Fajna płyta Metalliki, ale nie o to mi się dzisiaj rozchodzi. Otóż ostatnimi czasy minister opus dei niejaki Gowin, zapowiedział, że trochę zreorganizuje sądownictwo w Przenajświętszej Polsce nr 3. Się ucieszyłem, może wreszcie coś się ruszy, trochę tych debili co tam zasiadają i się uważają za niezawisłych od myślenia wywieje. Nawet ucieszyło mnie, że Augustów zacznie podlegać pod Ełk i stanie się filią. Jednak na razie coś słabo idą te reorganizacje, a sąd w Augustowie drukuje kolejne wyroki na zamówienie, aż się miło robi.
A to jeden taki, za inteligentny się okazał, żeby dokonać fałszerstwa, które zostało dokonane, a to pewna zakonnica, która podniosła rękę na niepełnosprawne dziecko to się okazało, że owszem i pobiła, ale dla jego dobra, bo jak wiadomo bicie przynosi skutek uspakajający. Praca trudna, stresująca, niepełnosprawni się niezdrowo podniecają cholera, go wie z jakiego to powodu, trza czasami z beny hillka potraktować.
Ja też mam pracę stresującą, więc jak przyjdzie klient i coś się będzie szurał, denerwował, to mu prewencyjnie z karata wyskoczę, dla spokojności. Sąd zresztą potwierdził co bramkarze i inni wykidajła powtarzają, czasami prewencyjne trza tego i owego "szturchnąć" jak wygląda, tak jak nie powinien wyglądać. Liczę również na wyrozumiałość sądu, mimo to, że nie przynależę do państwa watykańskiego.
mc_m
http://www.wprost.pl/ar/321231/Augustow-zakonnica-pobila-podopieczna-Pozostanie-bezkarna/
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą absurdy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą absurdy. Pokaż wszystkie posty
środa, 16 maja 2012
niedziela, 20 marca 2011
Gówniane gówno.
Każdy lubi jak na wiosnę robi się cieplej, ptaszki ćwierkają i śnieg się topi. Wróć, tego ostatniego wiele osób nie lubi. Szczególnie kiedy w miejscu chodnika i trawnika powstaje pole minowe. Powiem tyle, to świadczy o kulturze i poziomie właścicieli czworonogów. Nikt mi nie wmówi, że właściciele psów to lepsi ludzie ze względu na posiadanie pupila. Ich lepszość można podziwiać na chodnikach. Tylko się nie zamyślcie podczas spaceru. Na sam koniec mały cytacik.
“- Czy nie można tego zbierać po swoich ulubieńcach? Przecież to zaraza. Czym się różni gówność gówna psiego od gówna ludzkiego? A jak ja bym tak zaczął walić kupy po trawnikach, w piaskownicach i podcieniach, arkadach, sadzać stolce na betonach, chodnikach, srać na skwerach? Muszę kupić wiatrówkę!”
EDYCJA: A tak, tak. Zapomniałem o kurzych kupkach, bo to teraz temat numer jeden :P Niech policjant i właścicielka kur na następnej gali KSW się zmierzą, niech wygra lepszy. Najfajniej, że info poszło w Teleexpresie.
http://tvp.info/teleexpress/wideo/16032011-1700/4023930http://www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110312/REG11/356841040
poniedziałek, 5 lipca 2010
Fantazja po alkoholu.
Niemal ułańską fantazją popisała się jedna z mieszkanek naszego miasta. Ale od początku. Koło 21:00 koło monopolowego przy PKS - ach, elegancko ubrana kobieta zachowująca się troszkę "dziwnie" wedle właściciela sklepu, postawiła neseser i sobie dalej poszła. Rzeczony właściciel zaniepokojony takim obrotem sprawy, zawiadomił policję, że coś jest nie teges. Policja na miejscu i pewnie dokonaniu oględzin stwierdziła, że może być to próba zamachu bombowego (!?) postanowiła, odgrodzić teren, ewakuować ludzi z pobliskich terenów i zadzwoniła po saperów z Białegostoku. Wiadomo na świecie zamachy są, to i w Augustowie mogło się zdarzyć. Szczególnie, że takie ważne persony u nas przebywają jak burmistrz czy kandydatki na miss. Sama lokalizacja, też mogła dużo znaczyć, może jakiś żulik winny panu z monopolowego postanowił wyrównać rachunki? Tak czy siak augustowianie, na pewno by nie wybaczyli zniszczenia takiego źródła życiodajnej wody. Wracając do sprawy, gdy do Augustowa dojeżdżali pirotechnicy, odnalazła się dziwnie zachowująca się kobieta. Okazała się nią 48 letnia mieszkanka naszego miasta, która dorabiała sobie we Włoszech. Jej dziwnie zachowanie mogło być spowodowane 3 promilami w wydychanym powietrzu. Jak przyznała, w neseserze nic nie ma, ot tak chciała zrobić małego psikusa, bo pochodzi z rodziny jajcarzy. Tak więc wielkie brawa dla naszych policjantów, że oglądają dużo telewizji i wiedzą o zagrożeniu terroryzmem i szybką reakcję, bo znając realia naszego miasta, kwadrans by nie minął, a po neseserze nie było by śladu. Wiadomo Amba by zabrała, a tak ocalał.
