Już kiedyś pisałem o wysypisku śmieci teraz w sumie nie o tym ale też o smrodzie. Otóż w lato idąc bulwarami, czy ulicą Mostową można było upajać się bukietem zapachowym dochodzącym z pobliskich krzaków czy innych zakątków. Niestety, ale miejscowi jak i przyjezdni sikają, haftują i co nie tylko gdzie popadnie. Dzięki temu w słoneczne dni w Augustowie, mieście turystycznym i uzdrowiskowym wali jak, za przeproszeniem, z murzyńskiej chaty. Jedna sprawa to kultura ludzi, ale druga sprawa jest taka, że nigdzie nie ma ubikacji czy innych TOI - TOI. To wielka porażka, że władze wcale się tym nie interesują, a to nie jest to zbyt dobra wizytówka miasta.
wredny_pismak
niedziela, 31 sierpnia 2008
CIT i hot spot.
Jakoś tak wcześniej nie miałem weny by o tym napisać. Otóż trzeba pochwalić CIT za to, że jest na prawdę dobrze prowadzony, do tego otwarty średnio do godziny 20. Mam nadzieję, że z pracownikami jest to dokładnie omówione i zaklepane, wszak pracownik też człowiek. Do tego trzeba dodać, że otwarto w centrum pierwszego publicznego hot spota w naszym mieście. Wypróbowałem i muszę powiedzieć, że jest na prawdę niezły, zasięg przypuszczalnie na cały park.
wredny_pismak
wredny_pismak
środa, 27 sierpnia 2008
Wystawy akwarel i prac olejnych
Wystawa dnia 5 września 2008, godz. 18:00
„Mała Galeria” Augustowskich Placówek Kultury przy Rynku Zygmunta Augusta 9 zaprasza na otwarcie wystawy akwarel i prac olejnych Zdzisława Rutkowskiego z Augustowa. Wystawa czynna do końca września.
Ci którzy uczyli się w Las Vegas znają go jako pana pedagoga, oraz człowieka u którego można było grać w zespole. Bardzo uzdolniony i miły człowiek, obecnie na emeryturze. Oddaje się swojej pasji malowaniu.
wredny_pismak
„Mała Galeria” Augustowskich Placówek Kultury przy Rynku Zygmunta Augusta 9 zaprasza na otwarcie wystawy akwarel i prac olejnych Zdzisława Rutkowskiego z Augustowa. Wystawa czynna do końca września.
Ci którzy uczyli się w Las Vegas znają go jako pana pedagoga, oraz człowieka u którego można było grać w zespole. Bardzo uzdolniony i miły człowiek, obecnie na emeryturze. Oddaje się swojej pasji malowaniu.
wredny_pismak
pŁotka#2: Kauflandzie przybywaj?
Jak się dowiedzieliśmy od jednego z naszych OZI, z Kauflandem nie jest najlepiej terminy gonią już za chwilę ma zostać otwarty a, tu coś ciągle nie jest zrobione, tam coś trzeba poprawić. Firma budowlana słabo się wywiązuje z umowy. Do tego, ponoć jest jakiś problem z zatrudnieniem pracowników. Wszystkie stanowiska szefów i tak dalej off korz są już zajęte, ale za to jakoś tak mało osób chce stać przy kasie.
poniedziałek, 25 sierpnia 2008
Super impreza?
Ostatnia wielka impreza tego lata przywitała nas rozsmarowanym gównem na chodniku w centrum, wielką reklamą kosmetyków tam na miejscu i masą głupich konkursów oraz smrodem przypalonego mięsa wprost ze swojsko brzmiącej wsi Przechlew. Festyn piwny czas zacząć. Pierwszą gwiazdą był Zagrobelny, który celuje w słuchaczki do lat 12. Każda piosenka podobna do poprzedniej, kiepski głos i aparycja amanta spod baru mlecznego, spowodowała że ludzie woleli oddać się degustacji bieżącej. Poza tym jak doniosła nam nasza OZI z hotelu "Warszawa", Zagrobelny zostawił po sobie chlew, więc nawet kultury nie ma w sobie za grosz. Następna gwiazda zespół Łzy. To już powinno wystarczyć, ponieważ wiadomo czego można się spodziewać po tym zespole. Dodam tylko, że są w niezłej formie, przez co gawiedzi na pewno spodobał się całkiem energetyczny występ. Tylko te nieszczęsne bisy straszna sprawa, poza tym śmieszą mnie zespoły, które mają zakontraktowane bisy. W tym miejscu wspomnę, że prowadzący byli do kitu. Bryndal ma tak lekki i subtelny żart jak siekiera drwala, a konkursy jak zawsze były głupie. No może oprócz tego z "Jak oni fałszują" młody koleś z Ełku wymiatał. Maanam legenda rodzimej sceny rockowej mnie osobiście nie powalił na kolana. Trochę się bałem o ich formę, bo nie koncertują regularnie, ale było dobrze. Tylko właśnie jakoś zabrakło iskry bożej w tym wszystkim, nie było tego czegoś. Widać, że zespół jest już zgrany, a Kora niestety musi oszczędzać głos. Mimo to i tak impreza o niebo lepsza od Lata z radiem, ale czy jest się czym cieszyć skoro poziom "Lata..." był zerowy?
