeproszeniem skurwysyństwo jakie wymyślą. Wiara ludzi w sądy i prawo wzbudza we mnie wielkie zdziwienie, ale wróćmy do sedna. Jak rzecznik prokuratury powiedział "Czyn popełniony przez Dariusza Szkiłądzia nie wyczerpał znamion przestępstwa. Ścieżka rowerowa, którą się poruszał nie była bowiem w żaden sposób oznakowana i nie można zakwalifikować jej ani jako strefy zamieszkania, ani też jako drogi publicznej". Aha jednym słowem ludzie możecie rowerami nawaleni jeździć po bulwarach, bo nie są oznaczone i ów czyn nie wyczerpuje znamion przestępstwa. Sam chyba spróbuje bo skoro inni mogą to czemu ja nie? A i jeżeli kogoś za to złapią to piszcie nagłośnimy to w internecie będziemy się podpisywać pod pismem do prokuratury o umorzenie śledztwa. Wszak ponoć każdy jest równy wobec prawa. Co prawda nie jestem prawnikiem, ale w uszach ciągle mam słowa prawników-etyków mówiących o tym, że prawo nie jest tylko suchym zbiorem przepisów i powinno służyć przede wszystkim człowiekowi. Ja rozumiem, że sprawę pana Darka rozpatrywano tylko w świetle jazdy po bulwarach, ale czemu nikt się nie zainteresuje jak on tam się dostał? Się teleportował, a może żona go przywiozła i powiedziała "Darku jeździj tylko po bulwarach, bo najebany jesteś, a bulwary nie są oznaczone to nie wyczerpują znamion przestępstwa, a jak Ci się znudzi to po mnie zadzwoń, zabiorę Ciebie, pa mój tygrysku". No jakoś musiał się tam dostać, pewnie sam po pijaku normalnymi drogami w terenie zabudowanym jechał, ale kogo to obchodzi. Tak więc wstyd, wstyd i jeszcze raz wstyd.
EDYCJA: Tak sobie przypomniałem. Ciekawe jak by się pan Szkiłądź ustosunkował do nowego programu PiSu, w którym ustami Natalii - Świat, zapowiada zaostrzenie kar dla pijanych kierowców?
wredny_pismak

piątek, 10 lipca 2009

pŁotka#17: Errata do erraty o betonowaniu miasta.

Już wiemy dokładnie co zostanie wybudowane przy bulwarach koło Szkoły Społecznej. Uwaga, fanfary:
Sanatorium "Pałac na wodzie" (najważniejsze to dobra nazwa, ważne by była pretensjonalna, i powinno być raczej pałac na bagnie ale szczegółów się nie czepiajmy)
Kasioreks na to wyłożył Zakład Opieki Zdrowotnej Przychodnia Stomatologiczno-Lekarska EiB Falkowscy s.c. Dąbrowa Białostocka, ul. 11-go Listopada 14.
Szczęśliwym nabywcom życzymy miłego użytkowania ów obiektu i jak najmniejszych podtopień i osiadania budynku.

piątek, 26 czerwca 2009

pŁotka#15: Errata do nie czuje jak betonuje.

Nie tak dawno wredny pisał o betonowaniu naszego miasta. Wówczas zastanawialiśmy się co tam powstanie. Czy:
a) dom jakiegoś augustowskiego prominenta,
b) ośrodek wczasowy, tudzież hotel jakiegoś augustowskiego prominenta.
Wedle miejscowych plotek ma być to hotel, więc połowa zagadki się wyjaśniła. Do kogo będzie należał? Pożyjemy, zobaczymy, poinformujemy.

niedziela, 10 maja 2009

pŁotka#14: Bida panie u Chmielewskiego.

Ostatnimi czasy wyszedł ranking Gazety Współczesnej na najbogatszego radnego. Pierwsze miejsce zajął w nim nasz ulubieniec pan Endrju. Wynika z niego, że pan Chmielewski ma majątku na prawie 5 mln złotych polskich. Oczywiście nie piszemy o tym z zazdrości, wiadomo się gra się ma, ale cały czas chodzą ploty o niespłaconych długach z lat 90. Ale i o tym dzisiaj nie będzie. Jak donosi nam nasze OZI, pan Andrzej Ch. ma córkę, która uczęszcza do szkoły społecznej. Jak wiadomo za szkołę społeczną się płaci, ale nie dotyczy to naszego znawcy obwodnic. Miesiąc w miesiąc przedstawia on pisemko, o tym, że ma kłopoty finansowe i czesne są umażane. I tak już trzy lata. Zapytacie jak to możliwe, że w szkole społecznej się nie płaci, to Wam powiem, że sam nie wiem.

piątek, 6 marca 2009

pŁotka#13: Atomek mitoman.