kiszka
kiszka
piątek, 2 października 2009
Co wolno wojewodzie to nie Tobie smrodzie.
Stare, piękne Polskie przysłowie, a jakie nadal aktualne. W tym chyba drzemie jego moc, że jest ponad czasowe i za ileś tam setek lat również będzie prawdziwe. Ale do rzeczy. Pisaliśmy już o panu Dariuszu Szkiłądziu, który jeździł pijany po bulwarach. Tego pana nie trzeba nikomu przedstawić wszak to ważna persona augustowska. Radny powiatu, człowiek PRAWY I SPRAWIEDLIWY z klubu PiSu, do tego dyrektor szkoły, który ma dawać dobry przykład i wychowywać do świadomego, życia w trzeźwości do tego o zgrozo członek Komisji do Spraw Rozwiązywania Problemów Alkoholowych! No przyznam sam Bareja pewnie lepiej by tego nie wymyślił. Normalny człowiek by dostał szybko wyrok i wiedział by za co, natomiast nasz milusiński prawicowy i konserwatywny "polityk" postanowił za wszelką cenę się od PRAWA i SPRAWIEDLIWOŚCI wymigać. Plotka głosi, że zastraszył nauczycieli, by Ci podpisali haniebne pismo popierające Dariusza. Znaczy się nauczyciele popierają, że pan Szkiłądź może po pijaku jeździć po bulwarach, ciekawe. Nasz burmistrz Kazio zamiast od razu go wywalić na zbity pysk ze wszystkich stołków zdał się na wyrok sądu, a każdy wie, że w sądzie ZAWSZE wygrywa silniejszy i ten co ma plecy. Postanowienie prokuratury o umorzeniu sprawy jasno to pokazuje, jak i potwierdza moją ogólną tezę, o tym, że prawo jest tylko narzędziem dla rządzących by usankcjonować i usprawiedliwić każde, za przeproszeniem skurwysyństwo jakie wymyślą. Wiara ludzi w sądy i prawo wzbudza we mnie wielkie zdziwienie, ale wróćmy do sedna. Jak rzecznik prokuratury powiedział "Czyn popełniony przez Dariusza Szkiłądzia nie wyczerpał znamion przestępstwa. Ścieżka rowerowa, którą się poruszał nie była bowiem w żaden sposób oznakowana i nie można zakwalifikować jej ani jako strefy zamieszkania, ani też jako drogi publicznej". Aha jednym słowem ludzie możecie rowerami nawaleni jeździć po bulwarach, bo nie są oznaczone i ów czyn nie wyczerpuje znamion przestępstwa. Sam chyba spróbuje bo skoro inni mogą to czemu ja nie? A i jeżeli kogoś za to złapią to piszcie nagłośnimy to w internecie będziemy się podpisywać pod pismem do prokuratury o umorzenie śledztwa. Wszak ponoć każdy jest równy wobec prawa. Co prawda nie jestem prawnikiem, ale w uszach ciągle mam słowa prawników-etyków mówiących o tym, że prawo nie jest tylko suchym zbiorem przepisów i powinno służyć przede wszystkim człowiekowi. Ja rozumiem, że sprawę pana Darka rozpatrywano tylko w świetle jazdy po bulwarach, ale czemu nikt się nie zainteresuje jak on tam się dostał? Się teleportował, a może żona go przywiozła i powiedziała "Darku jeździj tylko po bulwarach, bo najebany jesteś, a bulwary nie są oznaczone to nie wyczerpują znamion przestępstwa, a jak Ci się znudzi to po mnie zadzwoń, zabiorę Ciebie, pa mój tygrysku". No jakoś musiał się tam dostać, pewnie sam po pijaku normalnymi drogami w terenie zabudowanym jechał, ale kogo to obchodzi. Tak więc wstyd, wstyd i jeszcze raz wstyd.