wredny_pismak
wredny_pismak
pŁotka#1: Fatum.
Jak doniósł nam nasz OZI, Demex ostatnimi czasy nie ma się najlepiej. Produkcja słaba, podczas wielkiej burzy w komin trafił piorun niszcząc wszystkie komputery i trochę elektroniki w stacji diagnostycznej, a bociany stwierdziły, że okolica jest niezbyt wesoła i sobie poleciały. Trzeba by sobie zadać pytane co też takiego zrobił jeden z naszych ulubionych prezesów skoro go tak los karze?
sobota, 23 sierpnia 2008
Dzisiaj koncert.
piątek, 8 sierpnia 2008
Imprezy na weekend.
08 - 09.08.2008 r. odbędzie się Festiwal Rock Szantowy w Serwach na plaży miejskiej, pierwszego dnia od godziny 19 a drugiego 18. Wystąpią m.in. Zejman i Garkumpel, Szantana, Orkiestra Dni Naszym, Mietek Folk, Strefa Mocnych Wiatrów. Zapraszam wszystkich serdecznie. Impreza z roku na rok jest co raz lepsza i godna uwagi.
Z kolei w Augustowie odbędą się Balladowe Wieczory nad Neckiem, czytaj w centrum. Wystąpi Adam Ziemianin, Wolna Grupa Bukowina, Joachim Bakal i Joachim Perlik. Jeżeli lubisz smęty i nie jesteś specjalnie wybredny to możesz się przejść. Wiadomym jest, że wyżej wymienione grupy raczej przyjechały pochałturzyć i trochę dorobić niż dawać jakiś artystyczny popis. Wnioskuję to po koncercie W.G.B. bodajże trzy lata temu.
wredny_pismak
Z kolei w Augustowie odbędą się Balladowe Wieczory nad Neckiem, czytaj w centrum. Wystąpi Adam Ziemianin, Wolna Grupa Bukowina, Joachim Bakal i Joachim Perlik. Jeżeli lubisz smęty i nie jesteś specjalnie wybredny to możesz się przejść. Wiadomym jest, że wyżej wymienione grupy raczej przyjechały pochałturzyć i trochę dorobić niż dawać jakiś artystyczny popis. Wnioskuję to po koncercie W.G.B. bodajże trzy lata temu.
wredny_pismak
Obłuda, hipokryzja, wyzysk i pieniądze.

Letnie Igrzyska Olimpijskie już dzisiaj i życzę wszystkim polskim sportowcom jak najlepszych wyników. Jednak nie można odejść od tematu gdzie i jak zostały zorganizowane te igrzyska. Bowiem sportowcom nic do tego, oni uprawiają sport ale GDZIE to już jest sprawa tzw. działaczy. Historia kołem się toczy i często daje prztyczka w nos. W 1936 roku Pierre de Cubertin wziął łapówkę, by zgodzić się na to by zawody odbywały się w Berlinie co było zwykłą farsą. Ciekawe ile wzięli działacze MKOL-u w 2001 roku? Zawsze gdy zaczyna się ten temat, podnoszą się głosy, że nie można mieszać polityki z "Ideami?!" igrzysk? No jeżeli dla kogoś polityką jest stwierdzenie, że w Chinach łamane są prawa człowieka, ludzi się zabija itp. no to gratuluje. Smutnym faktem jest to, że inauguracja sztafety odbyła się na placu Tian' Anmen przy mauzoleum Mao Zedonga (największego zbrodniarza świata, wedle różnych szacunków od 68 do 200 milionów ofiar), znowu chichot historii? Już pominę całą sztafetę, jak się przygotowywali do tego Chińczycy i z jakim nastawieniem, sprawę Tybetu i Darfuru, bo to każdy wie z telewizji. Kilka uwag. W ramach przygotowań zesłano do obozów koncentracyjnych 200 tyś. ludzi w tym matek z małymi dziećmi. W sumie jak na Chiny to całe nic można by rzec. Ale czy ludzie są świadomi tego, że jeszcze do niedawna stadiony sportowe to wcale nie służyły tym miłującym pokój i niosącym idee olimpijską "ludziom?" do uprawiania sportu. Na nich odbywały się publiczne egzekucje, teraz robią to poza miastem, ale nie ze względu na