Ostatnio nasz poseł stał się sławny, ale niestety ów sława w żaden sposób nie wiążę się z tym, że tak dobrze pracuje czy ma takie super pomysły na rozwój Państwa. Generalnie pan Rybakowicz się przejęzycza, a ktoś to nagrywa i wrzuca na jutuba.
Poseł stał się sławny i nawet w Szkle Kontaktowym zauważono jego popisy. Można by rzecz, okej się przejęzyczył, nic wielkiego, na każdego posła by się znalazło coś, a czasem i więcej. Niestety problem z Rybakowiczem jest trochę głębszy. Jak nie kombinować i nie patrzeć to trzeba przyznać, że lokalny zarządca najjaśniej nam panujący, jest mało medialny, zamiast języka ma kołek w gębie i generalnie jakiś taki mało błyskotliwy jest. Widać, że brak mu obycia. No dobrze, ale może chociaż pomaga dla regionu, coś tam robi, kombinuje, ma dobre pomysły, celebryctwo to nie wszystko? Eeee chyba nie bardzo. Miał się pochylić nad losami szpitala, cicho. W biurze poselskim, cicho. W regionie (już o mieście nie wspominam), cicho. Telefon asystenta, milczy. Nawet nie ma się jak z nim skontaktować. Taki poseł cicho sza, ale jak już się odezwie to może lepiej, żeby nic nie mówił.
mc_m
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kraj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kraj. Pokaż wszystkie posty
piątek, 13 kwietnia 2012
poniedziałek, 2 kwietnia 2012
"Trójko" żyj nam 100 lat!
1 kwietnia, dokładnie 50 lat temu, zaczął nadawać 3 program polskiego radia. Od tego czasu w polskich eterze zaczęła się magiczna epoka, która mamy nadzieję będzie trwała jak najdłużej. Cała Re_Akcja Alternatywnego Augustowa jak i pewnie znaczna cześć mieszkańców Miasta, składa Wam życzenia, byście dalej z taką samą pasją i energią prowadzili audycje. Udowadniacie, że w zalewie tandety i chłamu jest miejsce na coś ambitniejszego, prowadzonego z pasją i dozą humoru. I nie zważajcie na ubogość intelektualną lokalnych władców, a na rzeszę fanów w Augustowie, która Was zawsze ciepło przyjmie w naszym mieście.
Re_Akcja
czwartek, 15 marca 2012
Piotr Kuryło nagordzony Kolosami za Bieg dla Pokoju!
Piotr Kuryło, który obiegł kulę ziemską podczas Biegu dla Pokoju za swój wyczyn został nagrodzony w tegorocznej edycji Kolosów. Został zwycięzcą w 3 kategoriach: Wyczyn Roku, Nagroda Dziennikarzy, Nagroda Publiczności za najlepszą prezentację. Cała Re_Akcja składa serdecznie gratuluje. Podziękować również wypada pani Zofii Piłasiewicz, również nagrodzonej Kolosem w 2005 roku w kategorii Podróże, za pomoc w przygotowaniach prezentacji pana Piotra.
Zespół Re_Akcyjny
Kolosy.pl
Bieg dla Pokoju
Zdjęcie: Kruklanki
poniedziałek, 20 lutego 2012
EGOSA - miasto jak ubogi krewny...
Tak jakoś wpadł mi w ręce grudniowy numer Przeglądu Augustowskiego, a tam na ostatniej stronie pan, [baczność] jedyny i najlepszy redaktor [/spocznij] Buzon, wysmażył tekst o EGOSA, czyli porozumieniu pięciu gmin: Augustów, Olecko, Gołdap, Ełk, Suwałki, o współpracy w promowaniu "naszego regionu". Wszystko pięknie, wszystko ładnie, sam pomysł godny pochwały, tylko szkoda, że Augustów tutaj występuje w roli ubogiego krewnego, który pręży się przed bogatszą rodziną, bo on też kiedyś szlachcicem pełną gębą był, a teraz to tylko zaścianek został, bo powiedzmy sobie szczerze miasto nie ma nic do zaoferowania. To, że reszta miast wyciągnie coś z tego projektu to rzecz pewna, mają głowy na karku, a u nas jedyne co urzędniki potrafią, to planować, zlecać analizę ruchu turystycznego, tworzyć raporty. Stosy papierków jeszcze nikogo do niczego nie przyciągnęły, a pewnie większość tych analiz (za grube pieniądze) jest tak mądra i przydatna, że pan Henio spod nocnego, pewnie to samo by powiedział za dwa fikołki i pewnie jego spostrzeżenia byłyby celniejsze.
Miasto i okolice nie mają nic nadzwyczajnego do zaoferowania. Puszcza? Wycięta. Lepiej w stronę Gołdapi pojechać. Jeziora? Na Warmii i Mazurach jest ich więcej, są większe i czystsze, do tego dla polskich żeglarzy są po prostu kultowe. To jest największa bolączka, że miasto nie ma żadnego pomysłu na biznes turystyczny. W któryś tam wakacyjnym numerze Przeglądu Powiatowego, burmistrz niejaki Kazio, zdradził tajne plany, nad którymi pewnie w pocie czoła siedzieli całe miesiące: rybki, grzybki i koniki. Hahaha ale mi i strategia oraz walory miasta i okolic. Wyobraź sobie drogi burmistrzu, że znam miejsca gdzie w promieniu 5 kilometrów możesz przejść się po pięknym lesie i pozbierać grzybki, pojeździć na konikach, wykąpać się w czystym jeziorze i połowic rzeczone ryby, których zarządca jeziora nie wytłukł prądem oraz pokąpać się w morzu, poplażować i wypłynąć na połowy na morskie ryby czy pobawić się w piratów na statku pirackim. I to wszystko za taniej i jeszcze w Polsce. Sama natura już nie wystarcza potrzebne jest coś jeszcze.
Miasto nie ma, ani strategii, ani marki, ni wyrazistego hasła, produktu, porozumienia z przedsiębiorcami, instytucjami pozarządowymi i szeroko pojętą kulturą też nie ma. Miasto nie umie nawet skorzystać z tego co "wypracowało" Demo Effective Launching (o czym już niedługo). Ja nie wiem czym się zajmuje CIT i te wszystkie specjalne komórki do planowania, strategii, turystyki itp. Kazio powtarza za szefem CIT - u, w tym roku słaby rok, 15% mniej ludzi przyjechało, ale to nieduży spadek, bo lato be, bo zagranica, bo głupi jestem. Żeby w prywatnej firmie zajmującej się turystyką przyjechało 15% mniej ludzi, to by był dramat, a nie mały spadek. Dla nich to mały spadek, bo wiedzą, że na taki mogą sobie pozwolić oni za to nie zapłacą. Lato było słabe, ale to właśnie była SZANSA dla takich małych ośrodków jak nasz. Trzeba było powalczyć niższymi cenami. Tak samo jak rewolucja w krajach islamskich. U nas się z tego nie skorzystało, po co.
Na koniec śmieszny cytat z artykułu:
"Według autorów raportu z ośrodka badawczego MillwardBrown SMG/KRC co czwarty Polak był lub też zamierza przyjechać do Augustowa, Ełku, Olecka, Gołdapi czy do Suwałk."