EDYCJA: Tak sobie przypomniałem. Ciekawe jak by się pan Szkiłądź ustosunkował do nowego programu PiSu, w którym ustami Natalii - Świat, zapowiada zaostrzenie kar dla pijanych kierowców?
wredny_pismak
EDYCJA: Tak sobie przypomniałem. Ciekawe jak by się pan Szkiłądź ustosunkował do nowego programu PiSu, w którym ustami Natalii - Świat, zapowiada zaostrzenie kar dla pijanych kierowców?
wredny_pismak
czwartek, 24 września 2009
Szara strefa, urzędy i głupie głupoty.
Tak jakoś jest ten świat stworzony, że człowiek ma w sobie wrodzoną skłonność do bycia przedsiębiorczym i operatywnym. Gdyby nie te zdolności na przestrzeni wieków i reguły społeczne jak np. reguła wzajemności, człowiek daleko by nie zaszedł. Wszystko było by fajnie gdyby nie fakt, że w dzisiejszych czasach klasa próżniacza przeszkadza w tym na milion sposobów, dając różnego rodzaju urzędom skarbowym, pracy i innym środki i możliwości, których nigdy i nikt nie powinien otrzymać. Tak więc nie dziwi mnie, że ludzie i przedsiębiorstwa, czasami całe przechodzą do tzw. szarej strefy, lub uciekają od ZUSu do innych krajów lub rajów podatkowych. Ba większości ludzi może nawet nie wiedzieć, że jest lub aspiruje do bycia w szarej strefie. Taki przykład mały.
Pan Miecio ma kolegę Gienka, który interesuje się komputerami. Składa je rozkłada, grzebie się w bebechach nawet Windowsa potrafi zainstalować. Mieciowi pewnego dnia coś się stało z komputerem, smród i dym poszedł z obudowy. Więc zadzwonił do Gienka, czy ten by nie wpadł i nie zobaczył co się stało. Mietek dobrze kalkulował, ponieważ jakby oddał komputer do serwisu trzymali by go z 3 tygodnie, wymienili połowę części, cześć ukradli i wszystkie dane poszły by papa. Do tego rachunek na pewno by był wysoki. Gienek przyszedł popukał, postukał i zawyrokował, że się procek spalił, ale reszta nie tknięta. Wsiedli we dwóch w samochód pojechali do sklepu, kupili co trzeba Gienek w domu włożył nowy, jeszcze Windowsa z syfu oczyścił, poinstruował co to fajerłol i spajbot i na tym się sprawa skończyła. Oczywiście Gienek jak to kolega zrobił za darmo, ale że sprawa poważna to Mieciu dał mu 50 dych, bo z lekka wstyd tak człowieka z pustymi łapami wypuszczać. Oczywiście popili sobie, pogadali i sprawa załatwiona.
I tu zaczynają się schody, ponieważ Gienek wziął kasę więc powinien od niej odprowadzić odpowiedni podatek, ba Gienek może być traktowany jako przedsiębiorca mimo, że nim nie jest. Jeżeli doskonali się w tym co robi (składa rozkłada komputery, posiada odpowiednie oprogramowanie np. System RescueCD) i pomaga znajomym np. kilka razy był u kilku różnych i im ponaprawiał ich maszynki może zostać uznany za przedsiębiorcę i wezwany do rejestracji, zapłacenia karnych odsetek itp. Jak by Gienek nie wziął kasy to Mieciu by miał przewalone, bo jak by nie patrzeć uzyskał pewną korzyść, którą powinien w PITcie wykazać i zapłacić od niej podatek. Tak, tak dobrze czytacie. Jak wyprowadzisz sąsiadce psa, bo ma np. skręconą kostkę to sąsiadka musi od tego odprowadzić podatek. Podatek jest naliczany od rynkowej wartości usługi. Wedle urzędasów wyprowadzenie psa to od 5 do 15 złociszy za godzinę. Oczywiście uderza to w banki pomocy społecznej, sąsiedzkiej i różne inne takie instytucje, kiedy to ktoś robi coś i w zamian otrzymuje od drugiej osoby coś innego, np. myje okna za lekcje angielskiego. A tak jeszcze jedno, zwolnione od podatków są rodziny, tam pańszczyznę za friko się odwala. Najdziwniejsze jest to, że są to interpretacje już istniejących przepisów, tak więc powiem tylko jedno. Urzędasy leczcie się bo chore pomysły lęgną się w Waszych głowach. Niedługo może dojść do tego, że samemu nie będzie można nic zrobić, bo jak sam sobie rurę w kiblu przetkam czy wywiercę dziurę w ścianie tudzież sam naprawię komputer lub położę boazerię to tylu ludziom, specjalistom z certyfikatami chleb zabiorę. Toż to straszne.