humanitaryzm czy ze względu na inne trudne słowo, ot względy czysto praktyczne. Na tych egzekucjach najczęściej nie giną ludzie skazani, za coś, tylko Ci którzy mają zgodność tkankową z biorcą danego narządu. Tak, tak ludzi zabija się tam dla narządów, typuje się ofiary do złapania i zabicia. Często jeszcze "dychającym" wycina sie co potrzeba. Z resztą Chiny same przyznały się, że rocznie TYLKO w celu pobrania narządów zabija się około 10 tyś. ludzi rocznie. No jeżeli oni są wierni ideom olimpijskim to ja jestem fizykiem jądrowym. Nie od dziś wiadomo, że wschodnia mentalność jest zupełnie inna od zachodniej, a życie ludzkie i człowiek znaczy tam tyle co splunąć za siebie. Tak czy siak oglądającym to "widowisko" życzę niezapomnianych wrażeń.
wredny_pismak
wtorek, 5 sierpnia 2008
Skoki narciarskie.
Ponoć bardzo widowiskowe, w augustowskim wykonaniu odbywały się w iście morderczym tempie... ślimaka. Nic dziwnego, że jakoś z roku na rok ludzi mniej, a i ranga imprezy jakby mniejsza na rzecz tej odbywającej się w Sokółce. Imprezę poprowadził nasz wyśmienity bo jedyny prowadzący i komentator, człek orkiestra, pan redaktor Buzon. Po prostu cudnie kaleczył język polski i umiejętnie ostudzał atmosferę, do tego był chyba na kacu. W sumie nie było by to nic dziwnego, czy nowego. Zatrudnienie kolesia, który zna się na wszystkim i na niczym świadczy tylko o tym, że towarzystwo wzajemnej adoracji w mieście trzyma się mocno i nie zamierza ustępować. Brakowało również jak zwykle informacji, kto skacze, ile metrów itp. W dobie powszechnej informatyzacji i tak dalej nie powinno to sprawiać większego problemu, można to już nawet ręcznie zrobić w głupim Power Poincie czy innym Impressie, wystarczy zatrudnić jakiegoś rozgarniętego gimnazjalistę. Lecz to nie było najgorsze w całej imprezie. Oczywiście skoczkowie ładnie skakali, nie można tego im odmówić, bili rekordy, starali się. Jednak organizatorzy się nie postarali. Pytam się czemu nie zamknięto na czas skoków części kanału i nie postawiono policji wodnej. Przez to każdy nowobogacki cham i cwaniaczek w motorówce mógł sobie wpłynąć na tor gdzie odbywały się zawody, co skutkowało ich przerwaniem. Co za tym idzie siadło tempo zawodów, a te mało myślące bubki sprowadzały zagrożenie na zawodników. To samo tyczy się tych śmiesznych gondoli, które za nic miały uwagi Buzona i pożal się boże katamarany z BB. Oddzielną sprawą są skoki nocne z lampami, które oślepiają i nic nie oświetlają i nie oświetlonym torem mimo, że miał on niby pierwotnie pięknie się mienić. Starajcie się tak dalej, a niedługo wyjdzie totalna klapa, a nie impreza "dużej" rangi.
wredny_pismak
wredny_pismak
niedziela, 3 sierpnia 2008
Lepiej to tu nie będzie.
W ostatnim Przeglądzie Powiatowym można, przeczytać artykuł o tym, że miasto na turystyce zarobi mniej niż rok temu. Od razu podniosły się głosy jak to możliwe, że do naszej "perły" i "letniej stolicy" przyjedzie mniej ludzi. Otóż włodarze podali dwa powody:
- po pierwsze, uwolnienie funduszy pracowniczych i organizowanie wycieczek zagranicznych przez zakłady pracy, w rejony gdzie pogoda jest zawsze, a fe pracowniki,
- po drugie, inflacja, to wszystko przez nią, ludzi w prawdzie dużo ale inflacja duża i nawet jak pracodawcy zedrą z pracowników co się da to na nowego merola nie styknie im.