By wyrobić 300% normy i lepsze procenty uzyskać, wszak procenty ładnie na papierze wyglądają, proponuję podpisać umowę z Krakowem. Wtedy panowie z ośrodka badawczego stwierdzą, że ponad 90% Polaków była lub też chce przyjechać do Krakowa czy Augustowa, a z 70%, to z chęcią by tam zamieszkała. Papier przyjmie wszystko.
mc_m
Miasto i okolice nie mają nic nadzwyczajnego do zaoferowania. Puszcza? Wycięta. Lepiej w stronę Gołdapi pojechać. Jeziora? Na Warmii i Mazurach jest ich więcej, są większe i czystsze, do tego dla polskich żeglarzy są po prostu kultowe. To jest największa bolączka, że miasto nie ma żadnego pomysłu na biznes turystyczny. W któryś tam wakacyjnym numerze Przeglądu Powiatowego, burmistrz niejaki Kazio, zdradził tajne plany, nad którymi pewnie w pocie czoła siedzieli całe miesiące: rybki, grzybki i koniki. Hahaha ale mi i strategia oraz walory miasta i okolic. Wyobraź sobie drogi burmistrzu, że znam miejsca gdzie w promieniu 5 kilometrów możesz przejść się po pięknym lesie i pozbierać grzybki, pojeździć na konikach, wykąpać się w czystym jeziorze i połowic rzeczone ryby, których zarządca jeziora nie wytłukł prądem oraz pokąpać się w morzu, poplażować i wypłynąć na połowy na morskie ryby czy pobawić się w piratów na statku pirackim. I to wszystko za taniej i jeszcze w Polsce. Sama natura już nie wystarcza potrzebne jest coś jeszcze.
Miasto nie ma, ani strategii, ani marki, ni wyrazistego hasła, produktu, porozumienia z przedsiębiorcami, instytucjami pozarządowymi i szeroko pojętą kulturą też nie ma. Miasto nie umie nawet skorzystać z tego co "wypracowało" Demo Effective Launching (o czym już niedługo). Ja nie wiem czym się zajmuje CIT i te wszystkie specjalne komórki do planowania, strategii, turystyki itp. Kazio powtarza za szefem CIT - u, w tym roku słaby rok, 15% mniej ludzi przyjechało, ale to nieduży spadek, bo lato be, bo zagranica, bo głupi jestem. Żeby w prywatnej firmie zajmującej się turystyką przyjechało 15% mniej ludzi, to by był dramat, a nie mały spadek. Dla nich to mały spadek, bo wiedzą, że na taki mogą sobie pozwolić oni za to nie zapłacą. Lato było słabe, ale to właśnie była SZANSA dla takich małych ośrodków jak nasz. Trzeba było powalczyć niższymi cenami. Tak samo jak rewolucja w krajach islamskich. U nas się z tego nie skorzystało, po co.
Na koniec śmieszny cytat z artykułu:
"Według autorów raportu z ośrodka badawczego MillwardBrown SMG/KRC co czwarty Polak był lub też zamierza przyjechać do Augustowa, Ełku, Olecka, Gołdapi czy do Suwałk."
By wyrobić 300% normy i lepsze procenty uzyskać, wszak procenty ładnie na papierze wyglądają, proponuję podpisać umowę z Krakowem. Wtedy panowie z ośrodka badawczego stwierdzą, że ponad 90% Polaków była lub też chce przyjechać do Krakowa czy Augustowa, a z 70%, to z chęcią by tam zamieszkała. Papier przyjmie wszystko.
mc_m
niedziela, 22 stycznia 2012
ACTA: bądź świadomy.
Drodzy czytelnicy, jeżeli nie wiecie nic o ACTA i dziwicie się całemu zamieszaniu, poczytajcie zbiór informacji, blog pana Waglowskiego oraz tutaj, dowiedzcie się jak najwięcej o całej sprawie i sobie ją przemyślcie, no i piszcie do Rybakowicza Adam.Rybakowicz@sejm.pl
Pamiętajcie, wiek XX był wiekiem walki o ropę i kontrolę nad terytoriami roponośnymi. Wiek XXI będzie wiekiem walki o informacje i jej kontrole.
piątek, 20 stycznia 2012
Magda Gessler wywołała ból tyłka w Augustowie.
Powracamy do sprawy wypowiedzi Magdy Gessler dla Gazety Współczesnej, w której to niezbyt pochlebnie wypowiedziała się o naszym mieście. Pani Gessler przyjechała w ramach kręcenia Kuchennych Rewolucji, by zrewolucjonizować Greek Zorbę. Przed przyjazdem jak i w trakcie kręcenia, pobyt restauratorki była to najgorętsza informacja, bo promocja, bo znane, bo fajne. Ludzie jak głupi łazili po Rynku i okolicznych ulicach oraz napalali się na całą sytuację jak szczerbaty na suchary. Gessler przyjechała, zrewolucjonizowała, obejrzała, a to co, zobaczyła zbytnio się jej nie spodobało. Swoimi spostrzeżeniami podzieliła się ze Współczesną no i się zaczęło. Podobno każdy ma w tym śmiesznym ustroju prawo do własnego zdania, ale nie dotyczy to naszej ziemniaczano - cebulowej krainy. Więc okazało się, że znana restauratorka, to się nie zna, że Żyd, mason, nic nie znacząca persona, że wszystko zawdzięcza nazwisku. Ilość komentarzy oraz temperatura "dyskusji" świadczy jednak o czymś zgoła przeciwnym. Spostrzeżenia pani Magdy pokrywają się z naszymi odczuciami, którymi dzielimy się z Wami już jakiś czas. Przeanalizujmy więc "na chłodno" całą sprawę.
- Miasto zaniedbane i brudne, kamienice są źle odnawiane.
Z której strony by nie spojrzeć, nasze miasto jest okropnie obskurne, brudne o jakiś zabytkach i charakterystycznych perełkach architektonicznych możemy zapomnieć, dawno zostały zniszczone. Wszyscy powtarzają, że szczególnie centrum miasta wypiękniało, my jednak uważamy, że stało się mniej obskurne niż było wcześniej. Co my możemy zobaczyć w centrum miasta? Ano kamienice częściowo obdrapane i zaniedbane, korodujące dachy, pokrzywione balkony, odpadający tynk. Te odnowione, zostały w skandaliczny sposób, pomalowane w jakieś pstrokato - sraczkowate kolory, fasady skute, zatraciły swój charakter oraz historyczne cechy. Obrazu nędzy i rozpaczy dopełniają podwórka. Z Rynku wystarczy w dowolnym kierunku odejść z jakieś 150 metrów, by wszechogarniający syf jeszcze się spotęgował. Chwalebny wyjątek to zaułek gdzie mieści się księgarnia Atena i drogeria Merkury. Ale już obok na tyłach MDK - u i Maski (na tzw. geodecie), wszystko wraca do porządku, bród, smród i ubóstwo.
Sam pożal się boże park, a raczej to co z niego zostało, też nie napawa optymizmem. Niepielęgnowana zieleń, a oś symetrii nie zachowana. Najpierw stoi kolumna, później pomnik, a jeszcze dalej fontanna (tzw. ostatni wytrysk Cieślika), siołek na siołek i gówno na wierzchołek. Na szklanego potworka spuścimy kurtynę milczenia, bo pasuje jak pięść do nosa, a poza tym nie pełni żadnej specjalnej funkcji. Ktoś wyjątkowo głupi musiał wpaść na pomysł budowania tego czegoś w takim miejscu. Całe centrum tonie dosłownie w nadmiarze kiczowatych reklam. Chodniki wszędzie połamane, drogi dziurawe, w lato dookoła unosi się woń uryny, bo brak toalet, a cały rok jest po prostu brudno, w Augustowie się nie sprząta. Dotyczy to całego miasta. Tak samo jest na 3 - go Maja oraz Wojska Polskiego. Stare kamienice i domy, zamiast je odnawiać. to się burzy, a na ich miejsce stawia się jakieś niby nowoczesne potworki z jak najtańszą i kiczowatą fasadą. Co gorsza jest ich w mieście coraz więcej. To samo dotyczy ulicy Mostowej, z tym wyjątkiem, że ją pociągnęli kostką. Zgodzicie się chyba ze mną, że są to ulice reprezentacyjne i powinny być utrzymane idealnie.