wredny_pismak
Pan Miecio ma kolegę Gienka, który interesuje się komputerami. Składa je rozkłada, grzebie się w bebechach nawet Windowsa potrafi zainstalować. Mieciowi pewnego dnia coś się stało z komputerem, smród i dym poszedł z obudowy. Więc zadzwonił do Gienka, czy ten by nie wpadł i nie zobaczył co się stało. Mietek dobrze kalkulował, ponieważ jakby oddał komputer do serwisu trzymali by go z 3 tygodnie, wymienili połowę części, cześć ukradli i wszystkie dane poszły by papa. Do tego rachunek na pewno by był wysoki. Gienek przyszedł popukał, postukał i zawyrokował, że się procek spalił, ale reszta nie tknięta. Wsiedli we dwóch w samochód pojechali do sklepu, kupili co trzeba Gienek w domu włożył nowy, jeszcze Windowsa z syfu oczyścił, poinstruował co to fajerłol i spajbot i na tym się sprawa skończyła. Oczywiście Gienek jak to kolega zrobił za darmo, ale że sprawa poważna to Mieciu dał mu 50 dych, bo z lekka wstyd tak człowieka z pustymi łapami wypuszczać. Oczywiście popili sobie, pogadali i sprawa załatwiona.
I tu zaczynają się schody, ponieważ Gienek wziął kasę więc powinien od niej odprowadzić odpowiedni podatek, ba Gienek może być traktowany jako przedsiębiorca mimo, że nim nie jest. Jeżeli doskonali się w tym co robi (składa rozkłada komputery, posiada odpowiednie oprogramowanie np. System RescueCD) i pomaga znajomym np. kilka razy był u kilku różnych i im ponaprawiał ich maszynki może zostać uznany za przedsiębiorcę i wezwany do rejestracji, zapłacenia karnych odsetek itp. Jak by Gienek nie wziął kasy to Mieciu by miał przewalone, bo jak by nie patrzeć uzyskał pewną korzyść, którą powinien w PITcie wykazać i zapłacić od niej podatek. Tak, tak dobrze czytacie. Jak wyprowadzisz sąsiadce psa, bo ma np. skręconą kostkę to sąsiadka musi od tego odprowadzić podatek. Podatek jest naliczany od rynkowej wartości usługi. Wedle urzędasów wyprowadzenie psa to od 5 do 15 złociszy za godzinę. Oczywiście uderza to w banki pomocy społecznej, sąsiedzkiej i różne inne takie instytucje, kiedy to ktoś robi coś i w zamian otrzymuje od drugiej osoby coś innego, np. myje okna za lekcje angielskiego. A tak jeszcze jedno, zwolnione od podatków są rodziny, tam pańszczyznę za friko się odwala. Najdziwniejsze jest to, że są to interpretacje już istniejących przepisów, tak więc powiem tylko jedno. Urzędasy leczcie się bo chore pomysły lęgną się w Waszych głowach. Niedługo może dojść do tego, że samemu nie będzie można nic zrobić, bo jak sam sobie rurę w kiblu przetkam czy wywiercę dziurę w ścianie tudzież sam naprawię komputer lub położę boazerię to tylu ludziom, specjalistom z certyfikatami chleb zabiorę. Toż to straszne.
wredny_pismak
poniedziałek, 10 sierpnia 2009
Cała władza w ręce biurw.