Jakoś chyba stare pierniki zapomniały o sobie zero własnej winy. Rok temu było dużo ludzi bo głośna była sprawa Doliny Rospudy. To się po polskiemu chłopy ciemne pi-ar nazywa, ale kto by się tym przejmował, że ktoś nam za darmochę reklamę robił. Do czego niby turyści mają przyjeżdżać? Do tego syfu, brudu i smrodu, zdewastowanego bulwaru i zasikanych ulic, brudnych jezior po których jeżdżą motorówki i swoje prywatne zawody organizuje pan i władca Augustowa niejaki pan W. Do miejsca które jest kulturalną pustynią, za wszystko płacisz jak za zboże i łatwo można dostać wycisk od dresików. Nie od dzisiaj wiadomo, że Augustów jest tylko punktem zaopatrzeniowym dla ludzi, którzy jadą dalej na wschód aż do samej granicy, wystarczy sie przejechać i popatrzeć na pola namiotowe i popytać ludzi, którzy zajmują się tam agroturystyką.
wredny_pismak
- po pierwsze, uwolnienie funduszy pracowniczych i organizowanie wycieczek zagranicznych przez zakłady pracy, w rejony gdzie pogoda jest zawsze, a fe pracowniki,
- po drugie, inflacja, to wszystko przez nią, ludzi w prawdzie dużo ale inflacja duża i nawet jak pracodawcy zedrą z pracowników co się da to na nowego merola nie styknie im.
Jakoś chyba stare pierniki zapomniały o sobie zero własnej winy. Rok temu było dużo ludzi bo głośna była sprawa Doliny Rospudy. To się po polskiemu chłopy ciemne pi-ar nazywa, ale kto by się tym przejmował, że ktoś nam za darmochę reklamę robił. Do czego niby turyści mają przyjeżdżać? Do tego syfu, brudu i smrodu, zdewastowanego bulwaru i zasikanych ulic, brudnych jezior po których jeżdżą motorówki i swoje prywatne zawody organizuje pan i władca Augustowa niejaki pan W. Do miejsca które jest kulturalną pustynią, za wszystko płacisz jak za zboże i łatwo można dostać wycisk od dresików. Nie od dzisiaj wiadomo, że Augustów jest tylko punktem zaopatrzeniowym dla ludzi, którzy jadą dalej na wschód aż do samej granicy, wystarczy sie przejechać i popatrzeć na pola namiotowe i popytać ludzi, którzy zajmują się tam agroturystyką.
wredny_pismak
sobota, 2 sierpnia 2008
Co ma pływac nie utonie?
Fajnie, że jest choć jedna impreza, która promuje miasto. Szkoda, że od kilku lat się nie rozwija przez to stając się mniej atrakcyjną. Dookoła narobiło się tego sporo i widać konkurencja robi swoje. Jakoś w tym roku mało było fajnych pływających wehikułów, kilka miłych akcentów i to tyle. Widać formuła imprezy jest na wyczerpaniu. Więcej jest otoczki niż całej imprezy. Najgorzej, ze miasto jak i miejsce było średnio przygotowane na tłum ludzi jaki zjechał sie na "pływanie". Ciężko było się dopchać i coś zobaczyć, dziwne że telebim stał niewykorzystany i pewnie wiele osób nie wiedziało o co się rozchodzi, zero przejrzystej prezentacji i punktacji. Prowadzący byli beznadziejni, wszystko kręciło się wokół alkoholu, kobiecej dupy i wywodu czy dziadek może czy nie może. Dziwne, że toi - toie ustawione było tylko w jednym miejscu tak, samo nie pomyślano o dodatkowych koszach i wywozie śmieci, a syf rósł. Kto pozwolił na postawienie straganów przy samym bulwarze powinien dostać nagrodę Jobla, za umiejętność blokowania ludziom przejścia. Miłym akcentem i dużą rozrywką były skoki na bungie. Konkursy na dużej scenie jak zwykle były głupie i niech ktoś mi powie co się stało z rozpiską programu, burdel straszny. Jeżeli chodzi o zespołu to nie wiem, kto zaprosił te "Rybki znad Biebrzy", widać w Radiu Białystok komuś słoń na ucho nastąpił. Najjaśniejszym punktem był jak dla mnie zespół Sandaless, którego kariera po opolskim występie nabiera tempa. Jeżeli chodzi o Feel to wiem, że ludziom się podobało, ale jak dla mnie zespół jest już zgrany, wiało nudą, wspomagali sie pół playbackiem no i poza tym dwoma, czy trzema utworami ciężko zapełnić cały czas występu. Do tego te biesiadne zagrywki Kupichy z rękami i machaniem mnie po prostu irytują.
wredny_pismak
wredny_pismak
piątek, 4 lipca 2008
Poprawność musi być.