Zapytacie się: "co Ci się wzięło z tą architekturą i historycznym charakterem?" Otóż moim drodzy czytelnicy, Augustów to miasto turystyczne, musi jakoś wyglądać, czymś nęcić turystów. Prawie każdy lubi poruszać się w estetycznym otoczeniu, a o historycznym czegoś się dowiedzieć, pochodzić, popodziwiać i fotkę sobie strzelić. Jest to kolejna cegiełka, która składa się na obraz i atrakcyjność całego miasta. W naszym mieście tę wiedzę posiadano już w przedwojniu, kiedy to specjalne koło intelektualistów, sprawowało piecze nad formą szyldów sklepowych, płotów itp. Chodziło o to, by były one utrzymane w odpowiedniej stylistyce. Teraz o tym się u nas nie pamięta, ale wszędzie dookoła tak. Miasta prześcigają się w odnawianiu zabytków i podkreślania swego historycznego charakteru. Nawet nowe budynki są stawiane tak, by nawiązywały do historii.
Przykładem może być Ustka, gdzie, samorządowcy, biznesmeni i społeczność lokalna umówiła się i stworzyła projekt odnowy budynków utrzymanych w niemieckiej stylistyce oraz rybackich domków i kamienic. Nawet nowe budynki są wnoszone w tej stylistyce, albo chociaż maluje się na nich czarne pasy imitujące mur pruski.
Bliższy przykład to Tykocin, gdzie w centrum nie można stawiać kilkupiętrowych budynków, po to by zachować historyczny układ oraz charakterystyczną cechę naszych terenów, czyli wznoszenia niskich kamienic w centrum miasta (wziąłem pod uwagę małe miasteczka). Miasto powinno posiadać swój charakter, Augustów takiego nie ma, choć naokoło trąbi, że posiada, ale to tylko chińska podróbka i tandeta.
"No to wywalmy, wszystkie stary budynki, zróbmy miasto nowoczesne" - powiecie. Okej, nie ma problemu, może być, tylko od razu trzeba by było zmienić KONTEKST, w który nasze miasto się wpisuje. Trzeba by było przestać, pisać i reklamować się jako miasto królewskie, perła północy, augustowskie noce i tak dalej, bo to jest kontekst historyczny, a promować się jako nowoczesne miasto dla nowoczesnych ludzi. W USA mieli lepiej, bo bez własnej historii spokojnie mogli wybudować takie Las Vegas bez oskarżeń, o tandetę i kicz (chociaż to prawda :P). Jak ktoś czyta, że Augustów to Królewskie miasto, to nabiera pewnych wyobrażeń, jak może wyglądać takie miejsce i co w nim może się znajdować. Po czym przyjeżdża, do tej perły, a tu się okazuje, że i owszem może to parła kiedyś tam była, ale dawno została roztarta na proch.
Nie twierdzę, że całe miasto, ma nagle stać się jednym wielkim zabytkiem. Chodzi o to, by w miejscach i na ulicach reprezentacyjnych, widać było, że miasto posiada własny charakter, styl i jest estetyczne. To jest również, zadaniem UM i miejskiego architekta, by budynki do siebie pasowały i całościowo to jakoś wyglądało. U nas jednak, nikt na to nie zwraca uwagi. Jeżeli mnie pamięć nie myli, to już w 1997 roku, na łamach Przeglądu Augustowskiego, toczyła się dyskusja na ten temat, więc sprawa nie jest nowa, a sytuacja doszła to beznadziejnego punktu. Otóż już prawie nic nie zostało do ratowania, co można było zdewastować i zepsuć, to zostało zdewastowane i zepsute. Augustów stał się kolejną nowoczesną wioską, w której każdy buduje straszną tandetę myśląc, że tak jest nowocześnie i wystawnie.
Ze względu na to, że całość tematu jest za długa, podzieliliśmy go na trzy części. Następna w najbliższym czasie, o przedsiębiorcach i pichceniu w tej królewskiej oazie.
mc_m, w_p
Zdjęcia po kolei:
- Urząd Stanu Cywilnego
- własne
- Kuchcikowo
- Ustka
- Ustka, Zaułek Kapitański
- Tykocin
Zobacz również zdjęcia z Wikipedii, augustowskich zabytków.
- Miasto zaniedbane i brudne, kamienice są źle odnawiane.
Z której strony by nie spojrzeć, nasze miasto jest okropnie obskurne, brudne o jakiś zabytkach i charakterystycznych perełkach architektonicznych możemy zapomnieć, dawno zostały zniszczone. Wszyscy powtarzają, że szczególnie centrum miasta wypiękniało, my jednak uważamy, że stało się mniej obskurne niż było wcześniej. Co my możemy zobaczyć w centrum miasta? Ano kamienice częściowo obdrapane i zaniedbane, korodujące dachy, pokrzywione balkony, odpadający tynk. Te odnowione, zostały w skandaliczny sposób, pomalowane w jakieś pstrokato - sraczkowate kolory, fasady skute, zatraciły swój charakter oraz historyczne cechy. Obrazu nędzy i rozpaczy dopełniają podwórka. Z Rynku wystarczy w dowolnym kierunku odejść z jakieś 150 metrów, by wszechogarniający syf jeszcze się spotęgował. Chwalebny wyjątek to zaułek gdzie mieści się księgarnia Atena i drogeria Merkury. Ale już obok na tyłach MDK - u i Maski (na tzw. geodecie), wszystko wraca do porządku, bród, smród i ubóstwo.
Zapytacie się: "co Ci się wzięło z tą architekturą i historycznym charakterem?" Otóż moim drodzy czytelnicy, Augustów to miasto turystyczne, musi jakoś wyglądać, czymś nęcić turystów. Prawie każdy lubi poruszać się w estetycznym otoczeniu, a o historycznym czegoś się dowiedzieć, pochodzić, popodziwiać i fotkę sobie strzelić. Jest to kolejna cegiełka, która składa się na obraz i atrakcyjność całego miasta. W naszym mieście tę wiedzę posiadano już w przedwojniu, kiedy to specjalne koło intelektualistów, sprawowało piecze nad formą szyldów sklepowych, płotów itp. Chodziło o to, by były one utrzymane w odpowiedniej stylistyce. Teraz o tym się u nas nie pamięta, ale wszędzie dookoła tak. Miasta prześcigają się w odnawianiu zabytków i podkreślania swego historycznego charakteru. Nawet nowe budynki są stawiane tak, by nawiązywały do historii.
Przykładem może być Ustka, gdzie, samorządowcy, biznesmeni i społeczność lokalna umówiła się i stworzyła projekt odnowy budynków utrzymanych w niemieckiej stylistyce oraz rybackich domków i kamienic. Nawet nowe budynki są wnoszone w tej stylistyce, albo chociaż maluje się na nich czarne pasy imitujące mur pruski.
Bliższy przykład to Tykocin, gdzie w centrum nie można stawiać kilkupiętrowych budynków, po to by zachować historyczny układ oraz charakterystyczną cechę naszych terenów, czyli wznoszenia niskich kamienic w centrum miasta (wziąłem pod uwagę małe miasteczka). Miasto powinno posiadać swój charakter, Augustów takiego nie ma, choć naokoło trąbi, że posiada, ale to tylko chińska podróbka i tandeta.
"No to wywalmy, wszystkie stary budynki, zróbmy miasto nowoczesne" - powiecie. Okej, nie ma problemu, może być, tylko od razu trzeba by było zmienić KONTEKST, w który nasze miasto się wpisuje. Trzeba by było przestać, pisać i reklamować się jako miasto królewskie, perła północy, augustowskie noce i tak dalej, bo to jest kontekst historyczny, a promować się jako nowoczesne miasto dla nowoczesnych ludzi. W USA mieli lepiej, bo bez własnej historii spokojnie mogli wybudować takie Las Vegas bez oskarżeń, o tandetę i kicz (chociaż to prawda :P). Jak ktoś czyta, że Augustów to Królewskie miasto, to nabiera pewnych wyobrażeń, jak może wyglądać takie miejsce i co w nim może się znajdować. Po czym przyjeżdża, do tej perły, a tu się okazuje, że i owszem może to parła kiedyś tam była, ale dawno została roztarta na proch.