Już kilka razy poruszaliśmy sprawę "wszechmogącej siły" jaką posiadają wszelakiej maści urzędasy. Aby usankcjonować swoje istnienie sami tworzą dla samych siebie zapotrzebowanie za pomocą głupich przepisów, które wymyślają. Dzisiaj następny beznadziejny przypadek. Wyobraźcie sobie moi mili państwo, że mieszkacie w mieście Z przy ulicy X 32 w mieszkaniu własnościowym, wykupionym za swoje ciężko wydarte pieniądze. Pewnego dnia drogowcy zaczynają przebudowę ulicy Y i okazuje się, że X jest jej przedłużeniem. Wasza ulica zmienia nazwę na Y 31 i w tym momencie zaczynają się schody. Otóż okazuje się, że zasiedlacie ów lokal nielegalnie, ponieważ do Was należał ten przy ulicy X 32, a ten przy ulicy Y 31, który jest nota bene tym samym lokalem, jest traktowany przez urzędników jako nowy nie związany z tamtą przebudowaną ulicą. Jednym słowem musicie za niego zapłacić inaczej miasto Was wywali, bo to jest ich. Dziwne, absurdalne, szokujące? Nie do końca. Zamiast ruszyć urzędowską dupę i stwierdzić, że zaszła "pomyłka" (o której pewnie od początku wiedzą) postanowili powołać specjalną komisję, która będzie miała za zadanie zbadać sprawę i orzec, czy skarga właścicieli jest zasadna czy nie i czy mają i za ile wykupić lokal. Nie ma to jak kreatywne tworzenie stanowisk pracy i problemów.
wredny_pismak
wredny_pismak
sobota, 31 stycznia 2009
Kijem Rospudy nie zawrócisz :P
Z rozbawieniem przeczytałem artykuł, który ukazał się na portalu Gazety Współczesnej, "PiS ujawnia, jak miało być z obwodnicą". Partia ta obecnie stara się ocieplić swój "wizerunek" i przywdziewa baranią skórę na swe wilcze plecy oraz maski z uśmiechami i zbiorniczki zbierające jad na swe oblicza. Postanowili również zapunktować w terenie i przy pomocy pana Zielińskiego spróbować wcisnąć nie lada kit ludziskom. Otóż ponoć jak by PiS się utrzymał przy władzy, to już za dwa lata powstała by obwodnica. Plan mieli sprytny, budować i płacić karę do UE no niebywałe.
"- Za dwa lata budowa byłaby zakończona - zapewnia (Zieliński). - Byliśmy przygotowani na porażkę przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości i zapłacenie kary. Z tej możliwości korzystali m.in. Włosi. Płacili, ale drogi mają tam, gdzie chcieli."
Toć rządziliście dwa lata i przez ten okres czasu niewiele się prace posunęły. O proszę i to mówi członek partii, która w swej nazwie ma PRAWO. Sami by je złamali świadomie i byli by gotowi płacić pieniążki, no super, widać cel uświęca środki.
"Tak stałoby się, gdyby PiS pozostał u władzy. Plan trzyma się w sumie kupy. Kontynuowanie budowy z dwóch stron, z pominięciem terenu objętego programem "Natura 2000” i czekanie na rozstrzygnięcie trybunału. To ostatnie zapadłoby pewnie zanim droga z obu stron byłaby zakończona. A w grę wchodziła jeszcze zapowiadana przez premiera Jarosława Kaczyńskiego w czasie wizyty w Augustowie zmiana dotycząca technologii w samej dolinie Rospudy. Miał się tutaj pojawić niemal neutralny dla środowiska podwieszany most."
Za to wypowiedź pana Zielińskiego w sumie się kupy nie trzyma. Skoro mieli taki fajny plan to czemu ówczesny premier Jarosław Kaczyński osobiście zastopował budowę obwodnicy. Niemal neutralny dla środowiska to może być bąk pana Zielińskiego puszczony podczas wymyślania tej bajeczki, a nie ponad 400 metrowy most biegnący przez bagna. Na czymś ten podwieszany most trzeba podwiesić.
"Działacze PiS zapewniają, że plan dotyczący zapłaty ewentualnej kary nie powstał na potrzeby obecnej walki politycznej, lecz istniał już dawno. Nie był ujawniany, bo byłoby to przedwczesne odkrycie wszystkich kart."
Jasne, przysięgał jak sięgał, politycy i ich długoterminowe plany to największa bajka w demokratycznym ustroju.
Jednym słowem, namieszali, obiecali populistycznie obwodnicę przed wyborami, by ludzie na nich głosowali i zostawili zbukę następnej ekipie rządzącej, która nie wie co z nią zrobić. Przecież to nie kto inny jak pan Szyszko wydał błędną decyzję środowiskową, którą uchylił Wojewódzki Sąd Administracyjny. Poza tym swego czasu, poseł Jarosław Zieliński zaskarżył pozwolenie na budowę wydane przez wojewodę podlaskiego Marka Strzalińskiego i skierował sprawę do prokuratury. Więc o co tutaj chodzi? Jak mistrz Kurski powiedział "Ciemny lud, wszystko kupi", mam nadzieję, że tego nie, a pan Zieliński powinien się wstydzić za takie mydlenie ludziom oczu.
wredny_pismak
"- Za dwa lata budowa byłaby zakończona - zapewnia (Zieliński). - Byliśmy przygotowani na porażkę przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości i zapłacenie kary. Z tej możliwości korzystali m.in. Włosi. Płacili, ale drogi mają tam, gdzie chcieli."