Nasza nowoczesna demokracja ma wiele minusów ujemnych, a jednym z nich jest przesadna poprawność. Tak się otworzyła na wszystko i wszystkich i tak się stara wszystkim dogodzić, że sama sobie prędzej czy później strzeli w stopę. W imię walki z nierównością i nietolerancją sama staje się nietolerancyjna i w czasie gdy walczy z "uciskaniem" mniejszości uciska większość.
Przykłady? proszę bardzo:
- w Hiszpanii jest zakaz używania w administracji publicznej, szkołach ect. zwrotów mamo i tato, ponieważ "dyskryminuje" to związki homoseksualne posiadające dzieci (!?), preferowany jest opiekun i inne zwroty w ten deseń,
- bodajże w Belgii czy w podobnym kraju, był konkurs na nową bajkę dzięki, której dzieci będą w przedszkolu uczyć się czytać i tak dalej, murowanym kandydatem była bajka o trzech świnkach jednak w ostatecznym głosowaniu odpadła, zaprotestowali muzułmanie, których miała ona obrażać,
- z podobnej beczki, policjanci z regionu Tayside w Szkocji sfotografowali psiaka w czapce policyjnej z leżącym obok telefonem, miał on informować mieszkańców o nowym numerze policyjnej infolinii, jednak zaprotestował Mohammed Asif, radny i przedstawiciel społeczności muzułmańskiej w Dundee mówiąc iż psiak to w Islamie stworzenie nieczyste i może obrażać ich uczucia religijne,
- w Birmingham w 2006 r. władze zabroniły dekoracji świątecznych w ratuszu, by nie urazić uczuć religijnych muzułmanów, hinduistów i ateistów,
- co do świąt, w megaultra wolnych Stanach Zjednoczonych nie używa się już określenia Marry Christmas, jest za to Holy Day, z przyczyn jak powyżej plus mega komercja.
wredny_pismak
Przykłady? proszę bardzo:
- w Hiszpanii jest zakaz używania w administracji publicznej, szkołach ect. zwrotów mamo i tato, ponieważ "dyskryminuje" to związki homoseksualne posiadające dzieci (!?), preferowany jest opiekun i inne zwroty w ten deseń,
- bodajże w Belgii czy w podobnym kraju, był konkurs na nową bajkę dzięki, której dzieci będą w przedszkolu uczyć się czytać i tak dalej, murowanym kandydatem była bajka o trzech świnkach jednak w ostatecznym głosowaniu odpadła, zaprotestowali muzułmanie, których miała ona obrażać,
- z podobnej beczki, policjanci z regionu Tayside w Szkocji sfotografowali psiaka w czapce policyjnej z leżącym obok telefonem, miał on informować mieszkańców o nowym numerze policyjnej infolinii, jednak zaprotestował Mohammed Asif, radny i przedstawiciel społeczności muzułmańskiej w Dundee mówiąc iż psiak to w Islamie stworzenie nieczyste i może obrażać ich uczucia religijne,
- w Birmingham w 2006 r. władze zabroniły dekoracji świątecznych w ratuszu, by nie urazić uczuć religijnych muzułmanów, hinduistów i ateistów,
- co do świąt, w megaultra wolnych Stanach Zjednoczonych nie używa się już określenia Marry Christmas, jest za to Holy Day, z przyczyn jak powyżej plus mega komercja.
wredny_pismak
poniedziałek, 23 czerwca 2008
Pobudka to już Sobódka...
Nie tak dawno było przesilenie letnie i w związku z tym, że to od wieków magiczny dzień dla wielu ludzi, we wszystkich normalnych miastach i miasteczkach były jakieś imprezy poświęcone temu otóż "świętu". Impreza odbyła się np. w Sejnach, a u nas co? A no głucho, cicho i ciemno. Wiadomo, że Augustów to kulturalna pustynia jest, a panie siedzące w APK biorą chyba kasę za parzenie herbaty. A może to wszystko, to przez to, że jak pisze nasz nadworny super redaktor, dupowłaz i najlepszy bo jedyny komentator Buzon jest to miasto z prawicowym rodowodem i elektoratem. Wiadomym od razu się staje, że jak to stare pogańskie święto to trza pluć nie po to my przechodzili na chrześcijanizm, żeby teraz jakieś równonoce czcić. Oczywiście to oficjalna wersja, bo jak mówi stare pożekadło "Bogu świeczkę, a diabłu ogarek", tylko czemu ja nie dostałem informacji gdzie ta zakamuflowana impreza była?
wredny_pismak
wredny_pismak
czwartek, 19 czerwca 2008
"Rzygac mi się chce..."