Nie twierdzę, że całe miasto, ma nagle stać się jednym wielkim zabytkiem. Chodzi o to, by w miejscach i na ulicach reprezentacyjnych, widać było, że miasto posiada własny charakter, styl i jest estetyczne. To jest również, zadaniem UM i miejskiego architekta, by budynki do siebie pasowały i całościowo to jakoś wyglądało. U nas jednak, nikt na to nie zwraca uwagi. Jeżeli mnie pamięć nie myli, to już w 1997 roku, na łamach Przeglądu Augustowskiego, toczyła się dyskusja na ten temat, więc sprawa nie jest nowa, a sytuacja doszła to beznadziejnego punktu. Otóż już prawie nic nie zostało do ratowania, co można było zdewastować i zepsuć, to zostało zdewastowane i zepsute. Augustów stał się kolejną nowoczesną wioską, w której każdy buduje straszną tandetę myśląc, że tak jest nowocześnie i wystawnie.
Ze względu na to, że całość tematu jest za długa, podzieliliśmy go na trzy części. Następna w najbliższym czasie, o przedsiębiorcach i pichceniu w tej królewskiej oazie.
mc_m, w_p
Zdjęcia po kolei:
- Urząd Stanu Cywilnego
- własne
- Kuchcikowo
- Ustka
- Ustka, Zaułek Kapitański
- Tykocin
Zobacz również zdjęcia z Wikipedii, augustowskich zabytków.
sobota, 3 grudnia 2011
Podlaskie chopy, cieszta się.
Bo jest z czego. Otóż po podwyższeniu wieku emerytalnego do 67 lat, mężczyzna z województwa podlaskiego ma szansę średnio dożyć do 71 wiosny, a najtwardsi nawet dłużej pociągnął. To oznacza pobieranie własnych pieniędzy z ZUS - u, tfu okradanie ZUS - u i bycie społecznym szkodnikiem, jeszcze przez 4 lata. Mamy lepiej niż w takim województwie łódzkim, gdzie mężczyzna żyje średnio 69 lat. Tyle mówi statystyka, a jak wiadomo statystyka to brednie, bo jak głowę będę trzymał w piekarniku, a tyłek w lodówce, to statystycznie wyjdzie optymalna temperatura.
Prawda jest taka, że większość mężczyzn raczej nie dociągnie. O pokoleniu ostatniego wyżu z lat osiemdziesiątych (do którego i my się zaliczamy), mówi się, że może stać się fenomenem i zejść z tego łez padołu szybciej niż rodzice. Winne jest kilka czynników. Ktoś musi ponieść ciężar transformacji ustrojowej plus teraz ciężar niby załamania rynkowego plus ciężar transformacji wewnątrz unijnej. Ciężka praca, śmieciowe umowy, kambodżańskie płace, a europejskie ceny, stres, brak porządnej opieki zdrowotnej, to wszystko wymieszane z nadużywaniem alkoholu i innych używek by się odstresować oraz tradycyjnym brakiem dbania o siebie da efekt piorunujący. ZUS już się cieszy, bo według różnych wyliczeń, każdy z nas odkłada na "swoje konto", którego nie ma ok. 300 tysięcy królów polskich do miliona.
Wystarczy, że popatrzymy na pokolenie swoich rodziców między 50 a 60 rokiem życia, które poniosło ciężar transformacji ustrojowej. Teraz mrą na potęgę, wykończa ich rak, wylewy albo zawały. Moja mama, wiek przed 60, wiele swoich koleżanek odwiedza na cmentarzu.
mc_m, w_p
Statystyka: stat.gov.pl dostępna tutaj w pdf -ie.
Prawda jest taka, że większość mężczyzn raczej nie dociągnie. O pokoleniu ostatniego wyżu z lat osiemdziesiątych (do którego i my się zaliczamy), mówi się, że może stać się fenomenem i zejść z tego łez padołu szybciej niż rodzice. Winne jest kilka czynników. Ktoś musi ponieść ciężar transformacji ustrojowej plus teraz ciężar niby załamania rynkowego plus ciężar transformacji wewnątrz unijnej. Ciężka praca, śmieciowe umowy, kambodżańskie płace, a europejskie ceny, stres, brak porządnej opieki zdrowotnej, to wszystko wymieszane z nadużywaniem alkoholu i innych używek by się odstresować oraz tradycyjnym brakiem dbania o siebie da efekt piorunujący. ZUS już się cieszy, bo według różnych wyliczeń, każdy z nas odkłada na "swoje konto", którego nie ma ok. 300 tysięcy królów polskich do miliona.
Wystarczy, że popatrzymy na pokolenie swoich rodziców między 50 a 60 rokiem życia, które poniosło ciężar transformacji ustrojowej. Teraz mrą na potęgę, wykończa ich rak, wylewy albo zawały. Moja mama, wiek przed 60, wiele swoich koleżanek odwiedza na cmentarzu.
mc_m, w_p
Statystyka: stat.gov.pl dostępna tutaj w pdf -ie.
środa, 30 listopada 2011
Bimber...
Na szerokie parlamentarne wody wypłyną poseł z naszego miasta pan Rybakowicz. Wielu się wzdryga, bo z Ruchu Palikota, a wiadomo jak z Ruchu to wcielenie samego antychrysta. Niemniej jednak pan poseł na konferencji prasowej przedstawił projekt, w którym założono, że rolnicy mogliby legalnie sprzedawać własne wyroby alkoholowe jako produkty regionalne.Oczywiście w odpowiednich ilościach i sporządzone z odpowiednich produktów. Tym samym pan Rybakowicz dokonał tego, czego nie udało się jego poprzednikowi, cudnemu Cieślikowi, zaistniał na forum ogólnopolskim. Można mieć tylko nadzieję, że obecny poseł nie pójdzie w ślady swojego poprzednika i nie przepieprzy koncertowo tych czterech lat i jakiś, pozytywny, ślad po sobie zostawi. Sama inicjatywa mi osobiście się podoba. Szkoda tylko, że jedyni, których obejmie to rolnicy.
Tutaj info (z wp). Za zdjęcie + 10 do wredności pismaków z portalu.
Tutaj info (z wp). Za zdjęcie + 10 do wredności pismaków z portalu.
wtorek, 14 grudnia 2010
Ech, święta, święta...