Swego czasu premier Donald Tusk komentując kryzys gazowy, powiedział że warto by w Polsce do 2020 roku powstała elektrownia atomowa. Od razu zaczęto snuć przypuszczenia, pismaki wymyślały co rusz nowe lokalizacje i fakty związane z tą "inwestycją". Pojawiła się nawet propozycja by elektrownię umiejscowić koło Małkini. Ostatnimi czasy na forum Gazety Współczesnej pojawił się temat zapoczątkowany przez niejakiego Atomka (Atom na Neckiem). Przekonuje on w swym poście, że ponoć najlepszym miejscem do budowy elektrowni będzie te przy jeziorze Necko, między Mazurkami a Augustowem. Taką sensacyjną wiadomość miało, niby podać Radio France International (?!). Oczywiście jest to wierutna bzdura i albo Atomek jest mitomanem, albo chciał zrobić z ludzi przysłowiowe jaja, co trzeba przyznać połowicznie mu wyszło, wystarczy przeczytać niewybredne komentarze w wątku. Czasami myślę, że ludziom da rade się każdą ściemę wcisnąć. Ale załóżmy, że informacja jest prawdziwa to teraz spróbujmy ją obalić. Do 2020 roku jest kupa czasu, jeszcze milion razy się zmieni rząd, opcje polityczne i tak dalej, a politycy nie są wstanie myśleć w dłuższym przedziale czasu niż następny sondaż i wybory. Polska nie ma odpowiednich technologii, ani pieniędzy na technologię. Nawet jak zrobimy narodową ściepę na technologię i ją kupimy musimy zrobić drugą ściepę na elektrownie. Proces jak wszystko w naszym kraju się opóźni i pewnie koło 2050 dopiero byśmy mogli myśleć o realnej budowie. Przez 15 lat nie potrafimy wybudować kawałka drogi i jakiegoś mostka, tak więc budowa elektrowni, która jest niepomiernie poważniejszym zadaniem zajęłaby pewnie koło 30 lat ;P Oczywiście w między czasie będą protestowali ekolodzy i mieszkańcy Augustowa (efekt NIMBY i Czarnobyla). Ciekawe kto by miał pracować w tej elektrowni? Nawet jeżeli już zaklepiemy budowę i wszystko zapniemy na ostatni guzik okaże się pewnie, że kupiona technologia ileś lat temu jest już za stara i trzeba kupić nową, zmienić plany itp. I najważniejsza sprawa, na świecie odchodzi się już od tego typu pomysłów (np. Niemcy), a zwraca ku energii odnawialnej. Ale u nas jak zwykle wszystko przychodzi jakiś czas po tym jak było w Europie i nie zdało do końca egzaminu (gimnazja, plastikowe okna i łódki, elektrownie atomowe, rozdmuchany socjal itp.). Wiadomo my nie lubimy uczyć się na cudzych błędach, wolimy na swoich.
kiszka pasztetowa and wredny_pismak

środa, 4 lutego 2009

pŁotka#12: Stołek w USC.

Niedawno został rozstrzygnięty nabór na wolne stanowisko w USC. Wygrał je pan Karol Anuszkiewicz i wszystko było by w porządku gdyby nie to, że znalazły się osoby podważające jego kompetencje. Przypomnijmy, jednym z warunków było posiadanie wyższego wykształcenia magisterskiego z prawa lub administracji. Przeciwnicy zarzucają panu Karolowi, że ma tylko licencjata i musiał mieć tzw. plecy by się dostać do Urzędu. Tak więc pragnę w tym miejscu zdementować tą plotkę, pan Karol ma magistra obronionego kilka miesięcy temu, podejrzewam, że ktoś jest zazdrosny o wygraną, wszakże starowało do naboru dwadzieścia osób. Zwróćcie również uwagę na to, że dosyć często w USC są zwalniane osoby i organizowane nabory. Ciekawe czemu?

niedziela, 4 stycznia 2009

pŁotka#11: Szpital jak koń, jaki jest każdy widzi.

Sławomir Kosidło, który przez blisko 4 lata zarządzał augustowskim szpitalem złożył wymówienie. Oficjalna wersja ważne względy osobiste, ale ludzie swoje wiedzą i jak zwykle nowa fama rozeszła się po mieście. Mianowice chodzi o to, że niby były już pan dyrektor nie wytrzymał ataków na jego osobę. Ataki te mieli przeprowadzać lokalni politycy PiS-u. Szpital za czasów Kosidły zaczął wychodzić na prostą, długi spłacać i tak dalej. Jednak politycy PiS-u okazali się prawdziwymi konserwatystami, którzy nie lubią postępu i woleli żeby wszystko było po staremu. Do czerwoności wzburzył ich pomysł by w szpitalu powstał oddział kardiologii inwazyjnej, bo po co, do tego jak to jest możliwe żeby prywatna spółka dzierżawiła pomieszczenia szpitalne. I tutaj docieramy do drugiego dna, bo na rynku przekupki szepcą, że to wszystko przez znanego polityka PiS-u ale z Suwałk, który nie życzy sobie, by w Augustowie działał lepszy szpital niż ten w Suwałkach. Szpital w tym zacnym mieście jest jak koń, każdy widzi że to nędzna wyliniała szkapa i każdy kto da radę jedzie do Augustowa lub Białegostoku.