Nie to, żebym lubił polityków, czy w jakiś sposób darzył sympatią pana Celińskiego. I w sumie mam głęboko czy Wałęsa był czy nie był agentem, szczególnie, że każdy mówi co innego, a jego co poniektóre osoby próbują bez "sądu" skazać, ale czasami jak przysłowiowej ślepej kurze się trafi ziarno, tak i politykowi się trafi powiedzieć prawdę. Mi też się chce rzygać jak na to wszystko patrzę.
wredny_pismak
wredny_pismak
wtorek, 17 czerwca 2008
Do domu Polskoooo...
Zaczęło się standardowo wielkie zadęcie, napinanie muskułów, deklaracje kogo to ile pokonamy i wyszedł z tego jak zwykle przy dużym napinaniu bąk i to wielce śmierdzący. Poszło nam jak zwykle można by rzec. Drużyna nieprzygotowana, kondycyjnie i technicznie odbiegała od reszty i skutkowało to ciężkim laniem nawet od składu drużyny Chorwacji B. Teraz to jest kubeł zimnej wody na gorące głowy, ale co po tym zostanie? Pewnie nic, podobnie było na MŚ w Korei i Niemczech, jak widać piłkarze i my kibice nie potrafimy uczyć się na błędach i wyciągać wniosków z historii. Jak mówi maksyma "Historia jest nauczycielką życia", trzeba by było dodać oprócz Polaków.
wredny_pismak
wredny_pismak
piątek, 13 czerwca 2008
Sędzia to...
Sędzia to ............................................................... (wstawcie co Wam się podoba).
Jestem zniesmaczony całą tą sytuacją.
wredny_pismak
Jestem zniesmaczony całą tą sytuacją.
wredny_pismak
czwartek, 12 czerwca 2008
Coś tu pośmierduje.
Ostatnimi czasy znowu podnoszą się krytyczne głosy zwykłych ludzi w sprawie naszego miejskiego wysypiska śmieci. Jednak jakoś władze miejskie chyba nie interesują się tematem. A szkoda, ponieważ mamy XXI wiek i tak czy siak jesteśmy w UE co nas zmusza do przestrzegania jakiś zasad. Jako z wykształcenia technik ochrony środowiska dorzucę kilka groszy do tego tematu.
- Po pierwsze maksymalny okres działalności wysypiska to 25 lat, z tego co wiem to nasze już ma tyle, albo za chwilę będzie tyle miało,
- Po drugie wedle klasyfikacji nasze wysypisko jest niezorganizowanym wysypiskiem,
- Po trzecie zabudowa mieszkalna jest już niebezpiecznie blisko wysypiska co może skutkować przedstawianiem się toksycznego i niebezpiecznego THM (tri-halo-metanu)
- Po czwarte nie jest one w żaden sposób zabezpieczone, brak ogrodzenia, drenów odprowadzających odcieki co skutkuje przedostawaniem się do gleby szkodliwych zwiazków, systemu odprowadzania i spalania biogazu itp.,
- Po piąte brak zaplecza sanitarnego dla pracowników wysypiska, oraz brak laboratorium i sprzętu potrzebnego do zagęszczania śmieci, pobierania próbek itp.,
- Po szóste na wysypisku jest składowane wszystko, brak sektorów na różnego rodzaju odpadki,
- Najprawdopodobniej brak planów jak zakończyć pracę tego i podjąć rekultywację terenu oraz gdzie i jak wykonać następne wysypisko. Przypomnę tylko, że wybudowanie wysypiska z prawdziwego zdarzenia to nie rurka z kremem, potrzebne jest dużo pieniędzy z kilka milionów oraz wykup odpowiednich technologii. Jest to poważne przedsięwzięcie logistyczne.