Jak ja nienawidzę świąt. Jak ja zazdroszczę ludziom, którzy prawdziwie wierzą i przeżywają duchowo Święta. Dla takich osób, cała ta komercyjna otoczka świąt musi być tylko pewnego rodzaju wisienką na torcie. Pewnie ich nie drażni ten cały komercyjny chłam, bo wiedzą co obchodzą, a mi niestety gula skacze jak zawsze. Znowu od Wszystkich Świętych, wszystkie telewizornie, gazety, radia, internety i inne takie tam, brandzlują się nad "niepowtarzalnym klimatem świąt". Znowu MUSZĘ, czuć te święta i znowu KAŻDY powinien je przeżywać, najlepiej rozpakowując prezenty od Mikołaja made in Coca - Cola Corp. i popijając rzeczony tradycyjny napitek, oglądając Kevina Samego w Nowym Jorku na Polsacie. Noż kurczaczki, dobrze, że jest tych Wszystkich Świętych, bo inaczej to chyba od lata by mi o tym trąbili. Najgorzej, że nijak nie da się od tej szopki uciec. Telewizji można nie oglądać, radia nie słuchać, w necie AdBlockiem, zablokować co trzeba, ale kurde te mikołaje, renifery i "świąteczny klimat" jest wszędzie. Po ulicy spokojnie nie przejdziesz, do lodówki strach zajrzeć i do kibla też. Nawet papier toaletowy w wersji świątecznej jest. Jako, że święto strasznie się skomercjalizowało i zlaicyzowało, spece od marketingu musieli czymś zastąpić sferę sacrum. W świecie kapitalistycznym zastąpiono ją konsumpcją ponad wszelką miarę. Ba obchodzenie tradycyjnie świąt, jest wśród tych bardziej "postępowych" i o ironio ateistów, jako wiejące zaściankiem. W Polsce jest jeszcze ciekawiej, bo fasadowa wiara zderzyła się z amerykańską wizją świąt i dzięki temu powstał ciekawy twór. Ludzie nie wiedzą o co chodzi w Świętach, znają pewne obyczaje, które bezmyślnie powtarzają, tworząc z religii swoisty rytuał. Fajnym obrazkiem, jest pewien tekst ze świątecznej wersji The Simpsons. Kiedy cała rodzina przyjeżdża do domu, okazuje się, że został on okradziony ze wszystkiego. Wszyscy rozpaczają, bo nie będzie w tym roku świąt. Ale Bart mówi, że nie ma czym się martwić, a trzeba się weselić, ponieważ dzisiaj jest wesoły dzień, narodzin Św. Mikołaja. Tak więc mamy teraz okres przedświąteczny. Wszyscy latają jak koty z pęcherzem, bo trzeba pogodzić święta z pracą, zrobić te cholerne dwanaście potraw, kupić prezenty i być miłym. Wziąć kredyt na to wszystko, zgodnie z zasadą zastaw się, a postaw się, wciąć wreszcie te potrawy popijając suto alkoholem i zalec przed telewizorem. Jak ma się już sporo w czubie idzie się na pasterkę, pokazać się, i popatrzeć jak się Nowakowa ubrała, albo Kowalski z jaką raszplą przyszedł. W sklepach też panuje świąteczna atmosfera. Każdy na każdego jest w*urwiony, ekspedientki mają obóz pracy, stare baby w śmierdzących futrach kłócą się i wszystko wiedzą lepiej. Nawet po bułki nie wyskoczysz, szybciej samemu je upiec można. Najgorzej, że człowiek, czy chce, czy nie, musi w tej dorocznej szopce uczestniczyć. Jest ona wszechobecna. Marketingowcy sprytnie podkreślają, że jest to święto dla wszystkich, licząc na świadomość zbiorową ludzi. Najgorzej, że osoba nie uczestnicząca, jest społecznie stygmatyzowana, bo obecnie jest to niereligijnie święto, więc każdy może (musi) je obchodzić.
wredny_pismak
wredny_pismak
czwartek, 21 października 2010
Koncert Jabberwocky i Owsiak TV.
sobota, 10 lipca 2010
Kanał Augustowski blisko UNESCO.
Podczas tegorocznej sesji (przełom lipca i sierpnia) komitet UNESCO będzie rozpatrywał projekt polsko - białoruski o wpisanie Kanału Augustowskiego na listę dziedzictwa narodowego. Mnie taka decyzja bardzo cieszy, wiadomo darmowa reklama, większy prestiż i oczywiście więcej turystów. I tak Kanał Augustowski to jedyna atrakcja, która się sama "broni". Jedyne co może zakłócić ten sielski, anielski obrazek to nasze polskie realia. Po stronie Białoruskiej remonty dobiegły końca, wódz dał rozkaz to i wyremontowano. U nas urzędasy przekładają papierki między sobą, wymyślają sami sobie jakieś kłody formalne, które później dzięki odpowiednio przez siebie stworzonym procedurom i wyprodukowaniu jeszcze większej ilości papierków pokonują, do tego robotnikom u nas płaci się nie za dobrze wykonaną pracę, czy za akord, a chyba na godziny, bo tempo prac jest iście zabójcze. W związku z tym, po naszej stronie granicy, Kanał jeszcze nie jest w 100% sprawny i żeglowny.
poniedziałek, 5 lipca 2010
Dr Boczek radzi: Medale to nie monety.
Dzisiaj zajmę się numizmatyką oraz pewną firmą, która znowu zaczęła wypuszczać reklamy w telewizji i wkładać ulotki w nasze skrzynki. Otóż numizmatyka kojarzy się dla każdego z kolekcjonowaniem monet, często rzadkich, drogich, mało dostępnych, okazjonalnych, które nabierają z czasem jakieś wartości kolekcjonerskiej. Niektórzy Polacy jako specjaliści ze wszystkich dziedzin, również ekonomii i numizmatyki, stwierdzili, że warto zainwestować w monety, by za jakiś czas je sprzedać z zyskiem. Zobaczyli reklamę Skarbnicy Narodowej i ich oferty MEDALI okazjonalnych i skusili się. Zakupili bezwartościowy kawałek metalu. Otóż Skarbnica Narodowa, to nie to samo co Mennica Państwowa (EDYCJA chodzi o Mennicyę Polską, dzięki salman za zwrócenie uwagi). Nazwa bardzo sprytna, wprowadzająca w błąd, ale taka ona narodowa jak reprezentacja Niemiec w piłce nożnej niemiecka. Skarbnica Narodowa to prywatna firma, która w Polsce nie ma prawa tłoczenia monet. Prawdziwe monety, wartościowe tłoczy mennica. Skarbnica tłoczy coś co wygląda jak moneta, ale nią nie jest. Zwracam uwagę na nazwę tego czegoś, MEDAL. By oszukać ludzi i obejśc prawo tłoczą coś co wygląda jak moneta ale nazwane jest medalem i nie ma żadnej wartości. Tak więc uważajcie moi drodzy co kupujecie.
niedziela, 25 kwietnia 2010
Wielkie promo.