Toć rządziliście dwa lata i przez ten okres czasu niewiele się prace posunęły. O proszę i to mówi członek partii, która w swej nazwie ma PRAWO. Sami by je złamali świadomie i byli by gotowi płacić pieniążki, no super, widać cel uświęca środki.
"Tak stałoby się, gdyby PiS pozostał u władzy. Plan trzyma się w sumie kupy. Kontynuowanie budowy z dwóch stron, z pominięciem terenu objętego programem "Natura 2000” i czekanie na rozstrzygnięcie trybunału. To ostatnie zapadłoby pewnie zanim droga z obu stron byłaby zakończona. A w grę wchodziła jeszcze zapowiadana przez premiera Jarosława Kaczyńskiego w czasie wizyty w Augustowie zmiana dotycząca technologii w samej dolinie Rospudy. Miał się tutaj pojawić niemal neutralny dla środowiska podwieszany most."
Za to wypowiedź pana Zielińskiego w sumie się kupy nie trzyma. Skoro mieli taki fajny plan to czemu ówczesny premier Jarosław Kaczyński osobiście zastopował budowę obwodnicy. Niemal neutralny dla środowiska to może być bąk pana Zielińskiego puszczony podczas wymyślania tej bajeczki, a nie ponad 400 metrowy most biegnący przez bagna. Na czymś ten podwieszany most trzeba podwiesić.
"Działacze PiS zapewniają, że plan dotyczący zapłaty ewentualnej kary nie powstał na potrzeby obecnej walki politycznej, lecz istniał już dawno. Nie był ujawniany, bo byłoby to przedwczesne odkrycie wszystkich kart."
Jasne, przysięgał jak sięgał, politycy i ich długoterminowe plany to największa bajka w demokratycznym ustroju.
Jednym słowem, namieszali, obiecali populistycznie obwodnicę przed wyborami, by ludzie na nich głosowali i zostawili zbukę następnej ekipie rządzącej, która nie wie co z nią zrobić. Przecież to nie kto inny jak pan Szyszko wydał błędną decyzję środowiskową, którą uchylił Wojewódzki Sąd Administracyjny. Poza tym swego czasu, poseł Jarosław Zieliński zaskarżył pozwolenie na budowę wydane przez wojewodę podlaskiego Marka Strzalińskiego i skierował sprawę do prokuratury. Więc o co tutaj chodzi? Jak mistrz Kurski powiedział "Ciemny lud, wszystko kupi", mam nadzieję, że tego nie, a pan Zieliński powinien się wstydzić za takie mydlenie ludziom oczu.
wredny_pismak
czwartek, 8 stycznia 2009
A czy Ty się po(d)piszesz?
W Augustowie łamane są prawa człowieka. Tak twierdzi "obywatelski komitet od obwodnic" i Urząd Miejski. Dlatego w naszym pięknym mieście po raz kolejny będziemy jednoczyć się w walce przeciwko ZŁEMU i zbierać podpisy pod wnioskiem do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Jak stwierdził już redaktor wredny_pismak, tym razem pozywamy naszą Matkę-Polskę, bo łaskawie raczyła wypiąć na nas swój kaczy kuper.
Abstrahując od kwestii - czy podpisywać, czy nie - policzył ktoś może, który to już raz zbieramy podpisy? Pamiętam, jak dawno temu w podstawówce dyrektorka prosiła nas (kilkunastoletnie dzieciaki) o chodzenie po domach. Tak. Dostaliśmy specjale kartki, na których sąsiedzi podpisywali się pod poparciem dla obwodnicy. Pamiętam jak potem w szkole robiliśmy konkurs, kto zebrał najwięcej. Najlepsi dostali szóstki z biologii...
Było to jakieś 13 lat temu, ale w kwestii obwodnicy przez ten czas nie zmieniło się właściwie nic. Obwodnicy nie ma, a my ciągle zbieramy podpisy. Ciągle bezskutecznie. Dlaczego?