wredny_pismak
- Po pierwsze maksymalny okres działalności wysypiska to 25 lat, z tego co wiem to nasze już ma tyle, albo za chwilę będzie tyle miało,
- Po drugie wedle klasyfikacji nasze wysypisko jest niezorganizowanym wysypiskiem,
- Po trzecie zabudowa mieszkalna jest już niebezpiecznie blisko wysypiska co może skutkować przedstawianiem się toksycznego i niebezpiecznego THM (tri-halo-metanu)
- Po czwarte nie jest one w żaden sposób zabezpieczone, brak ogrodzenia, drenów odprowadzających odcieki co skutkuje przedostawaniem się do gleby szkodliwych zwiazków, systemu odprowadzania i spalania biogazu itp.,
- Po piąte brak zaplecza sanitarnego dla pracowników wysypiska, oraz brak laboratorium i sprzętu potrzebnego do zagęszczania śmieci, pobierania próbek itp.,
- Po szóste na wysypisku jest składowane wszystko, brak sektorów na różnego rodzaju odpadki,
- Najprawdopodobniej brak planów jak zakończyć pracę tego i podjąć rekultywację terenu oraz gdzie i jak wykonać następne wysypisko. Przypomnę tylko, że wybudowanie wysypiska z prawdziwego zdarzenia to nie rurka z kremem, potrzebne jest dużo pieniędzy z kilka milionów oraz wykup odpowiednich technologii. Jest to poważne przedsięwzięcie logistyczne.
wredny_pismak
środa, 11 czerwca 2008
Nomen omen denny podatek.
Wiadomym jest, że urzędasy patrzą tylko i kombinują jak by tutaj jeszcze więcej kochanych pieniążków wyciągnąć od obywatela. W imię dobra państwa czyli ogółu posuwają się do absurdów. Dzięki temu płacimy za wdychanie powietrza na wczasach, każdy na pewno zna jakiś dobry przykład. Ostatnio stwierdzili, że łodzie i statki, które są zwodowane powinny płacić denny podatek, ponieważ użytkują grunt pod nim. Jest on obliczany na podstawie powierzchni dna łodzi lub statku. Do tego oczywiście płaci się normalnie za cumowanie w porcie. Jednak to nie jest jeszcze jakieś wielkie halo.
Wyobraźcie sobie, że macie firmę i pewnego dnia wpadają urzędasy na kontrolę, jak to mają w zwyczaju i po całej kilkudniowej zabawie oświadczają, że jesteś pan oszust, kombinator i pewnie komunista. Zostawiają z kwitkiem opiewającym dajmy na to, na milion złotych. Wy idziecie z tym do sądu i sąd prawomocnym wyrokiem uchyla obowiązek zapłacenia kary, ponieważ była nałożona niezgodnie z prawem. Wracacie sobie do domu ucieszeni, że nie daliście się wydymać. Po kilku dniach przychodzi pan listonosz, jeżeli w międzyczasie nie strajkuje i przynosi nowy kwitek z wezwaniem do zapłaty podatku od wzbogacenia. Co do cholery sobie pomyślicie, za co? A no za to, że mieliście zapłacić milion kary, a jako że nie zapłaciliście znaczy, że nie straciliście jako, że nie straciliście znaczy, że zyskaliście. Zyskaliście trza zapłacić podatek.
Było by to śmieszne gdyby była to fikcja, ale nie jest, takie sytuację zdarzają się w naszym Państwie dosyć często.
wredny_pismak
Wyobraźcie sobie, że macie firmę i pewnego dnia wpadają urzędasy na kontrolę, jak to mają w zwyczaju i po całej kilkudniowej zabawie oświadczają, że jesteś pan oszust, kombinator i pewnie komunista. Zostawiają z kwitkiem opiewającym dajmy na to, na milion złotych. Wy idziecie z tym do sądu i sąd prawomocnym wyrokiem uchyla obowiązek zapłacenia kary, ponieważ była nałożona niezgodnie z prawem. Wracacie sobie do domu ucieszeni, że nie daliście się wydymać. Po kilku dniach przychodzi pan listonosz, jeżeli w międzyczasie nie strajkuje i przynosi nowy kwitek z wezwaniem do zapłaty podatku od wzbogacenia. Co do cholery sobie pomyślicie, za co? A no za to, że mieliście zapłacić milion kary, a jako że nie zapłaciliście znaczy, że nie straciliście jako, że nie straciliście znaczy, że zyskaliście. Zyskaliście trza zapłacić podatek.
Było by to śmieszne gdyby była to fikcja, ale nie jest, takie sytuację zdarzają się w naszym Państwie dosyć często.
wredny_pismak
niedziela, 18 maja 2008
Impreza, goni imprezę.
Ostatni weekend miał być dla naszego miasta pełen atrakcji, a to za sprawą dwóch imprez, znaczy się przyjazdu "Trójki" oraz pikniku medycznego.