Podczas żałoby życzyłem sobie jak i Wam drodzy czytelnicy, aby nad tą trumną było jak najciszej. Niestety nie bylibyśmy sobą, gdyby nawet podczas tak smutnego okresu się nie pokłócić i nie pokazać kto jest kto. Solennie sobie obiecałem, że nie zamieszczę o tej sprawie żadnego posta w czasie żałoby. A korciło mnie strasznie, bo oglądając telewizję, czytając gazety miałem wrażenie, że przeniosło mnie do jakiegoś równoległego świata. Z jednej strony media, które atakowały i wyśmiewały, często niezasłużenie nagle stały się najgorętszymi orędownikami śp. Kaczyńskiego. Można by pomyśleć, że sumienie ich ruszyło, ale gdzie tam, po prostu coś takiego dobrze się sprzedaje. Również zwolennicy ba zeloci zmarłego prezydenta nie wykazali się taktem. Z jednej strony krzyczeli, żeby pochylić się nad trumną zmarłego i nie używać tej katastrofy do własnych celów, a za chwilę właśnie to robili. Tak więc od razu mieliśmy promocję zakłamanych ryjów w telewizji, którzy wychwalali zmarłego pod niebiosa i podkreślali, że zawsze stali za Lechem. Ziemkiewicze, Semki i inne prawicowe "yteligenckie" oszołomy oraz pretorianie z Salonu24 atakowali wszystkich po kolei, w myśl zasady kto nie z Mieciem, tego zmieciem. Można było bezkarnie już od dnia katastrofy poatakować media, wszystkie inne kluby parlamentarne i ludzi, którzy uważali inaczej niż oni. Wiadomo, że o zmarłym źle mówić nie wypada tak więc, prawica przeistoczyła tę katastrofę w swego rodzaju mit. Najwspanialszy prezydent, wielki Polak, patriota, oddał życie, złożył ofiarę (?!) by sprawiedliwości stało się zadość. No ludzie, ja nie wiem jakim trzeba być debilem by w coś takiego uwierzyć. Do tego mitologizowanie jakiegoś wydarzenia jest bardzo niebezpieczne, o czym nagle zapomniała pani Staniszkis, zwykle bystra obserwatorka życia codziennego. Również sam Lechu stał się jak pomnik z brązu, najlepszym, umiłowanym, najwspanialszym politykiem, prezydentem i obywatelem jakiego kiedykolwiek nosiła Przenajświętsza Rzeczypospolita. No przepraszam, ale śmierć tragiczna nagle mi nie zaćmiła pamięci, i jakoś nie pamiętam jego wspaniałości jeżeli chodzi o politykę. Wycofany, mierny, podległy (jak to młodszy bliźniak) swojemu bratu. Prezydent wszystkich Polaków popierających PiS. Mający burdel w kancelarii i w ramach kończenia z polityką bizantyjską Kwaśniewskiego zwiększający wydatki i otaczający się przydupasami z partyjnego rozdania - idiotami. Nagle media zapomniały "spieprzaj dziadu" i "małpę w czerwonym", wychwalając jego nieistniejące cnoty. Kaczyński skromny? Może jako człowiek i tak, jako polityk nigdy. Mam nadzieję, że za jakiś czas zacznie się odbrązawianie tego pomnika. Również cała akcja z Wawelem i protestami była wielce niesmaczna. Zacząłem mieć dziwne wrażenie, że oto kiedy kraj jest na świeczniku rozpoczęła się wielka promocja, partii politycznych, naszego światopoglądu, który jest jedyny i prawdziwy oraz miast, w szczególności Krakowa. I tak oto, wielka tragedia przegrała z polityką, finansami i turystyką. Księża prześcigali się kto zorganizuje większą mszę, wiadomo im więcej osób tym większe datki. Można było zaobserwować konkurencyjne pochody i msze w tym samym czasie. Sam sarkofag, również jest ciekawym tematem. Z racji wykorzystanego materiału, który jest złoty i jakby świetlisty. Złoto i świetlistość już od starożytnej Grecji była symbolem podkreślenia boskości. Słynne rzymskie posągi Oktawiana Augusta, który uważał się za boga były polichromowane, złote i błyszczące. Artysta, plastyk, który zaprojektował, wybrał materiał i wykonał sarkofag na pewno o tym wiedział. Również wielkim obrzydzeniem napawało mnie podniecanie się kto o nas pisze. Robiono zestawienia, jakie gazety i media z jakich krajów i co. Przyznacie, że w takiej chwili cieszenie się, że kupa zagranicznych mediów mówi o polakach jest trochę nienormalne. Tak samo wielki foch, kiedy to nie przybyło wiele delegacji, do STRATEGICZNEGO partnera, brata itp. Media przez cały tydzień serwowały to co ludzie chcieli usłyszeć. Mianowicie, że cały świat o nas mówi, że jesteśmy ważni, każdy się z nami liczy itp. To tak miło koiło lęki i narodowe frustracje. Ale prawda jest brutalna, większość nacji ma nad w dupie. Ci którzy przybyli to im chwała, a nie było co się bulwersować z powodu tego, że Obamy nie było, nie przyleciał, bo nie chciał i tyle. Nie musiał, świadczy to o nim źle ale przymusu tutaj nie ma. Niestety ciężko to zrozumieć, dla nas Winkelriedów, pępków świata. Jakie szczęście, że cała ta akcja kończy się powoli, bo ciężko było wytrzymać przez ostatnie dwa tygodnie. Ostatnio za sprawą śp. Kurtyki, którego to nagle media przeistoczyły z partyjnego aparatczyka i przydupasa, traktującego wybiórczo historię w wielkiego wojownika o prawdę. No i nie mogę patrzeć jak cały PiS ślini się na myśl, żeby to Jaro wystartował, w wyborach. Wywieranie na niego wpływu, bo teraz dzięki trupowi brata wygra, bo ludzie zagłosują nie głową, a sercem, doprowadza mnie do odruchów wymiotnych. Jakiś "artysta" jak z koziej dupy kamień filozoficzny, napisał wiersz do Jarka by startował bo ojczyzna w anarchii (sprawdź debilu co te słowo oznacza), osamotniona i upadająca. Jacyś "ynteligenci" list wystosowali. Mimo, że nie lubię Jarka, to jednak aż krzyczeć się chce ZOSTAWCIE GO DEBILE, NIE WIDZICIE ŻE BRATA STRACIŁ KURWY? Czy tak mało w nich ludzkich odruchów i empatii? Ach byle do maja.
wredny_pismak
Przepraszam, za wulgaryzmy, ale rzeczy trzeba czasami nazwać po imieniu.
wredny_pismak
Przepraszam, za wulgaryzmy, ale rzeczy trzeba czasami nazwać po imieniu.
sobota, 10 kwietnia 2010
Dr Boczek radzi: Jak poprawnie wywiesić flagę?
Wiele osób w geście solidarności wywiesza flagi państwowe. Oczywiście bardzo piękny gest, ale często ludzie robią to niepoprawnie. Oczywiście nie mówię, by być tu jakimś purystą, ale jeżeli coś robimy to powinniśmy chociaż mniej więcej orientować się o co się rozchodzi. Nie będę więc Wam truł o wymiarach i kolorach skupię się na clou sprawy. Mianowicie flaga Polski w uproszczonej kolorystyce, wygląda tak.
Jeżeli posiadacie taką i ją wywiesicie wszytko będzie okej. Niestety jako, że nawet symbole narodowe zostały skomercjalizowane tak więc sprzedawcy zalali nas różnego rodzaju wariacjami. Pomijam tu już flagę z logo pewnego browaru. Często spotykaną flagą jest taka.
Jest to flaga z godłem jak by nie patrzeć, ale wywieszana tylko w przedstawicielstwach dyplomatycznych, ambasadach, lotniskach, kapitanatach i portach. Nasz dom raczej żadną z tych rzeczy nie jest. Również jak ktoś chce powiesić flagę pionowo najczęściej robi to niewłaściwe. Kolor biały powinien być po LEWEJ stronie. Tak jak na zdjęciu poniżej.
To chyba mniej więcej tyle. O szczegóły pytajcie wujka Googla.
Żałoba narodowa.
Dzisiaj stała się rzecz niewyobrażalna dla zwykłego człowieka, rzecz którą ciężko pojąc swoim umysłem. Mimo upływu kilku godzin informacja nadal dla wielu, w tym i dla mnie jest dosyć nierealna, jakby to był jakiś wielce niesmaczny żart primaaprilisowy. Niestety żartem nie jest. Znacie moje poglądy i wiecie, że nie lubię polityków i nadal uważam, że większość z nich była dosyć mierna w tej materii, ale jeżeli chodzi o wymiar czysto ludzki, jest mi ich i ich rodzin bardzo żal. Jak by nie patrzeć, zginęło ponad 80 naszych krajanów, straszną śmiercią, i warto pochylić się nad tą tragedią. Nigdy w historii powojennej naszego kraju, nie zdarzył się tak straszny wypadek. Dla tego warto oddać hołd przede wszystkim ludziom i to wszystkim będącym na pokładzie samolotu nie politykom czy żołnierzom. Oczywiście nie byłbym sobą gdybym nie dorzucił tutaj kilku gorzkich żali. A mianowicie bardzo mnie odpychają ludzie, którzy próbują na takiej tragedii zrobić biznes i politycy, którzy jeszcze za pomocą świeżych trupów próbują podbić własną wartość wśród opinii publicznej. Odrzuca mnie od ludzi zawistnych, którzy wyśmiewali się z polityków, a teraz stawiają ich na ołtarze i wychwalają jakimi to tuzami politycznymi były. Nic tak nie odpycha jak nieszczery żal i lament. Do tego media z głupimi pytaniami i rozsiewaniem niepewności czy przypadkiem państwo nie ugnie się pod ciężarem administracyjnym oraz pseudo metafizycznymi wywodami na temat sensu życia ludzkiego. Szczere ludzkie intencje łączenia się w bólu i żalu są łączone z coraz większą szopką i dziwnymi korowodami. Oczywiście zadaję sobie również wiele pytań. Jedno z nich czemu w jednym samolocie, upakowano tak dużo ludzi zajmujących tak ważne stanowiska w naszym państwie? Wszyscy najwyżsi dowódcy sił zbrojnych nie żyją. Szef BBN, NBP, IPN i RPP. Zawsze myślałem, że istnieją pewnego rodzaju instrukcje bezpieczeństwa zabraniające takich lotów. Wydawało mi się to oczywiste, skoro w prywatnych firmach również takie instrukcje się stosuje. Jak widać rzeczywistość często bywa barwniejsza i straszniejsza niż fantazja. Pozostaje tylko życzyć sobie i Wam drodzy czytelnicy by nad tymi trumnami było jak najciszej, by nie posłużyły później do walk politycznych i robieniu kariery. By media (choć wiem, że to niemożliwe) nie goniły za coraz to nowymi zdjęciami i ukazywaniu bólu rodzin, by swoisty kanibalizm oka nie dotyczył tej tragedii.