wtorek, 23 grudnia 2008

pŁotka#10: Zamykają Rock'n'Rolla

Dawno nie było mnie w Augustowie. Powroty "na święta" to za każdym razem okazja do refleksji i spotkań ze starymi znajomymi w dobrze znanych augustowskich knajpach. Traf chciał, że wczoraj właśnie po kilku latach odwiedziłem "Hades", znany dziś jako "Rock and Roll". Radość była wielka - bo mury znajome, malowidła na ścianach, z głośników płynie stary dobry Kult...

Tymczasem z tego, co wieść gminna i powiatowa niesie, od przyszłego roku Rock and Roll kończy działalność. W tym dość legendarnym, przynajmniej z mojej perspektywy, miejscu powstanie kolejny - o zgrozo - ciucholand.

To retoryczne pytanie, ale - czy w tym mieście naprawdę korzystniej jest sprzedawać używane szmaty niż prowadzić dobrą knajpę?

Nowemu ciucholandowi nie wróżę długiego żywota. Nieopodal w piwnicy jeszcze przed rokiem też działał ciucholand, lecz splajtował z kretesem. Co będzie następne? Ja obstawiałbym aptekę, kwiaciarnię, albo fryzjera.

sobota, 13 grudnia 2008

pŁotka#9: Stołki, stołeczki i inne siedziska.

Bardzo brzydka plotka wypłynęła na miasto i rozprzestrzeniła się z szybkością nawalonego messerschmitta. Przed samymi Świętami i w dobie pseudo kryzysu, gruchnęło że za stołki w różnych augustowskich urzędach trzeba płacić łapówki w formie pieniężnej lub trochę innej też. Cała sprawa wyszła od urzędu miasta, w którym to urzędzie ponoć nie jest to wstyd czy cuś innego, że się dało łapówkę a wręcz przeciwnie można się tym faktem śmiało chwalić. Ta osoba która pracuje na miejscu wie że zostanie zwolniona, a ta co dał łapówkę wie kiedy wskoczy na stołek i się tym chwali. Wyjątkowo perfidne i chamskie. Wracając do sprawy, popytaliśmy, poszperaliśmy gronem redaktorskim i oto do jakich wniosków doszliśmy:
- sąd, nie chodzi nam tym razem o klikę prawników czy sędziów, a o aparat administracyjny znaczy się te kobitki, które siedzą i piszą różnego rodzaju pisma i piją kawę. Nie ma szans dostać w sądzie pracy jeżeli nie masz kogoś z rodziny, Ci którzy mają mogą spokojne się starać. Wystarczy mieć maturę, tą pracę którą spokojnie wykonała by jedna osoba w sądzie wykonuje pięć,
- nadleśnictwo, również zdradza upodobanie do tradycji i przekazywania urzędu swoim dzieciom,
- szkoły, co dziwne szkoły to nieustanne pole bitw o stołki, wszystkie bez wyjątku. W średnich by dostać pracę najlepiej mieć rodzinę z Żarnowa, wykształcenie byle jakie ważne by miało przed nazwą pedagogiczne,
- urząd miejski - jak na razie rządzą "miastowe" za odpowiednie profity każdy może stać się pracownikiem, ale uwaga osoby pochodzące z Żarnowa i okolic mocno się trzymają razem i wypierają mieszczuchów, jak trafisz na takiego to tylko więzy krwi mogą pomóc,
- ZUS - żadna nowość tak jak w całej Polsce tylko najbliższa rodzina i znajomi, wymagana matura,
- Demex - wystarczy jak pochodzisz z Lipska lub z pod i wiesz komu w łapę dać, nie musisz się znać na robocie,
- B.A.T. - załatwianie pracy przez pracowników swoim dzieciom to już taka mała tradycja,

czwartek, 6 listopada 2008

pŁotka#8: Bidronka kontratakuje.

Ostatnimi czasy Plus przestał istnieć, jego budynek wykupiła Biedronka. Teraz jak wieść około biedronkowa niesie, sklep przeniesie się ze starego miejsca (przy ulicy Norwida), a na nim powstanie następny blok, bez sensu wciśnięty na siłę.