Być może niedorzeczne są postulaty, pod którymi się podpisujemy. Przykładem niech będzie zbiórka podpisów bodajże sprzed trzech lat, kiedy to "chcieliśmy", żeby Gazeta Wyborcza przestała nas nękać swoimi nieprzychylnymi artykułami.
Jeśli chodzi o "łamanie praw człowieka w Augustowie" powiem tylko, że jest w tym co nieco prawdy. Łamane - owszem są - ale zasady dobrego smaku w kwestii pomysłów na postulaty i roszczenia.
Abstrahując od kwestii - czy podpisywać, czy nie - policzył ktoś może, który to już raz zbieramy podpisy? Pamiętam, jak dawno temu w podstawówce dyrektorka prosiła nas (kilkunastoletnie dzieciaki) o chodzenie po domach. Tak. Dostaliśmy specjale kartki, na których sąsiedzi podpisywali się pod poparciem dla obwodnicy. Pamiętam jak potem w szkole robiliśmy konkurs, kto zebrał najwięcej. Najlepsi dostali szóstki z biologii...
Było to jakieś 13 lat temu, ale w kwestii obwodnicy przez ten czas nie zmieniło się właściwie nic. Obwodnicy nie ma, a my ciągle zbieramy podpisy. Ciągle bezskutecznie. Dlaczego?
Być może niedorzeczne są postulaty, pod którymi się podpisujemy. Przykładem niech będzie zbiórka podpisów bodajże sprzed trzech lat, kiedy to "chcieliśmy", żeby Gazeta Wyborcza przestała nas nękać swoimi nieprzychylnymi artykułami.
Jeśli chodzi o "łamanie praw człowieka w Augustowie" powiem tylko, że jest w tym co nieco prawdy. Łamane - owszem są - ale zasady dobrego smaku w kwestii pomysłów na postulaty i roszczenia.
wtorek, 30 grudnia 2008
W Sylwestra nie jedz pasztetu
Jak poinformował Główny Inspektorat Weterynarii do sklepów w całej Polsce, w tym również na Podlasiu trafił skażony dioksynami pasztet firmy Profi SA. Dioksyny wykryto w pasztetach drobiowych: z papryką, z czosnkiem i we wszystkich pasztetach z indyka (całe szczęście nie wykryto ich w Pasztecie Podlaskim - przyp. red.).
Skażony pasztet to kolejna, po skażonym smalcu, żywność produkowana na bazie feralnej partii irlandzkiej wieprzowiny, która trafiła do naszych sklepów. Swoją drogą wątpliwości wzbudzić może fakt - skąd w pasztecie drobiowym irlandzka wieprzowina? W smalcu - to jeszcze rozumiem...
Skażony pasztet to kolejna, po skażonym smalcu, żywność produkowana na bazie feralnej partii irlandzkiej wieprzowiny, która trafiła do naszych sklepów. Swoją drogą wątpliwości wzbudzić może fakt - skąd w pasztecie drobiowym irlandzka wieprzowina? W smalcu - to jeszcze rozumiem...
sobota, 27 grudnia 2008
Białystok - gejowe miasto?

Jak grom z jasnego nieba, spadła na nas informacja o tym, że oficjalne logo Białegostoku jest bardzo podobne do logo organizacji "The Lesbian, Gay and Transgender Community Center" działającej w Nowym Jorku od 1983 r. Autorem tegoż oto loga jest warszawsko - krakowska agencja Grupa Eskadra. Za samo logo zgarnęła 300 tysiaczków do tego 60 za hasło i kolejne 3 miliony za poprowadzenie kampanii w całym kraju. Jeżeli chcecie zacząć jakąś kampanię to unikajce w/w firmy. A Białystok niech teraz odkręca całą akcję, jak się wstydzili własnego herbu to teraz mają.
wredny_pismak
piątek, 26 grudnia 2008
Rzeczy nieskończone.