wredny_pismak
wredny_pismak
czwartek, 17 grudnia 2009
Leszek C. przed komisją.
Jak podała Gazeta Wybiórcza, w związku z aferą hazardową przed komisją zostanie przesłuchany w charakterze ŚWIADKA nasz (p)oseł Leszek Cieślik. Od razu zaroiło się od komentarzy, że pewnie też kręcił lody. Ludzie potworzyli jakieś dziwne teorie spiskowe. Otóż pan Leszek będzie przesłuchiwany tylko i wyłącznie w charakterze ŚWIADKA (celowo dużymi), a nie w charakterze podejrzanego, oskarżonego czy innego -ego.
wredny_pismak
wredny_pismak
środa, 16 grudnia 2009
Buzek na wózek.
Krzyczeli tak kiedyś ludzie, jak mości Jerzy był jeszcze premierem. Teraz jest jeszcze ważniejszą personą, bo przewodniczącym PE i według słów Chmielewskiego (trzeci post pod rząd z nim!) ma przyjechać do miasta na jego prośbę. Oczywiście chodzi o budowę obwodnicy i o to, czy nasz boski Jerzy przypadkiem by swoim majestatem nie wsparł protestujących i nie wywarł presji na rządzących i KE, by ta już się nie mieszała ze swoją lewacką polityką w budowę obwodnicy. Co poniektórzy napalili się na to jak szczerbaty na suchary, widząc w panu Buzku jakiegoś zbawiciela, który nam ZAŁATWI tą obwodnicę. Więc teraz trzeba to sprostować. Pan Buzek nic nam nie załatwi. To ten sam człowiek, który swego czasu był premierem, sterowanym z tylnego siedzenia przez boskiego Maryjana. Ten sam człowiek, który dopuścił do upadku polskiej prawicy (jeżeli to oczywiście kogoś obchodzi), upadku gospodarki jak i główny architekt czterech reform, jakie były i są każdy widzi. Funkcja przewodniczącego jest jak najbardziej prestiżowa i reprezentacyjna ale nie niesie ze sobą, żadnych poważniejszych uprawnień. Tak więc moi mili, pan Buzek może przyjechać pogadać, poklepać po plecach, pokiwać głową i pojechać z powrotem.
wredny_pismak
wredny_pismak
sobota, 28 listopada 2009
Związkowcy, stoczniowscy i górnicy nam przykład dali.
Ostatnio odbyła się kolejna blokada krajowej 8, której reżyserem był nasz augustowski papcio Chmiel, który postanowił wrócić na "polityczne salony". Poza tym widać, że brakowało mu szumu, mediów, wywiadów i bycia w centrum uwagi. Sprawa taka jak od wielu już lat, obwodnica miasta i ustawiczne olewanie mieszkańców przez miłościwie nam panujących. Już tutaj miała być decyzja środowiskowa, solennie obiecana przez rzeczniczkę GDDKiA do końca października, później do końca roku, a teraz to już tylko cisza jest. A ludzie czekają, porzucony odcinek niszczeje, kasa gdzieś tam wycieka i jest fajnie. Obecnie zapanowała taka dezinformacja, że nie wiadomo czy obwodnica powstanie czy nie. Papierki sobie, rzecznicy sobie, a życie jak zwykle weryfikuje te wszystkie szumne zapowiedzi. Najgorsze co wszystkich wkurza, to ta ciągła niepewność i poczucie zawieszenia gdzieś w próżni. Teraz wszyscy czekają na jakąś konkretną decyzję, a nie zapowiedzi. Na tych nastrojach i energii często starszych osób próbują żerować co poniektóre "byty polityczne". A ja się pytam ile jeszcze? Ile można oszukiwać ludzi i organizować kolejne bezsensowne protesty? Nie oszukujmy się ale rządzący mają w dupie, to że kilka osób gdzieś tam na końcu świata blokowało drogę przez kilka godzin. Tak jak pisałem już rok temu, tylko zamieszki, agresja i burdy potrafią zwrócić uwagę polityków. Przykład nam powinni dać górnicy, stoczniowcy i związkowcy. Jak idą na Warszawę wiadomo, że będą zamieszki, bójki z policją, ale często dostają, to po co poszli. Ja wiem, że mieszkańcy jako kulturalne osoby protestują w sposób kulturalny i bliżej im do Epikteta z Hierapolis czy Mahatmy Gandhiego, a z politykami trzeba rozmawiać na ich poziomie, znaczy się z pozycji agresora. Bo oni boją się tylko i wyłącznie siły. Żadne pokojowe protesty nie przyniosą efektu. Na dobry początek proponuję, protest w Białymstoku pod gmachem regionalnego GDDKiA, pobicie paru pracowników, podpalenie budynku, wybijanie szyb i te sprawy. Nie żartuję. Tylko wtedy coś się ruszy. Dobrym przykładem jest tak zwana ustawa antyhazardowa. Tak ważny dokument ingerujący w życie ludzi i regulujący nie tylko hazard ale także to, co się będzie działo z internetem został napisany w tydzień, co jest swoistym kuriozum. A DECYZJA o tym, którędy poprowadzić obwodnicę jest już "dyskutowana" tyle lat. Ba można by rzez, że jest to już wiekowy dyskurs. Gdyby polski rząd był panną na wydaniu, to już dawno temu stał by się starą babą, która sama nie wie czego chce. Niemożność podjęcia decyzji, jest również potwierdzeniem innej obiegowej opinii. A mianowicie, my obywatele Polski nie mamy szczęścia do polityków, którzy są debilami. Praktycznie wszyscy bez wyjątku. Wiadomo, że w urzędach i innych dziwnych instytucjach zasiadają ludzie z partyjnego klucza i rodziny naszych matołków. By dostać pracę trzeba być głupszym od polityka czyli być idiotą. I w taki oto sposób rządzą nami debile za pomocą idiotów i mamy niezły pasztet. Oczywiście nie popieram rozwiązań siłowych i jakiś ekstremalnych zachowań, to co napisałem jest jedynie smutnym wnioskiem.
wredny_pismak
wredny_pismak
wtorek, 10 listopada 2009
Uroczystości Święta Niepodległości.