Napisałem miał być, ponieważ ciężko nazwać te imprezy super udanymi, ale od początku. Nasze miasto chyba lubi oszczędzać na reklamie, a to z tego powodu, że info o imprezach wisiało bodajże jedynie na MDK-u. Trochę skromnie i ludzie nie wiedzieli. Nie wieżę, że tak słabo płacą, ze raptem na wydruk kilku plakatów starczyło, poza tym co za firma tyle by wydrukowała? Poza tym plakaty chyba były tak cenne, że przed samą imprezą lub w trakcie zostały one zdjęte, a o zmianie programu pikniku poinformowano za pomocą wydrukowania jednego ogłoszenia i przybicia do drzewa koło naszej przecudnej sceny. Od dłuższego czasu patrzę, że te wszystkie imprezy są robione chyba tylko po to by jakaś tam grupa osób sobie mogła się zabawić. Są one urządzane gdzieś dla kogoś, ale nie wiadomo dokładnie dla kogo, kiedy i gdzie, istne kółko wzajemnej adoracji. Tak samo i tym razem, przecież w programie kiedy przyjechała "Trójka" było mnóstwo imprez pobocznych, ale ni widu ni słychu, tak samo piknik, ot przyjechali pohałasowali i pojechali nawet nie wiem czy program się odbył bo deszcz padał i o 15:00 było już pusto i cicho. Jedyne co można było zaobserwować to przyjazd wojska całkiem zresztą fajny i prowadzona na żywo lista przebojów. Jedyne co można powiedzieć to, to że ludzi było mało i impreza trzymała się tylko dzięki panu Baronowi, który jest bardzo miłym i kontaktowym człowiekiem. Zresztą samo prowadzenie powinno być pobocznym "tematem" do jakieś większej dobrze zorganizowanej imprezy, a nie punktem głównym. Co w tym fajnego, że jeden koleś siedzi na scenie i prowadzi listę, a reszta się na niego patrzy dwie godziny. Gdzie tu sens, gdzie logika? To wszystko to jest za mało by przyciągnąć turystów do naszego miasta, jeżeli już jakaś impreza jest to najczęściej na żenująco niskim poziomie, a pieniądze ktoś za to bierze, same to sie wiry w umywalce robią, albo wąsy rośną.
wredny_pismak
Napisałem miał być, ponieważ ciężko nazwać te imprezy super udanymi, ale od początku. Nasze miasto chyba lubi oszczędzać na reklamie, a to z tego powodu, że info o imprezach wisiało bodajże jedynie na MDK-u. Trochę skromnie i ludzie nie wiedzieli. Nie wieżę, że tak słabo płacą, ze raptem na wydruk kilku plakatów starczyło, poza tym co za firma tyle by wydrukowała? Poza tym plakaty chyba były tak cenne, że przed samą imprezą lub w trakcie zostały one zdjęte, a o zmianie programu pikniku poinformowano za pomocą wydrukowania jednego ogłoszenia i przybicia do drzewa koło naszej przecudnej sceny. Od dłuższego czasu patrzę, że te wszystkie imprezy są robione chyba tylko po to by jakaś tam grupa osób sobie mogła się zabawić. Są one urządzane gdzieś dla kogoś, ale nie wiadomo dokładnie dla kogo, kiedy i gdzie, istne kółko wzajemnej adoracji. Tak samo i tym razem, przecież w programie kiedy przyjechała "Trójka" było mnóstwo imprez pobocznych, ale ni widu ni słychu, tak samo piknik, ot przyjechali pohałasowali i pojechali nawet nie wiem czy program się odbył bo deszcz padał i o 15:00 było już pusto i cicho. Jedyne co można było zaobserwować to przyjazd wojska całkiem zresztą fajny i prowadzona na żywo lista przebojów. Jedyne co można powiedzieć to, to że ludzi było mało i impreza trzymała się tylko dzięki panu Baronowi, który jest bardzo miłym i kontaktowym człowiekiem. Zresztą samo prowadzenie powinno być pobocznym "tematem" do jakieś większej dobrze zorganizowanej imprezy, a nie punktem głównym. Co w tym fajnego, że jeden koleś siedzi na scenie i prowadzi listę, a reszta się na niego patrzy dwie godziny. Gdzie tu sens, gdzie logika? To wszystko to jest za mało by przyciągnąć turystów do naszego miasta, jeżeli już jakaś impreza jest to najczęściej na żenująco niskim poziomie, a pieniądze ktoś za to bierze, same to sie wiry w umywalce robią, albo wąsy rośną.
wredny_pismak
Subskrybuj:
Posty (Atom)