Masz Ci los, zamiast przeżywać "ducha" świąt, to człowiek jak wyjdzie na ulicę tylko się zbulwersuje. I nie będzie dzisiaj o dresikach i żulach spod klubu pana Dycia, którzy czekają tylko upojeni duchem świętym (też spiryt) aby komuś złożyć świąteczne życzenia. A o czym będzie? Właśnie na dzień przed świętami doszła mnie wiadomość, że jakieś bliżej niezidentyfikowane osobniki zniszczyły parę grobów na cmentarzu, jako że zajęty byłem i nie chciałem sobie psuć nastroju więc zostawiłem ten temat na dzisiaj. Wczoraj byłem na cmentarzu, jak większość mieszkańców zresztą, i widziałem co i jak. Niestety ale doczekaliśmy czasów kiedy nawet groby przodków nie są szanowane. Oczywiście zaraz ludzie zaczną mówić o jakiś satanistach czy innych sektach, profanujących miejscową nekropolię. Niestety prawda jest... hym gorsza, bo to po prostu zwykłe żule pod wpływem alkoholu, znając życie. Wiadomo omamione wódą wyrostki, z mózgiem, którego waga porównywalna jest do masy mięsa zawartego w świątecznej kiełbasie. Fakt wielce bulwersujący, że Ci pewnie młodzi i wrażliwi, do tego pewnie kochający swą ojczyznę, chrześcijanie z dobrych domów mogli zrobić coś takiego. Niezły prezent zafundowali rodzinom, którym zniszczyli groby przodków. Oczywiście nie jest to pierwszyzna i nie dziwi fakt, że policja nie reaguje. W tym miejscu chciałbym przypomnieć, że niszczenie grobów nie dotyczy tylko i wyłącznie "naszej" części cmentarza. Ja wychodzę z założenia, że nie ważne jaka religia, takie miesjca trzeba szanować i już. Dla tego nerw mnie szarpie jak jakieś mroczne emo i niegdysiejszy fani pikaczu piją na cmentarzu rosyjskich żołnierzy, a później śpią na mogiłach. No chociaż mają tyle "trzeźwości" umysłu, że na "swoich" mogiłach tego nie robią. Również bulwersuje mnie to, że jacyś skończeni idioci, na żydowskich nagrobkach różowym sprayem sobie malują co raz swastyki, celty i inne takie tam numerki i cyferki (nota bene pochodzące z żydowskiej numerologii, ale o tym idioci już raczej nie wiedzą). Uwielbienie dla pana Adolfa H. i koloru różowego zdardza ich poziom umysłowy oraz to, że ich fanką musi być Tola z Blog27. No nic, tacy ludzie pókają w dno od spodu i ich kalectwo umysłowe wytłumacza aboslutnie to w jaki sposób można wielbić zabójców swoich przodków. Einstein powiedział kiedyś, że "kosmos i głupota ludzka jest nieskończona", z tym drugim ja się w 100% zgadzam.
wredny_pismak
wredny_pismak
czwartek, 18 grudnia 2008
Strzeż się zatrutego smalcu!
Jak podało dziś rano Radio Białystok do podlaskich sklepów trafiła w tym tygodniu partia silnie toksycznego smalcu z irlandzkiej wieprzowiny. Smalec, wyprodukowany przez firmę PPH Agro-top z Wiśniewia zawiera czterokrotnie wyższe stężenie dioksyn niż smaczny i zdrowy smalec "prosto od krowy". Według Wikipedii dioksyny to:
Nie jest znana skala tego niecnego procederu, ani zasięg feralnego dostawcy. Wiadomo jednak, że zatruty smalec może wyglądać tak:

Optymistyczne wydaje się to, że SANEPID, który dopuścił do wprowadzenia trującego produktu do sprzedaży już "poczynił odpowiednie kroki" w celu wycofania go ze sklepów. Osobiście nie ufał ufałbym jednak służbom "zaufania" publicznego. Do smażenia zdecydowanie lepsza jest oliwa z oliwek.
Dioksyny – potoczna nazwa grupy organicznych związków chemicznych będących pochodnymi oksantrenu. Składają się one z dwóch pierścieni benzenowych połączonych przez dwa atomy tlenu oraz od jednego do ośmiu atomów chloru przyłączonych do pierścieni benzenowych. Podobnymi związkami są dibenzofurany, które niekiedy zalicza się do dioksyn.
Dioksyny są jednymi z najbardziej toksycznych związków, jakie otrzymano w wyniku syntezy. Istnieją jednak na Ziemi w śladowych ilościach jako produkt spalania drewna.
Nie jest znana skala tego niecnego procederu, ani zasięg feralnego dostawcy. Wiadomo jednak, że zatruty smalec może wyglądać tak:

Optymistyczne wydaje się to, że SANEPID, który dopuścił do wprowadzenia trującego produktu do sprzedaży już "poczynił odpowiednie kroki" w celu wycofania go ze sklepów. Osobiście nie ufał ufałbym jednak służbom "zaufania" publicznego. Do smażenia zdecydowanie lepsza jest oliwa z oliwek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