Nie ma to jak iluzoryczne święto, które w czasach naszego ojrokołchozu nabiera dosyć komicznego charakteru. Oto nasze "cudowne polityki", które sprzedadzą wszystko za kilka punktów procentowych udają, że Ojczyzna stanowi dla nich jakąś realną wartość, nie mylić z ilością pieniędzy. A przehandlowali ją za subwencje, dotacje i ogromne łapówki. Jeżeli ktoś chce złożyć jednak hołd poległym ludziom, walczącym za wolność naszą i waszą to kochana "waadzuchna" przygotowała uroczystość. Oto jej program:
godzina 9.45:
– zbiórka Pocztów Sztandarowych w parku miejskim
- koncert Młodzieżowej Orkiestry Dętej APK
- wystąpienia okolicznościowe związane ze Świętem Nieodległości
godzina 10.30:
- uroczysta Msza Św. w intencji Ojczyzny w Bazylice Mniejszej NSJ
- program artystyczny w wykonaniu uczniów Gimnazjum Nr 1 w Augustowie
godzina 12.00:
–Odsłonięcie popiersia Marszałka Józefa Piłsudskiego przy Gimnazjum Nr 1(ul. Młyńska)
godzina 12.45:
– Koncert Trio Appassionato; monodram w wykonaniu Marka Cichuckiego pt. „W Sulejówku nie ma już nikogo…?” sala kina ISKRA (ul. 3 Maja)
godzina 16.00:
– Koncert pieśni patriotycznych i legionowych w wykonaniu zespołów Złota Jesień, Senior, Agat, Gozdawa (sala ODK, ul. Hoża 2)
- Impreza towarzysząca: Wystawa „Józef Piłsudski–od zesłańca do
Marszałka„godz.10.00–16.00 Gimnazjum Nr 1 ul. Młyńska
godzina 9.45:
– zbiórka Pocztów Sztandarowych w parku miejskim
- koncert Młodzieżowej Orkiestry Dętej APK
- wystąpienia okolicznościowe związane ze Świętem Nieodległości
godzina 10.30:
- uroczysta Msza Św. w intencji Ojczyzny w Bazylice Mniejszej NSJ
- program artystyczny w wykonaniu uczniów Gimnazjum Nr 1 w Augustowie
godzina 12.00:
–Odsłonięcie popiersia Marszałka Józefa Piłsudskiego przy Gimnazjum Nr 1(ul. Młyńska)
godzina 12.45:
– Koncert Trio Appassionato; monodram w wykonaniu Marka Cichuckiego pt. „W Sulejówku nie ma już nikogo…?” sala kina ISKRA (ul. 3 Maja)
godzina 16.00:
– Koncert pieśni patriotycznych i legionowych w wykonaniu zespołów Złota Jesień, Senior, Agat, Gozdawa (sala ODK, ul. Hoża 2)
- Impreza towarzysząca: Wystawa „Józef Piłsudski–od zesłańca do
Marszałka„godz.10.00–16.00 Gimnazjum Nr 1 ul. Młyńska
czwartek, 5 listopada 2009
Dr Boczek radzi: Olejta grypę.
No proszę jak ładnie wielkie koncerny medyczne i rządy wielu krajów kreują nowy chodliwy temat świńskiej grypy. Jak ładnie nim można przykryć, dziurę budżetową, brak pieniędzy w ZUSie, korupcje i inne machloje, a dodatkowo zarobić. Oczywiście nie deprecjonuje, że świńska grypa istnieje i rozumiem, że może być groźniejsza niż normalna, ale powiedzmy to sobie otwarcie apokalipsy to z tego żadnej nie będzie. Szczególnie, że świńska grypa nie jest jakimś novum, a była już w latach 60tych opisana i znana. I jakoś na razie nasza ziemia się obraca, a i ludzie jakoś tam sobie żyją. Oczywiście wszystko się w dniu dzisiejszym rozbija o szczepionkę i jej brak w naszych aptekach. Tak więc ludzie powoli zaczynają wariować, podgrzewani jeszcze przez naszą cudną czwartą władzę. Otóż dziwne, że szczepionka ta jest super cudowna, nie powoduje żadnych skutków ubocznych, bo żadnych nie ma w karcie. A wiadomo, że każdy lek ma jakieś niepożądane skutki od sraczki po zgony w ekstremalnych wypadkach. A tu nic. Cud. Co prawda dziwne, że tylko przez rządy chcą ją sprzedawać, ale kto by się tym przejmował. Załóżmy, że szczepionka jest okej, działa dobrze, wszak już miliony osób zostały zaszczepione na świecie, no chyba, że za kilka, kilkanaście lat wyjdzie jakaś kaszanka, ale załóżmy, że wszystko jest dobrze. Czy się szczepić, czy nie? Otóż odpowiem dyplomatycznie róbta jak chceta. Skoro pomaga i się boicie, to ją kupcie. Ale jak stare porzekadło, mówi: nie pomoże koń ni wieża, kiedy nie masz półpancerza. Tak więc nie pomoże szczepionka żadna cudowna, jak człowiek będzie osłabiony i będzie prowadził niehigieniczny tryb życia. Bardziej w perspektywie dłuższej jak i krótszej pomoże nam, odpowiednia dieta, z dużą ilością warzyw i owoców, do tego codzienny ruch, rzucenie palenia czy ograniczenie picia różnych dziwnych płynów. Kiedy coś nas dopadnie lepiej wziąć wolne i się wykurować, a nie kombinować i udawać lekarza. Nie daj Boże, nie zaleczymy choroby i wystąpią powikłania. A i jeszcze jedno. Patrzę, że dajmy na to taki TVN musi strasznie dużo kasy dostawać, za szerzenie strachu wśród ludzi, ale z tego co wiem producent fluczegoś dziesięciokrotnie powiększył swoje zyski. Na samą końcówkę trochę statystyki. Jest ponad 200 szczepów grypy i grypopochodnych, do tego 10 000 ludzi zapada na grypę co tydzień w Polsce, z czego około 1 % umiera. Co roku 3 nowe szczepy grypy sezonowej atakują nas z każdej strony, tak więc na chłopski rozum co roku powinien być taki szum i taka akcja jak to się dzieje teraz.
To mówił ja, dr Boczek.
A teraz odpowiedź na pytania.
Czy maseczka na twarz ochroni mnie przed grypą?
Nie ma takiej możliwości. Maseczka nie działa i jej noszenie można porównać do efektu placebo. Jak uwierzysz to może się nie zarazisz. Sama maseczka często noszona może stać się rezerwuarem różnego rodzaju bakterii. Jak chcesz się zabezpieczyć to sobie kup pełne OP-1 z Allegro czy z demobilu. Kosztuje koło dychy. Przesadzam? A kto chce jakieś głupie maseczki nosić?
Czy strach może doprowadzić mnie do choroby?
Oczywiście, oto tutaj chodzi mediom, żeby ludzi straszyć. Człowiek poddany strachowi i presji popada w stany przed depresyjne osłabiające organizm. Tak więc przez sam strach możemy wpędzić się w chorobę lub ją sobie wmówić. Lepiej być odpowiednio nastawionym do samej choroby i treści w mediach. No i oczywiście ruch, który poprawia samopoczucie.
To mówił ja, dr Boczek.
A teraz odpowiedź na pytania.
Czy maseczka na twarz ochroni mnie przed grypą?
Nie ma takiej możliwości. Maseczka nie działa i jej noszenie można porównać do efektu placebo. Jak uwierzysz to może się nie zarazisz. Sama maseczka często noszona może stać się rezerwuarem różnego rodzaju bakterii. Jak chcesz się zabezpieczyć to sobie kup pełne OP-1 z Allegro czy z demobilu. Kosztuje koło dychy. Przesadzam? A kto chce jakieś głupie maseczki nosić?
Czy strach może doprowadzić mnie do choroby?
Oczywiście, oto tutaj chodzi mediom, żeby ludzi straszyć. Człowiek poddany strachowi i presji popada w stany przed depresyjne osłabiające organizm. Tak więc przez sam strach możemy wpędzić się w chorobę lub ją sobie wmówić. Lepiej być odpowiednio nastawionym do samej choroby i treści w mediach. No i oczywiście ruch, który poprawia samopoczucie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







