Jak poinformował Główny Inspektorat Weterynarii do sklepów w całej Polsce, w tym również na Podlasiu trafił skażony dioksynami pasztet firmy Profi SA. Dioksyny wykryto w pasztetach drobiowych: z papryką, z czosnkiem i we wszystkich pasztetach z indyka (całe szczęście nie wykryto ich w Pasztecie Podlaskim - przyp. red.).
Skażony pasztet to kolejna, po skażonym smalcu, żywność produkowana na bazie feralnej partii irlandzkiej wieprzowiny, która trafiła do naszych sklepów. Swoją drogą wątpliwości wzbudzić może fakt - skąd w pasztecie drobiowym irlandzka wieprzowina? W smalcu - to jeszcze rozumiem...
Skażony pasztet to kolejna, po skażonym smalcu, żywność produkowana na bazie feralnej partii irlandzkiej wieprzowiny, która trafiła do naszych sklepów. Swoją drogą wątpliwości wzbudzić może fakt - skąd w pasztecie drobiowym irlandzka wieprzowina? W smalcu - to jeszcze rozumiem...
Ciekawe czemu nie wycofano feralnego pasztetu ze sprzedaży, jak nie spełnia norm to nie powinno się go sprzedawać. A pasztet jak pasztet, niby z drobiu, a robiony z czego popadnie, tak jak z parówkami, zero mięsa w mięsie :P
OdpowiedzUsuńz tego, co mówi Radio Białystok - "pasztet jest wycofywany" ze sklepów. Też nie rozumiem jakim sposobem tam trafił. Testy na obecność szkodliwych związków powinno się chyba robić przed wypuszczeniem partii do sklepów...
OdpowiedzUsuńA miałem brać pasztet na zagryzkę pod wytrawnego szampana, jednak zrezygnuję. Nie ma to jak polski ogórasek.
OdpowiedzUsuń